Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Plebanek

Grażyna Plebanek. Słowa na szczęście i inne nienazwane stany duszy.

Po raz pierwszy od bardzo dawna żałuję, że książkę poznaję uszami, a nie oczami. Zżera mnie ciekawość słów, które Grażyna Plebanek zebrała w tomie Słowa na szczęście i inne nienazwane stany duszy . Słucha się tego przeuroczo, tym bardziej, że czyta autorka i jako ta, która stworzyła zbór słów, wybrała te a nie inne wedle sobie znanej motywacji, doskonale wie, jak uwypuklić to, co chce pokazać czytelnikom. W tym czytaniu jest miejsca na uśmiech, powagę, żart i ciepło. I mimo tych wszystkich niezaprzeczalnych plusów wynikających ze słuchania Grażyny Plebanek, to byłoby mi jednak łatwiej do pewnych słów wrócić, rozsmakować się nimi ponownie, gdybym miała przed sobą papier.  Bo tak to niestety nie pamiętam jak brzmi słowo o przepięknym znaczeniu, to, które określa rzeczy drobne, które robimy dla innych z miłości. Ta poranna kawa podana do łóżka, pierogi z ulubionym nadzieniem, ciasto drożdżowe tylko z kruszonką, które zawsze na mój przyjazd przygotowuje Mama. Słucham c...

Grażyna Plebanek. Przystupa.

Powieści Plebanek różnią sie od siebie. Jedyne, co wg mnie je łączy, to jakiś zamysł nad ludźmi. Każda inna poruszona struna w jej powieściach to już różnica. Sięgnęłam po "Przystupę" z ciekawości i nie jestem rozczarowana. Książka opowiada historię dziewczyny ze wsi, która dusząc się w swoim otoczeniu powiedziała twardo "Muszem jechać...". Pojechała ku lepszemu światu - trafiła do Warszawy, gdzie zatrudniła się jako sprzątaczka w domu Gwiazdy. Kolejne rozdanie Losu rzuciło ją do Szewcji, do międzynarodowej wspólnoty kosmopolitów. W tym wszystkich Przystupa porusza się ze spokojem, małomównością, pewnym dystansem, który jak sądzi większość jest objawem głupoty. Przystupa ogląda świat z perspektywy najintymniejszych doznań ludzkich i jednocześnie dany jest jej ogląd na to, co w człowieku najbrudniejsze. Dziewczyna jest jednak nietykalna; wychodzi ze wszystkiego czysta.

Grażyna Plebanek. Pudełko ze szpilkami.

Jakże to inna powieść od "Dziewczyn z ..." tej autorki - ta myśl towarzyszyła mnie przez całe czytanie. Lżejsza, przyjemniejsza w czytaniu, mniej brudna, a jednoczesnie nie stroniąca od tematów trudniejszych i nie pozbawiona elementów skłaniających do zastanowienia. Świetny był moment kiedy Marta, matka Julka, była buisnesswoman podejmuje rozważania na temat piaskownicy (oddałam nieroztropnie książkę do biblioteki i nie mogę zacytować). Zauważa, że piaskownica jak pustynia pochłania, odbiera zmysły, przytłacza. Podoba mi się sposób w jaki autorka ukazuje pragnienia trzydziestolatków i różne wśród nich pojmowanie słowa "sukces". Podobało mi się. P.S. Ani razu w myśleniu o tej książce z tytułowymi szpilkami nie skojarzyły mi się buty. Oczyma wyobraźni widziałam tylko szpilki krawieckie/biurowe. Muszę przemyśleć swoją kobiecość;)

Grażyna Plebanek. Dziewczyny z Portofino.

Autorka przedstawia nam bohaterki swojej książki, gdy te są jeszcze dziećmi rozpoczynającymi naukę w szkole. Żegnamy je,  gdy już dorosły i zdążyły podjąć mnóstwo ważnych dla nich i ich otoczenia decyzji. Hanka, Beata, Mania, Agnieszka to dziewczyny z różnych domów, ale jednej dzielnicy i jednej szkoły. Każda po rozstaniu z koleżankami, po powrocie do domu spod trzepaka, zamykając drzwi wchodzi w swoje małe piekło. Jedni rodzice piją, inna rodzina składa się tylko z ojca, który ukrywa przed córką tajemnicę zniknięcia żony, w innej rodzinie się ojciec zdradza matkę i zanosi się na rozwód, w kolejnej rozwodu nie bedzie, choć matka chowa się w łóżku córki, gdy bije ją mąż. Z grajdołka i problemów na prostą tak naprawdę wychodzi tylko jedna dziewczyna, a jej sukces jest tym większy, że miała do sukcesu najdalej. Inne owszem, też ułożyły sobie życie, ale okupiły to pewnymi decyzjami, o których pewnie już nigdy nie dane im będzie zapomnieć. Nie podobała mi się ta książka. Jest przesiąknięta ...