Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sport

Wright Thompson, Cena naszych marzeń

Sięgając po tę książkę myślałam, że autor - znany sportowy dziennikarz - opisuje docieranie na szczyt sławy i koszty jakie się z tym wiążą. Jest jednak inaczej - w książce Wrighta Thompsona obserwujemy tych, którzy już na ów szczyt dotarli, a teraz muszą pogodzić się z tym, że nie mogą na nim pozostać. Przyznaję - nie wszystkich z opisanych w tej książce sportowców znam, tym bardziej, nie znam niuansów sportów w jakich byli mistrzami. Nie umniejsza to jednak fascynacji tymi postaciami, które dziennikarz opisał w sposób wielowymiarowy, budzący emocje, choć przecież wcale nie emocjonujący. Wyobraźcie sobie człowieka, który dla wielu był ikoną koszykówki. A teraz (autor pisał to w 2013 r.) ma 50 urodziny, a jego ciało - wagą, sprawnością, zdrowiem - udowadnia mu, że nie może już konkurować z młodszymi od siebie. Wie jak grać, jak się ruszać, co zrobić, by pamięć mięśniowa umożliwiła mu rzut z jakich był znany, ale nie może już tego robić. Frustracja, gniew, poczucie bezsensu i bycia niepo...

Sylwia Chutnik. Kobiety, które walczą.

Sylwia Chutnik, wstęp do książki zawierającej rozmowy z trzynastoma kobietami walczącymi na macie, ringu czy w oktagonie, zaczyna zdaniem: Wolę leżeć niż chodzić . Ale dalej, przywołując teorie ludycznych zabaw Huizingi, szuka wyjaśnienia upodobania do aktywności fizycznej, czy to tej uprawianej dla mody, czy tej, której oddają się jej bohaterki, amatorskiej lub zawodowej, jakiej podporządkowane są dnie, miesiące, lata, życie prywatne, sposób odżywania i relaksu. Aktywności, która już nie jest czymś stricte rozrywkowym, ale sposobem na życie. Nawet bardziej - jest  życiem. Rozmawiające z Sylwią Chutnik są na różnym etapie sportowego życia, w różnym wieku, dzielą je najrozmaitsze doświadczenia. Łączy - pasja i determinacja.  Iwona Guzowska mówi słowa, które dla mnie są zdaniem kluczem: (...) nie miałam złego dzieciństwa, ja po prostu miałam różne doświadczenia  [s. 27]. Większości z wypowiadających się w książce Kobiety, które walczą... bliskie jest przekonani...

Mamed Khalidov, Szczepan Twardoch. Lepiej, byś tam umarł.

Zaskakująca para rozmówców, prawda? Choć znane jest powszechnie zamiłowanie Szczepana Twadrocha do boksu, to jednak MMA, czyli sport jakim para się Mamed Khalidov, jest czymś zupełnie innym.  Rozmowa pokazuje, że choć panowie są z innych światów, wiele ich łączy. Podobny wiek, podobna sytuacja rodzinna, nieco zbieżna historia rodów i regionów w jakim przyszło im dorastać. Różni profesja, wiara i doświadczenia, chociażby wojenne. To, co podobne i inne, jest interesującą podstawą do rozmów.  Całą swoja młodość poświęcam na sport, treningi, a to nie to jest najważniejsze. To nie jest sens życia, bo sensem życia jest pomaganie ludziom, robienie czegoś dobrego. Zauważ, że dzisiaj każdy jest obojętny na krzywdę ludzką. Każdy ma swój cel i nie ogląda się na innych. A religia mówi tylko o tym, żebyśmy byli dobrzy dla innych, że po to młodość daje ci siłę, żeby im pomagać. s. 191

Chris Crowley, Henry S. Lodge. Bądź młodsza za rok.

Wszyscy wiemy, że aby żyć długo i szczęśliwie musimy jedynie zdrowo jeść, dobrze spać, ruszać się i dbać o dobre relacje z innymi ludźmi. Jedynie? No to ręka w górę - kto zdrowo je, dobrze śpi, ma czas na pielęgnowanie kontaktów przyjacielskich i dbanie o własną sprawność. Odnoszę wrażenie, że czekamy z tym na później, gdy będziemy mieli więcej wolnego czasu, gdy nasze dni nie będą podporządkowane głównie pracy. Nie chciałabym odzierać Was ze złudzeń, ale to, że my czekamy na lepszy czas, nie oznacza, że czas czeka na nas.  Chris Crowley i Henry S. Lodge w bardzo komunikatywny sposób pokazują w swojej książce prostą konstatację - istnieje czas wzrostu i czas obumierania. A ów drugi zaczyna się zaskakująco, i zupełnie niespodziewanie dla większości z nas, szybko. Podsuwają nam jednak recepty (Henry jest internistą geriatrą, więc czyni to z pełnym zapleczem medycznym), by ów proces obumierania, czy jak piszą - rozpadu - powstrzymać jak najdłużej. Książka podzielona jest n...

Katarzyna Żbikowska-Jusis. Kobieta w biegu.

Po książkę Katarzyny Żbikowskiej-Jusis sięgnęłam nieco z przekory wobec samej siebie. W podstawówce moje oceny z biegania nie wychodziły poza najniższe pozytywne, nigdy nie widziałam sensu, ani też przyjemności w tym, by zamiast chodzenia, poruszać się biegnąc. Nudne, męczące i właściwie po co? Autorka opowiada o swoim życiu z bieganiem. Może właściwiej byłoby powiedzieć o bieganiu przez życie? Pracuje, jest matką, prowadzi - jak sama przyznaje - z mniejszym lub większym zacięciem, dom i biega. Zaszczepiona pasją biegania przez amerykański system edukacyjny, po przyjeździe do Polski długo mierzyła się ze specyficznym, krytykanckim podejściem nauczycieli do powierzonych sobie uczniów. Zanim ponownie uwierzyła, że bieganie może sprawiać frajdę, minęło nieco czasu, ale gdy już się o tym na nowo przekonała - ruszyła przed siebie. Nie znajdziecie tu programów treningowych, ściśle rozpisanych diet, czy reklam butów i ubrań do biegania. Znajdziecie za to pełną pasji opowieść, że b...

Usain Bolt, Shaun Custis. 9.58 – Autobiografia najszybszego człowieka na świecie.

Wydane przez Wydawnictwo SQN Specjalnie nie interesuję się sportem; właściwie to w ogóle nie interesuję się sportem. Owszem, wiem, że niedługo zacznie się piłkarski Mundial, że nasz Jerzyk gra dobrze w tenisa, podobnie jak Isia, ale przecież nie będę oglądać mundialowych meczów, podobnie jak nie oglądam meczów Isi oraz Jerzyka. Oj, zapomniałabym – wiem jeszcze, że na nartach znakomicie biega Justyna Kowalczyk, a świetnie na nartach skacze Kamil Stoch. W telewizji sportu nie oglądam, pewnie dlatego, że nie mam telewizji,  ale kiedy telewizję jeszcze miałam, też nie oglądałam sportu, poza kilkoma ważnymi biegami, w których uczestniczył Usain Bolt. Bolta oglądałam dlatego, że lubię to jego show przed i po biegu i lubię patrzeć, jak biegnie – często zwalniając przed metą, tak, jakby chciał pokazać, że nie musi pracować na najwyższych obrotach, by wygrywać ze wszystkimi na świecie. Książka jest napisana bardzo dobrze; nie wiem, ile w tym zasługi Bolta, a ile Shauna Cu...