Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Miya

Pamiętnik Babuni Katarzyny Ryrych oraz słów kilka o kotach

Pamiętnik Babuni podczytywałam we fragmentach na forum Miau.pl gdy jeszcze autorka nie publikowała w druku. Pamiętam do dziś jak zaciskało mi się gardło podczas czytania i jak bardzo realistyczne były te opowieści w zestawieniu z przerażającymi historiami jakie wyłaniały się z wątków wolontariuszek zajmujących się kotami w schroniskach i przestrzeniach miast. Gdy czas jakiś temu trafiłam na tę książkę w katalogu biblioteki uświadomiłam sobie, ze nigdy nie przeczytałam jej całej. Nadrobiłam i powiem Wam, że ucisk w gardle nie zmniejszył się ani o jotę, a w miarę czytania do moich oczu napływały coraz mocniej łzy. Katarzyna Ryrych narratorką opowieści czyni kotkę, zwaną przez inne Babunią. W schronisku pojawiają się nowe koty, odchodzą, znajdują domu, a ona wciąż tam jest. Stanowi oparcie dla tych, które się boją, koi smutek matki, która oddała do domu adopcyjnego swoje dziecko, zajmuje się kocimi podrostkami i dodaje otuchy tym, które już się poddały. Jest opoką dla innych i niczego ni...

Kociokwiki a izolacja

Mimo powszechnie występujących w internetach memów o kotach, które proszą idź już do pracy  lub utyskują na stałą obecność ludzi - koty w Kociokwiku nie narzekają. Wiodą sobie życie według rytmu ustalonego przez same siebie, a jedyna zmiana jest taka, że jak kotu się zachce w ciągu dnia przytulić do człowieka, to ma tego człowieka pod łapą i przytulić się może. Miya poranki zaczyna wcześnie i to od tego, by przeciągnąć się wdzięcznie, podskoczyć i zagadać do człowieka, który ledwie się ocknął i widząc mrok za oknem przymierza się do tego, by z powrotem zasnąć. Później - no bo się przecież nie udało - przygląda się siedząc na krawędzi wanny człowiekowi, który próbuje odgonić sen myjąc twarz. Traci kompletnie zainteresowanie człowiekiem w chwili, w której ten ubiera się i woła psa wychodząc z nim z domu, ale szybciutko z ciekawością powraca, by czekać opierając się o framugę, w chwili, w której człowiek i pies wracają ze spaceru. Mało cierpliwie przeczekuje zdejmowanie butów...

5 rzeczy, które wciąż wzruszają mnie w zwierzętach

Sisi pojawiła się w moim życiu w 2006 roku. Kolejne koty w następnych latach, a w 2013 roku dołączyła do stada Sara. Od tamtej pory przez moje serce i dom przewinęło się mnóstwo zwierząt, a jednak wciąż zdarzają się chwile, w których ich zachowanie mnie rozczula. Jakie? 1) Doskonałe rozumienie sytuacji i znaczenia komunikatów. Rondzie zdarza się sikać na łóżko. Mamy zatem na łóżku położona matę higieniczną. Gdy dziś rano wymieniałam zasikaną na czystą, zapytałam, obwąchującą w tym samym czasie owoce leżące na stole, kocicę - "Ronda, co tu się stało?". Odsunęła się od miski, przygarbiła i zrobiła minę mówiącą "No, może to i ja, ale nie udowodnisz mi, więc się bezpodstawnie czepiasz. Daj mi spokój!" 2) Sympatie i antypatie Czasami do psiej miski trafia kawałek chleba (upieczonego przeze mnie w domu, więc bez rozmaitych niezdrowych dodatków). Jeśli Amber nie ma na niego ochoty, chleb leży. Ostatnio zauważyłam, że malamutka zawarczała na przechodząc...

Pora na przegląd

Pierwotnie do PanDoktora miała pojechać Nusia, na kolejne zastrzyki - antybiotyk i przeciwzapalny. Okazało się jednak - po wnikliwym wczytaniu się w książeczki - że Miya powinna być zaszczepiona. Kilka dni wcześniej do Amber przyplątało się zapalenie spojówek, a Ronda kilka razy zwymiotowała w sposób mocno nieładny. I tak oto w czwartek pojawiliśmy się w gabinecie razem - trzy koty, pies i personel ludzki.  Jako że już poprzednia dawka antybiotyku o przedłużonym działaniu kompletnie nie zrobiła wrażenia na zmianie jaką Nusia od przeszło roku ma na języku, zaniechaliśmy zastrzyku decydując się jedynie na coś, co uśmierzy ból. Nuś najwyraźniej jednak czuje się ciut lepiej, bo waga wskazała więcej niż w poprzednio, a i syczenie na PanDoktora było wyjątkowo udane. Amber broniła się przed wejściem do gabinetu, potem dość niechętnie dała sobie zajrzeć w oko, ale skoro wizyta polegała tylko na oglądaniu, przebolała. Nieco się pokręciła, przycupnęła na wagę (nie tylko w sposó...

Zwierzyniec

Kajtek zupełnie nie przypomina owego nieśmiałego kocurka, który uciekał na dźwięk stukania do drzwi, zaszywał się daleko pod łóżkiem niepewny, czy wołanie oznacza coś dobrego, czy wręcz przeciwnie. Największą miłością darzy Miyę, wraz z nią grandzi na potęgę i obydwoje próbują zwojować świat. I tylko w nocy, gdy zatęskni za czułością, przychodzi, zderza swoje czoło z ludzkim i prosi - głaszcz.   Sisi, której z początkiem sierpnia minęło 13 lat życia, żyje po cichu i spokojnie. Dni upływają jej na spaniu, kontemplowaniu zaokiennej rzeczywistości, łapaniu jesiennych promieni słońca. Bywa, że zjada coś ze smakiem, choć apetyt ma raczej skromy. Uwielbia mościć się na poduszce i  - zaraz po wylizaniu nosa zaspanego człowieka - wtulić się w ludzką dłoń i zasnąć mrucząc sennie. Dwójka najmłodszych próbuje zdetronizować ją i zabrać rolę Królowej Stada, ale staję za każdym razem po jej stronie i nie pozwalam młodzieży na dręczenie seniorki. Amber, w nocy z poniedział...

5+1

Och, cóż za intensywne dni! Od czwartku, 25 lipca, Kociokwik żyje odliczając chwile obserwacjami zwierząt, zmianami w ich zachowaniu, reakcjami na nowe i skupiając się na tym, aby wyprzedzać ewentualne niesnaski. Na szczęście tych nie ma. Ale od początku... Kotów się Amber obawiała. Gdy stanęły zaciekawione nowym domownikiem w przedpokoju zatrzymała się, zerknęła i poprosiła całą sobą, żeby je jednak zabrać, bo ona chciałaby przejść. Pobiegła schować się do klatki i nie wykazywała żadnej chęci, by ją opuszczać. Tak bardzo nie , że aby zabrać ją na spacer trzeba było ją z tej klatki wyciągnąć. Pic i jeść dostawała tuż przed klatką - z lekka się wyczołgiwała, konsumowała to co w miskach i czym prędzej chowała się do wewnątrz. Gdy już, wyciągnięta, z przypiętą smyczą, znajdowała się poza mieszkaniem, spacerowała chętnie, acz na nieodległe ścieżki i z wyraźną radością powrotu do miejsca bezpiecznego, wbiegała po schodach. W piątek odbyła się wizyta u PanDoktora. Psica idealna ...

Kociokwiki u PanDoktora

W tym tygodniu Kociokwiki odwiedziły PanDoktora. Podzielone według wieku, bo z wizyta z pięcioma kotami jednocześnie zablokowałaby lecznicę na czas dłuższy. Sisi, mimo kuracji kwasem hialuronowym, nadal ma problemy ze stawami, będziemy włączali lek przeciwzapalny i przeciwbólowy, aby jej nieco ulżyć. Jak zwykle w gabinecie wyszła śmiało z transportera i czym prędzej przeskoczyła ze stołu na swoje ulubione miejsce na szafce. Po badaniu i ważenie wróciła na to samo miejsce i tam doczekała końca wizyty. Nie chudnie, nie tyle, waży 4,9 kg. Nusia to kot na epopeję. Nadżerka na języku, która cofnęła się podczas antybiotykoterapii wróciła, nasiliła się i Nusia nie dość, że ma kłopoty z jedzeniem, to jeszcze się nie myje. Z polecanych preparatów został do przetestowania balsam Szostakowskiego. A później już tylko biopsja języka. Cierpi wyraźnie, chodzi brudna i zaśliniona, ale mimo wszystko je. Waga 6.5 kg. Dwuletnia Ronda, kotka, która dyskutuje z ludźmi, pyskuje na zw...

Ciepło, a Kociokwiki wypoczywają...

Każdy z kotów znalazł swoją niszę. A to balkon, a to pokój, do którego słońce zagląda tylko rano, a to łazienka. Kajtek z upodobaniem przysypia na skrzynce, w której posiałam mieszankę kwiatów łąkowych i która - przed wszędobylskimi kociętami - zasłonięta jest ochronną folią. Za to nocą - Kociaste odżywają i biorą w posiadanie całe mieszkanie. Co i rusz budzą mnie kocie łapki plączące się w moich włosach, trzaśnięcie bliżej niesprecyzowanego czegoś, co spada razem z kotem, uderzenie w barierkę balkonową - mam wrażenie, że koty testują wytrzymałość siatki. Sisi chodzi się coraz trudniej. Jeździmy na kurację kwasem hialuronowym, kocinka jest po 4 zastrzykach, ale niestety - nie dostrzegam poprawy. Chętnie za to korzysta z podnoszenia, noszenia, zdejmowania z miejsc, na które się wspięła i z których zejść się obawia. Trzynaście lat życia to poważna sprawa... Nusia nadal walczy z nadżerką. Przechodzi kurację antybiotykiem, z dodatkiem leków osłonowych. Oczy niby ładn...

Bo koty to stan umysłu...

Kiedyś myślałam, że już nigdy nie będę mieszkała w towarzystwie innych kotów niż Sisi i Nusia, i dopiero po ich śmierci rozważę zaproszenie do swojego życia kolejnych. Jednak to, co sobie wyobrażałam nijak się miało do Losu i teraz mam okazję zachwycać się codziennie nowymi dla mnie ogoniastymi. Miya to kilkumiesięczna kotka. Gadatliwa, zaintrygowana wszystkim, łasa na próbowanie nowych smaków i nowych doświadczeń, aktywna. Wciąż nieco boi się wyciągniętej do głaskania ludzkiej dłoni (robi unik), ale gdy zaczynać głaskanie nie od głowy, a od boku, to wita dotyk z dużą przyjemnością. Mięciutka, niemalże przelewająca się przez dłonie. A przy tym szybka, wszędobylska i szalenie wojownicza. Wyraźnie imponuje jej Sisi - przygląda się starszej koleżance, traktuje ją z szacunkiem i wielokrotnie naśladuje. Ronda przyjmuje świat na swój własny, bardzo indywidualny sposób. Zastanawia się długo nad każdą podjętą aktywnością, nie daje się niczym i nikomu ponaglić, bo to JEJ pomysł na...