Czytam niemalże od zawsze. Moje zachwyty nad książkami i twórczością poszczególnych pisarzy korespondowały wyraźnie z wiekiem, w jakim sięgałam po określone lektury. Będąc dzieckiem kochałam "Dzieci z Bullerbyn", później marzyłam o domu przy ul. Czereśniowej, a jeszcze trochę później o podróżach u boku Tomka Wilmowskiego. Dorastając zmieniałam ulubieńców literackich, ale są i tacy autorzy, których - poznawszy w dzieciństwie - do dziś szczególnie cenię. Zarówno Joanna Chmielewska, jak i Małgorzata Musierowicz stanowią mój kanon lektur obowiązkowych. Chmielewską cenię za dobre oko, za wybredny żart, używki i pasje. Musierowicz - za klimat, ciepłych i mądrych bohaterów i łacińskie sentencje Ignacego Seniora. Oczywiście, mnóstwo jest głosów krytykujących twórczość obydwu Pań, ale ja nieodmiennie stawiam na ich książki, gdy trzeba mi poczuć się dobrze. Kim jeszcze poprawiam sobie nastrój? To może dziwny wybór, ale gdy czasami dopada mnie niemoc i nie mogę zdecydować się n...
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)