Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą reportaż

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Adam Robiński, Pałace na wodzie

Kolejny raz dałam się porwać opowieści Adama Robińskiego. Po przeczytaniu książek "Hajstry" i "Kiczery" czekam na historie pisane przez tego autora. Czekam też z innego powodu, ale o tym nieco dalej. "Pałace na wodzie" to historia bobrów w Polsce. Historia zwierząt, których niegdyś prawie nie było, później stało się ich sporo, a teraz znów zagraża ich istnieniu działalność człowieka. To ukazanie bogactwa jakie daje środowisku życie bobrów i apel o to, abyśmy pozwolili im mieć miejsca do życia, zadbali o wodę, w których mogą tworzyć swoje pałace. Adam Robiński odwiedził takie miejsca w Polsce, w których żeremia bobrze wydawały się nieprawdopodobieństwem, ale i takie, gdzie ich obecność zdawała się być czymś naturalnym. Przyjrzał się historii fermy bobrzej utworzonej w Zakładzie Doświadczalnym PAN-u w Popielnie, rozmawiał z ludźmi, którzy pamiętają początki opieki nad bobrami i nie zawsze udane próby tejże. Przedstawia nam także artystę, na sztukę którego zn...

Wright Thompson, Cena naszych marzeń

Sięgając po tę książkę myślałam, że autor - znany sportowy dziennikarz - opisuje docieranie na szczyt sławy i koszty jakie się z tym wiążą. Jest jednak inaczej - w książce Wrighta Thompsona obserwujemy tych, którzy już na ów szczyt dotarli, a teraz muszą pogodzić się z tym, że nie mogą na nim pozostać. Przyznaję - nie wszystkich z opisanych w tej książce sportowców znam, tym bardziej, nie znam niuansów sportów w jakich byli mistrzami. Nie umniejsza to jednak fascynacji tymi postaciami, które dziennikarz opisał w sposób wielowymiarowy, budzący emocje, choć przecież wcale nie emocjonujący. Wyobraźcie sobie człowieka, który dla wielu był ikoną koszykówki. A teraz (autor pisał to w 2013 r.) ma 50 urodziny, a jego ciało - wagą, sprawnością, zdrowiem - udowadnia mu, że nie może już konkurować z młodszymi od siebie. Wie jak grać, jak się ruszać, co zrobić, by pamięć mięśniowa umożliwiła mu rzut z jakich był znany, ale nie może już tego robić. Frustracja, gniew, poczucie bezsensu i bycia niepo...

Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak. Łódź. Miasto po przejściach.

  Mieszkałam w Łodzi w drugiej połowie lat 90. Celowo nie piszę miałam przyjemność lub miałam nieprzyjemność , bo to miasto, które wyłania się z kart historii przedstawianych przez reportażystów, musi budzić wątpliwości co do tego, do jakiej kategorii relacji zaliczyć mieszkanie w nim. Pamiętam stary dworzec Łódź Fabryczna i Łódź Kaliska. Pamiętam Piotrkowską rozpaloną słońcem, otwarcie pierwszego w Polsce supermarketu Billy, Kurczaki, Aleję Włókniarzy i ekshibicjonistę czatującego na kobiety zmierzające na przystanek tramwajowy w Parku Zdrowie. Pamiętam wynajmowane pokoje (choć na szczęście ustrzegłam się tych w mieszkaniach bez toalety), dorywcze prace i piękny zielony rower, który kupiłam za pierwszą wypłatę (zastąpił mi komunikację miejską). Szukałam w książce o Łodzi takiego miasta jakie pamiętam. Takiego i współczesnego - zestawionego w układzie 1:1, by móc porównać, śledzić dalsze losy, obserwować zmiany. No i nie bardzo dostałam, to czego szukałam. Dostałam coś innego... W...

Olga Gitkiewicz. Nie zdążę.

Czytałam reportaż Olgi Gitkiewicz i czułam, że i ja miałabym wiele do opowiadania o tym, jak się mieszka w miejscu, z którego trudno się wydostać inaczej niż siłą własnych nóg lub samochodem. O wsi, w której zaczynałam pracę nauczyciela i o innej, w której odbierałam wynagrodzenie za tę pracę - nie połączonych w żaden sposób autobusem. O godzinach spędzonych w pociągach, na dworcach, w autobusach i na przystankach. O tym, że dziś bez samochodu nie dojadę do miejscowości, z której pochodzę, a już na pewno nie zrobię tego, gdybym chciała ze sobą zabrać psa. Podzieliłam się tą refleksją z Wami również na Instagramie. Wyświetl ten post na Instagramie. Każde z nas, dzieci prowincji, świetnie wie, o czym pisze @olga.gitkiewicz #niezdążę to książka, której czytanie mnie boli. I za to autorce dziękuję. Dobrego dnia, Mili🙂 #terazczytam #bookstagram #books @dowodynaistnienie #prowincjonalnanauczycielka #wykluczenie #komunikacja ...

Hanna Bogoryja-Zakrzewska, Katarzyna Błaszczyk. Zdarzyło się naprawdę

Spotkanie z uznanymi reportażystami radiowymi to wyjątkowa gratka. Zobaczenie kogoś, kogo zna się jedynie z głosu, możliwość rozmowy z nim, co więcej, moderowanie spotkania z czytelnikami, to zaszczyt, którego miałam okazję doświadczyć. Hanna Bogoryja-Zakrzewska i Katarzyna Błaszczyk postanowiły wrócić do reportaży, które w radiowym wcieleniu były dla nich szczególnie ważne. Wrócić, dowiedzieć się o dalsze losy bohaterów, a to wszystko zawrzeć w książce. Zadanie karkołomne, bo - jak opowiadały autorki - najtrudniej było przełożyć dźwięk na słowo pisane w taki sposób, który nie zgubi emocji słyszanych w radiowej odsłonie. Oprócz realizacji reportaży, o których podczas spotkania zajmująco opowiadały dziennikarki, obydwie zajmują się również propagowaniem wiedzy o pracy reportera radiowego, o nagrywaniu, inspiracjach, rozmowach i tym wszystkim, co ważne, by stać się dobrym i coraz doskonalszym reportażystą. Stworzyły miejsce w Internecie, gdzie służą radami, a to miejsce nazw...

Aleksandra Zbroja, Agnieszka Pajączkowska. A co wyście myślały?

Wczesną wiosną słuchałam w jednej z audycji radiowych rozmowy z Aleksandrą Zbroją i Agnieszką Pajączkowską. Od tamtej pory nastawiłam się na lekturę ich wspólnej książki. No i przeczytałam. Pomysł autorki miały taki - pojedziemy do wsi położonych w województwie mazowieckim, będziemy zaczepiały spotykane kobiety i zachęcały je do rozmów. Mam wrażenie, że gdy już nagromadziły tych rozmów nieco, uznały, iż same wypowiedzi kobiet wiele nie wnoszą i przydałoby się jakieś merytoryczne podbudowanie. Sięgnęły zatem po wypowiedzi naukowców i te wypowiedzi zamieściły w książce przeplatając nimi rozmowy. Podały również motywy jakie kierowały nimi poruszając tematykę współczesnej mazowieckiej wsi. Babcia jednej z nich mieszkała niegdyś na wsi, rodzice drugiej mieli dom wiejski, oddalony do Warszawy o 50 km. Tak naprawdę z wypowiedzi kobiet mazowieckich wynika, że mogłyby to być kobiety mieszkające na wsiach w każdym innym regionie Polski. Na kłopoty z komunikacją mają własne auta, na b...

Emilia Smiechowski. My, superemigranci.

Emilia Smiechowski wyjechała z Polski będąc dzieckiem, więc jej emigracja była emigracją nieświadomą. Pewnego dnia, pod pretekstem odwiedzin wakacyjnych u wujka, rodzina wyruszyła w poszukiwaniu lepszego życia. Rodzice napominali córki, by pilnie poznawały język niemiecki, wkraczały w kulturę, społeczność, tak, by jak najmniej było w nich widać polskości. Tytułowi superemigranci są właśnie tacy - wtopieni idealnie w społeczność w jakiej zdecydowali się żyć, kultywujący tradycje od najprostszych dotyczących dań na stole i kanapek do szkoły, po te nieco bardziej związane z wątkami narodowościowymi. Autorka podkreśla, że odrębność jej rodziny dotyczyła głównie obecności w polskim kościele, gdyż ten niemiecki nie wydawał się rodzicom bliski mentalnie na tyle, by czuć się tam dobrze. Uderzające w opowieści Smiechowski jest to, jak bardzo ówczesna emigracja - totalna, bo związana z miejscem, językiem, kulturą, różni się od tej współczesnej - rozpychającej się w niemieckim społec...

Łukasz Pilip. Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa.

Wyświetl ten post na Instagramie. Ostatnio mało mam czasu na czytanie, bo NOWE, ale staram się. #terazczytam #bookstagram #books #prowincjonalnanauczycielka #reportaż #dzieciństwo #trzepak #łukaszpilip Post udostępniony przez prowincjonalna nauczycielka (@prowincjonalna_nauczycielka) Maj 18, 2019 o 10:35 PDT Trzynaście reportaży o dzieciach, których dzieciństwo wygląda inaczej niż to sielskie, jakie istnieje w naszej wyobraźni, wspomnieniach, czy kodzie kulturowym kojarzonym z pierwszymi latami życia. Bohaterami tekstów Łukasza Pilipa są dzieci - celebryci, dzieci zmagające się z nieuleczalnymi chorobami, agresją własną bądź czyjąś, narażone na zainteresowanie dorosłych o zabarwieniu seksualnym, dzieci niechciane, zbyt wcześnie dorosłe, przejmujące rolę opiekunów rodziny. Trudna to lektura, wymagająca i pokazująca świat na jaki niekoniecznie chcemy patrzeć. Ale to przecież rola reportaży - aby pokazywać nam c...

Konrad Kruczkowski.Halo Tato. Reportaże o dobrym ojcostwie.

Przyznaję, że na blog Konrada Kruczkowskiego zajrzałam po raz pierwszy dopiero niedawno, a to za przyczyną wywiadu z Katarzyną Bondą. Z ciekawością przywitałam wydane niemalże przed chwilą reportaże na temat, o którym na szczęście robi się coraz głośniej - o ojcostwie. Sześć reportaży, dwa wywiady, felieton córki jednego z ojców przedstawionych w książce. Każdy z tekstów zabiera czytelników w odrębny świat jego bohaterów, a wszystkie razem pokazują, że choć może każdy nieco inaczej rozumie kim jest dobry ojciec i czym jest dobre ojcostwo, to są pewne elementy, które spajają te wizje i pozwalają stworzyć coś na kształt nieformalnego kodeksu dobrego ojca. Przedstawieni w reportażach Konrada Kruczkowskiego ojcowie są ojcami, którym się chce, którym zależy, mimo, że czasami ich ojcostwo wydaje się być trudniejsze od ojcostwa innych mężczyzn.  Halo Tato przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Badania przytoczone w książce pokazują, że ojcowie w przytłaczającej liczbie r...

Marta Szarejko. Zaduch.

Zastanawiam się, czy reportaże o obcości Marty Szarejko są reportażami o nas wszystkich przybyłych do większych miast z miasteczek, mieścin, czy wsi.Chętnie pokusiłabym się o taką konkluzję, ale chyba się nie da. Mam wrażenie, że to Warszawa wymusza pewne zjawiska, pewne ogranicza, a jeszcze inne oferuje.  Bohaterami tekstów Marty Szarejko są ludzie, którzy pokonali wiele przeciwności, by znaleźć się tam, gdzie są - w stolicy. Wtapiają się w wędrujący szybko Nowym Światem tłum i tylko oni wiedzą jak dużą satysfakcję sprawia im popijanie kawy z pobliskiej kawiarni sieciowej i jak daleko są od tego, co zostawili w swoich rodzinnych stronach. Zachłystują się Miastem, ale jest to zachłyśnięcie - częstokroć - pełne goryczy. Pracowałam i studiowałam jednocześnie. Co dwa tygodnie brałam wolne piątki. Wsiadałam o 4:25 do autobusu, którym dojeżdżałam do najbliższego miasta. Tam przesiadałam się w pociąg, później kolejny, a następnie jeszcze dwa. O 17 zaczynałam ćwiczenia, na któ...

Marta Sapała. Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków.

Wydane przez Wydawnictwo Relacja Książka "Mniej" Marty Sapały niewątpliwie należy do tych, które będę chciała poczytać ponownie. Mimo, że skończyłam lekturę w sobotę już czuję pokusę, by otworzyć ją i przyjrzeć się jej od nowa. Dam sobie jednak czas na to, by pierwsze emocje związane z jej lekturą opadły, a wrażenia się poukładały; łatwiej będzie czytać po raz drugi. Marta Sapała namówiła kilka rodzin do tego, by przez rok ograniczyły swoje wydatki do minimum, by urządziły sobie "rok bez zakupów", a co więcej - by dzieliły się z nią informacjami o wszelkich pokusach, łamaniu zasad, o tym, co w portfelu ubyło, a co ewentualnie przybyło na koncie. Zaglądała, za zgodą respondentów, do szafek łazienkowych, lodówek, pokojów dziecięcych, przyglądała się nadmiarowi lub brakom w szafach odzieżowych. Obserwowała i na podstawie obserwacji napisała książkę o tym, jak wiele pieniędzy, czasu, energii ucieka nam przez palce, jak wiele czasami robimy zamieszania wokół...

Igor T. Miecik. 14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji.

Wydane przez Wydawnictwo Czarne Współczesna Rosja jest wciąż dla wielu z nas tajemnicą. Olbrzymi teren zamieszkuje coraz mniej ludzi. Są miasta i wsie, które niszczeją zagaarniane przez przyrodę; ludzie odeszli z nich już dawno. Pustka i upadek kontrastuje z doniesieniami o luksusowych sklepach w Moskwie, czy władzy sprawowanej twardą ręką.  Ową tajemniczość Rosji próbował, choć w części, objaśnić Igor T. Miecik w reportażach, które, zanim ukazały się w omawianym tomie, publikowane były na łamach "Polityki". Trudno odnaleźć w tych reportażach coś, co nastrajało by czytelnika pozytywnie. Miecik pisze o tragedii rodzin żołnierzy z Kurska, o mieszkańcach specyficznego domu nad rzeką Moskwą, o Demokratycznym Antyfaszystowskim Ruchu Młodzieży Nasi, o szkole dla dziewcząt w Krasnojarsku, która to szkoła ma ambicje ze swych wychowanek uczynić damy. Autor przybliża miejsca, które nie do końca są nam znane i postawy Rosjan, które znamy i coraz bardziej rozumiemy. ...

Jannie Dielemans. Witajcie w raju.

Wydane przez Wydawnictwo Czarne Na drugim biegunie aury opisywanej w "Zimistrzu" są, skwierczące od słońca, rozłożone na plaży ciała. Spodziewałam się po tej książce czego innego niż dostałam. To, o czym czytałam nie było wędrówką po kurortach, było opisem tego, jak globalizacja turystyczna zabija miejsca odwiedzane przez turystów. Nigdy nie chciałam pojechać do żadnego z miejsc opisywanych przez Jennie Dielemans. Nigdy nie podróżowałam w sposób, w jaki podróżują ci, których w książce prawie nie widać. Widać za to tych, którzy ponoszą konsekwencję zwiększania się i zmniejszana ruchu turystycznego, którzy próbują żyć dzięki obecności turystów. Nie podróżowałam tak, ale żadna w tym moja zasługa - po prostu nie lubię. Nie wiem, czy pozwala mi to czuć się lepiej, odciąć od tego o czym pisze Dielemans. Chyba nie, bo przecież miejsca, w których lubię odpoczywać też stają się modne i też są zadeptywane/rozjeżdżane przez turystów. Autorka podsuwa czytelnikom ciekawą o...

Lidia Ostałowska. Bolało jeszcze bardziej.

Wydane przez Wydawnictwo Czarne Dwanaście reportaży z miejsc, o których - jak się zdaje - zapomniał świat, Bóg, Los, czy jak tylko chcecie. Z miejsc, w których mieszkają ludzie niby tacy jak my, ale jednocześnie tacy, którymi chciałoby się potrząsnąć, by im powiedzieć "Zróbcie coś ze sobą". Z miejsc, które nawet gdy leżą na odwiedzanych przez turystów szlakach zrażają swoim marazmem, poczuciem beznadziei, niemocą. Pracowałam w miejscach podobnych do tych, które opisuje Ostałowska. Czas się tam zatrzymał, a w kalendarzu ważny był tylko dzień płacenia zasiłku. Jedyną atrakcją był przyjazd autobusu (choć rzadko zdarzało się, by wysiadł z niego ktoś obcy), a każda zmiana w powolnie toczących się dniach powodowała ekscytację, lęk i wywodzącą się z niego agresję. Książka Lidii Ostałowskiej zmusiła mnie do zastanowienia się nad tym, czy potrzebujemy, aby literatura odzwierciedlała rzeczywistość. Co ma nam dać spisana historia nastolatków z Bałut, którzy nie mając p...

Brygida Grysiak. Wybrałam życie.

Wydane przez Wydawnictwo Znak "Wybrałam życie" to książka opowiadająca historie kobiet, które urodziły dziecko zamiast dokonać aborcji. To książka niełatwa, o trudnych wyborach, o wielkim cierpieniu i krzywdzie jakiej niektóre z rozmówczyń Brygidy Grysiak doświadczały latami. Ale też o tym, że nie żałują tego, iż ich dziecko przyszło na świat. Piąte dziecko, które matka prawie odkłada do Okna Nadziei. Mąż, który zostawia żonę, gdy ta kupuje wózek za 200 zł. Kobieta, która zmartwiona kolejną ciążą pije. Matka, która oddaje swoje dziecko do adopcji wiedząc, że będąc chorą nie da rady zapewnić dziecku tego, co należy. Mężczyzna, który na oczach dzieci dusi ich matkę łańcuszkiem. Kobieta, której dziecko żyło aż/tylko 13 miesięcy. Choć najważniejszym tematem książki "Wybrałam życie" było wskazanie owego wyboru jakiego dokonały kobiety nie zabijając swoich dzieci przed urodzeniem, temat ów został nieco przysłoniety historiami owych kobiet, tym, co stanowiło tło tytuło...

Małgorzata Szejnert. Dom żółwia. Zanzibar.

Wydane przez Wydawnictwo Znak Małgorzatę Szejnert odkryłam dla siebie przy "Czarnym ogrodzie". Z dużym zainteresowaniem przeczytałam "Wyspę klucz" i nie mogłam się doczekać książki o kolejnym niesłusznie marginalizowanym i  zapomnianym skrawku ziemi.  Ze słów Autorki wyłania się zaskakująco barwny, nieco trudny do opanowania z racji swojego rozbuchania świat. Wielość postaci, miejsc, wydarzeń historycznych może powodować poczucie zagubienia. Przewidując to Małgorzata Szejnert nasyciła książę przypisami, indeksami, które pomagają w opanowaniu prezentowanej treści. Specyficzny dla Autorki styl, ów na pozór beznamiętny referat, opisuje Zimbabwe z dużą dociekliwością, bogactwem także w chwili, gdy opisywane są zjawiska odrażające lub budzące grozę. Zmierzyłam się z "Domem żółwia" w mało sprzyjającym refleksji i zadumie nad treścią czasie. Skutkiem tego przerwałam lekturę nie doczytując do ostatnich stron. Ale już teraz, w progu listopadowych długich wie...

Marcin Michalski, Maciej Wasilewski. 81:1. Opowieści z Wysp Owczych.

Wydane przez Wydawnictwo Czarne Znalazłem wzniesienie, z którego szczudlarz mógłby łapać chmury . [s. 100] Już za tak poetyckie zdanie należy się Autorom uznanie. Wyobraźcie sobie zatem jaka jest cała książka, cała opowieść o pobycie Marcina i Macieja na Wyspach Owczych, skrawku ziemi leżącym daleko od wszystkiego innego, a przez to pozostającym mało znanym i szalenie intrygującym. (zdjęcie z satelity googlowskiej, do powiększenia) Panowie Autorzy zaglądają do Farerskich domów, pubów, zatrudniają się - wraz z innymi cudzoziemcami i tubylcami - w fabryce przetwórstwa ryb. Opowiadają nam o ludziach, obyczajach, o samotności i serdeczności, o tym jak liczebne są Wyspy Owcze i jak ich oddalenie od kontynentu wpływa na sposób życia Farerów. Mnóstwo tu wątków, mnóstwo zalążków historii, które jedne poprowadzone dalej, inne bliżej rozbudzają ciekawość i pokazują losy ludzi silnych, niezależnych duchem, życzliwych i  - czego nie da się ukryć - funkcjonujących społecznie odmiennie od n...

Wojciech Górecki. Toast za przodków.

Wydane przez Wydawnictwo Czarne Z zapisków, dziennikowych i reportażowych, Wojciecha Góreckiego wyłania się barwny świat. Świat, który ginie, tak jak ginie tradycyjna kultura Kaukazu w niektórych jego miejscach. Świat wciąż zachwycający, ale i przerażający pewną bezwzględnością, która bezwzględnością jest jedynie w oczach osób przybywających w tamte rejony świata. Na mapie Armenia, Gruzja, Azerbejdżan leżą niezbyt daleko od Polski. Przestrzeń mentalna stanowi jednak o wiele silniejszą barierę niż geograficzna i chwała Autorowi za to, że pokonując ową przestrzeń chce nam przedstawić kraje Kaukazu Południowego. Wielość wątków, które mnie poruszyły w "Toaście za przodków" jest tak znaczna, że aż trudno mi pisać. Smutkiem napawają mnie wioski, które zanim dotarła do nich dobra droga stanowiły serce tradycji kaukaskiej, a które wraz z urastającą do rangi symbolu drogą, zatracają się w pędzie ku cywilizacji i pieniądzom, niepomne odwiecznej tradycji gościnności. Zadziwia ist...

Wojciech Górecki. Planeta Kaukaz.

Wydane przez Wydawnictwo PWN "Planeta Kaukaz" to reportaże powstałe podczas wędrówki Autora przez kraje Kaukazu Północnego. Wojciech Górecki opowiada o odwiedzanych miastach, aułach, ale przede wszystkim jego uwaga skupia się na ludziach, ich obyczajach, kulturze. Wędrówka pod przewodnictwem Autora wiedzie nas przez Kamłucję, Dagestan, Azerbejdżan, Gruzję, czyli te wszystkie kraje, które niegdyś - wodząc palcem po mapie, chciałam odwiedzić, o których zobaczeniu marzyłam i w cichości serca marzę wciąż.  Opowieści snute przez ludzi spotykanych w drodze przedstawiają grozę wobec wojny, bezsilność wobec wynarodowiania i wygasania kultury. Pokazują jak dawne wierzenia wchłonęły chrześcijaństwo i islam, jak bogowie koegzystują w ludzkiej świadomości i wierzeniach. Unaoczniają majestat gór i ich wpływ na życie mieszkających w nich ludzi. Uświadamiają jak duża jest zależność między mocarstwowymi planami Rosji, a codziennością życia Adygejczyków, Czerkiesów, Karaczajów i innych. Pr...