Dawno nie było "Niedzielnika". Mam jednak kilka rzeczy, o których chce napisać, a najwygodniej jest to zrobić w jednym wpisie. Poza tym, pisanie "Niedzielnika" z poranną kawą stojącą tuż obok, w najcichszym domu świata (wszystkie koty śpią) jest naprawdę doskonałym pomysłem na powolne wkraczanie w dzień. Z dużą dawką niepewności, co do tego, czy oglądanie "Życia Pi" nie będzie czasem zmarnowanym, zdecydowaliśmy się na film. I - nie żałuję. Przepiękne zdjęcia, opowieść na granicy jawy i snu, historia - znana mi przecież z książki - opowiedziana filmem, budziła we mnie wiele emocji. Serdecznie polecam. Kiedyś już pisałam na blogu o "Dziennikach" Marii Dąbrowskiej. To trzynastotomowe wydanie opublikowano w 300 zaledwie egzemplarzach, które rozdysponowano po bibliotekach. Obiecałam sobie (a czynię to przy Was, dla utrwalenia obietnicy), że przeczytam jeden tom na miesiąc. Publikacja nie zawiera przypisów, komentarzy, a edytorsko ...
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)