"Bohiń" jest w założeniu moją wyzwaniową książką. I przyznam, że to głównie zadecydowało o tym, że doczytałam ją do końca. Powieść wydana w 1987 opowiada o babce pisarza, o jej samoświadomości, wgłębianiu się w siebie, analizowaniu z dużym zacięciem wspomnień, snów, majaków dziennych oraz wydarzeń będących udziałem Heleny Konwickiej. Czasy są niespokojne. W majątku należącym niegdyś do Konwickich zamieszkał z woli carskiej Rosjanin, a odwiedzający go isprawnik wciąż węszy szukając wrogów monarchy. Helena waha się przed zamążpójściem - wszak trzydzieste urodziny oznaczają starość. Konkurent do ręki panny jest i to bardzo zdecydowany; ponoć jego ojciec w testamencie zobowiązał go do zaślubin przed 40 rokiem życia pod groźbą utraty dóbr, a on woli mężczyzn. W tym trudnym momencie pojawia się Eliasz (ale imię piękne) Szyra, Żyd z Bojszowy, który mówi o swej wielkiem miłości do Dziedziczki Konwickiej i nawet ową miłośc z Helaną konsumuje. Brzmi to wszystko dość ciekawie, ale poda...