Norbert Hall, niegdysiejszy tenisista, ma trzecią żonę, troje dzieci, piękną posiadłość i terapeutę, który podpowiedział mu, że dobrze byłoby gdyby pojednał się z najbliższymi i podczas Świąt Bożego Narodzenia urządził - za pomocą słoika i wielu karteczek - zbiorowy seans indywidualnego przepraszania i kajania się. Gdy na świątecznym stole pojawia się ów słój, żonie, dzieciom i matce milionera zdecydowanie bliżej jest do złości i kolejnych sesji wypominania i pretensji niż wybaczania. Przyznacie - wizja, którą zarysowałam odbiega znacznie od tego, co jak się nam wydaje (lub wmawia medialnie) stanowi Ducha Świąt Bożego Narodzenia. A jednak Agnieszka Olejnik zadbała o zbłąkanego wędrowca, który swoją prostotą (zdaniem niektórych bohaterów powieści - prostactwem) pomaga rodzinie Halla odnaleźć dawno zagubione ścieżki. Do siebie nawzajem, ale też do własnych marzeń, pragnień, własnych serc. Ładne, Pani Agnieszko. Bardzo ładne. Optymistyczne i radosne. I choć literaturą nie da się prz...
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)