Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tymon

Szczotuś i ferajna

W poniedziałek odwiedził nas Tymon. Na początku, mocno jeszcze zaspany, rozglądał się niepewnie, by za chwilę - rozejrzawszy się coraz baczniejszym spojrzeniem - ruszyć w szaleńcy bieg po mieszkaniu. Przedpokój, łazienka, przedpokój, pokój, balkon, i znów pokój, przedpokój, kuchnia. Po drodze, rzecz jasna, przebiegł Sarze po ogonie, wspiął się na wersalkę, poturlał w drapaku, zaczepił Wojtka, przewrócił butelkę z wodą, zapolował na Nusię i biegał, biegał, biegał. Człowiek Tymona donosi, że z powodu panującego u nich upału, Tymon większość dnia przesypia, a budzi się o 3 rano i zaprasza ludzi do zabawy. Na co ludzie, ku jego zdumieniu, reagują mało ochoczo. Podobną energię mają też kociaki z zaprzyjaźnionego Domu Tymczasowego. Są jednak we trzy, mają trzy dorosłe kocie ciotki i swoich ludzi eksploatują w o wiele mniejszym zakresie. Owszem, przychodzą czasami przytulić się, gdy śpią, ale nawet i to uwielbiają robić synchronicznie w kocim stadzie. Człowiek jest potrzebny głównie do k...

Niedzielnik nr 56

"Lubię niedzielę, bo w niedzielę nic nie muszę" - pisałam tydzień temu na facebookowej stronie bloga, a teraz - tydzień później - mam chęć napisać to samo :-) I z tego "nicniemuszenia" oraz atmosfery sennej i leniwej zapraszam Was do oglądania zdjęć.  Nusia uznaje zasadę przymusu do mycia. Tymon poszedł dziś na swoje.  Trafił do bardzo sympatycznego domu i mam nadzieję, że będzie im razem dobrze. Wczoraj w ogrodzie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach wymienialiśmy się książkami, uczyliśmy się jak rysować komiks oraz graliśmy w gry. Zabawa była przednia - humory i pogoda dopisały, było co wymienić i z kim pograć. A warsztaty zasługują na oddzielne pochwały. Śledźcie to, co dzieje się w bibliotekach:-)

Coraz bliższa przeprowadzka i sezon

W piątek odwiedziła nas I., która kociętom przedstawia się jako Ciocia Samo Zło, i która dokonała stosownych zabiegów na Tymonie umożliwiając mu dołączenie w najbliższym czasie do nowej rodziny.  Po raz pierwszy mam okazję oswajać tymczasa z jego przyszłym domem. Tymon zamieszka w tym samym bloku, w którym mieszka Kociokwik, więc odwiedza swoich ludzi na kilka godzin, niemalże codziennie. Ma tam swoją kuwetę, jedzenie, zabawki i choć wiem, że wkrótce się tam przeprowadzi, że to jego nowy dom, to on chyba jeszcze nie ma tej świadomości. Wczoraj po powrocie do Kociokwika zaczął radośnie obiegać całe mieszkanie, jakby sprawdzając, czy coś - i ewentualnie co - zmieniło się podczas jego nieobecności. Ciekawe, co sobie myśli taki mały kot? Może lepsze są jednak sytuacje, że jednego dnia oddajesz kota jego nowej rodzinie i już? Przy małych zwierzakach widać, z dnia na dzień, jak się rozwijają, jak nabywają nowe umiejętności, jak cieszą się tym, co już potrafią zrobić, a czego...

Raz tu, raz tam, czyli oswajanie miejsca

Dziś Tymon spędził popołudnie w swoim przyszłym domu. Dom czekał z miseczką wody, jedzeniem dla małych kotów i własnoręcznie uszytą myszą. Oraz zabawkami typu - najprostsze są najlepsze (co sprawdza się idealnie na przykładzie dużej papierowej torby zalegającej w naszym przedpokoju już od tygodnia). Oczywiście, pierwsze kroki skierował do misek, by później - z odpowiednio napełnionym brzuchem - zacząć zabawy i szaleństwa. Mniej więcej z połowie wizytowania nowego domu Tymon ułożył się na łóżku i zasnął. A przed powrotem do Kociokwika opróżnił do czysta miski;-) Gdy wróciliśmy do zwierzaków, kociak natychmiast odwiedził łazienkę, by za chwilę wziąć czynny udział w kolacji. Cóż... Pisałam już o tym kiedyś, ale powtórzę - w domu tymczasowym, wśród Kociokwików, każdy - nawet najmłodszy kot - błyskawicznie uczy się zasady sprawnego jedzenia. Konkurencja wymusza brak grymaszenia. Po kolacji i z wiszącym nad nami deszczem, wszystkie zwierzaki poukładały się do snu. Sapią, mru...

Skutki niefrasobliwego odbierania telefonu

27 maja zadzwoniła koleżanka pytając o to, czy przejęłabym opiekę nad niesamodzielnym kociakiem liczącym sobie mniej więcej dwadzieścia jeden dni. Zgodziłam się i tak oto dołączył do nas czarny zadatek na kota, któremu nadałam imię Tymon. To, co zrobiłam jako pierwsze, to wyjęcie go z transportera i postawienie przed Sarą. Pobyt Tymona w Kociokwiku uwarunkowany był tym, że zaakceptuje go pies. Sara ze zdumieniem przyglądała się czarnej plamce ze sztywno sterczącym ogonem dzielnie drepczącej przez przedpokój. Pierwsze dni Tymon spędził głównie w transporterze. Wychodził z niego nieśmiało i z dużą niepewnością, a gdy już się na to decydował, wizytował najczęściej tylko sypialnię, gdyż większe przestrzenie zbudzały w nim lęk. Jedynie w chwilach, w których był bardzo głodny, a we mnie dostrzegał szansę na napełnienie brzucha, porzucał bezpieczne cztery ściany i gonił za mną. Koty się obraziły. Syczały, gdy Tymon się zbliżał i na całe dwie noce wyniosły z sypialni. Opiekę nad kociakiem prze...