Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą śląscy blogerzy książkowi

Zawrócili mi w głowie [Śląscy Blogerzy Książkowi]

Czytam niemalże od zawsze. Moje zachwyty nad książkami i twórczością poszczególnych pisarzy korespondowały wyraźnie z wiekiem, w jakim sięgałam po określone lektury. Będąc dzieckiem kochałam "Dzieci z Bullerbyn", później marzyłam o domu przy ul. Czereśniowej, a jeszcze trochę później o podróżach u boku Tomka Wilmowskiego. Dorastając zmieniałam ulubieńców literackich, ale są i tacy autorzy, których - poznawszy w dzieciństwie - do dziś szczególnie cenię. Zarówno Joanna Chmielewska, jak i Małgorzata Musierowicz stanowią mój kanon lektur obowiązkowych. Chmielewską cenię za dobre oko, za wybredny żart, używki i pasje. Musierowicz - za klimat, ciepłych i mądrych bohaterów i łacińskie sentencje Ignacego Seniora. Oczywiście, mnóstwo jest głosów krytykujących twórczość obydwu Pań, ale ja nieodmiennie stawiam na ich książki, gdy trzeba mi poczuć się dobrze. Kim jeszcze poprawiam sobie nastrój? To może dziwny wybór, ale gdy czasami dopada mnie niemoc i nie mogę zdecydować się n...

Uzależnienie od książek [Śląscy Blogerzy Książkowi]

Czas jakiś temu pojawił się tekst na temat uzależenia od książek i jego objawów. To, że jestem uzależniona wiem, ale jak bardzo... Zobaczmy :-) W dzieciństwie książki były Twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Oj, tak. Kiedy czytasz dobrą książkę zapominasz o jedzeniu i spaniu. O spaniu tak. A co do jedzenia - to zależy o czym czytam. Twoje wzloty i upadki są całkowicie uzależnione od tego, co akurat czytasz. Nie, aż tak nie ulegam fikcji. Przeżywasz traumę przez coś, co zdarzyło się „tylko” w książce. Nie, fikcja mnie tak nie porywa. Masz w portfelu na wierzchu kartę do biblioteki, a nie prawo jazdy. Kartę biblioteczną mam ze sobą zawsze. Prawo jazdy, czy dowód niekoniecznie. Tak wyobrażasz sobie idealny dom. Chyba wolałabym coś na kształt kompilacji z tych propozycji: Przechodzenie obok zamkniętej księgarni jest torturą, a kiedy jest otwarta, nie jesteś w stanie wyjść bez kupienia czegoś. Nie, najczęściej nie mam czasu wchodzić do księgarni....

Najstarsze książki w domu [Śląscy Blogerzy Książkowi]

Po pierwsze - zauważyliście, że im książka starsza, tym więcej kurzu przyciąga? Po drugie - szukałam na półkach książek wydanych przed 1950 roku. Kilka ich mam (choć więcej tych wydanych współcześnie lub wydawanych w latach pięćdziesiątych - siedemdziesiątych), bo znajomi wiedzą, że jeśli robią porządki i znajdują zbędne, z ich punktu widzenia, starocie, to warto zapytać, przed wyrzuceniem do śmietnika, czy owym starociom nie dam dobrego miejsca na półce. Daję, zawsze:-) Zaczynam od najmłodszych.  Lubicie stare książki pachnące kurzem?

Moje książkowe miejsca [Śląscy Blogerzy Książkowi]

Pierwsze miejsce, która kojarzy mi się z książkami, to dom. Każdy z kolejnych, w których mieszkałam, gościł też książki.  Pierwsze wspomnienie związane z książkami to seanse czytania w łóżku, najczęściej podczas chorób atakujących mnie znienacka i nieustępliwie. Dla mnie był to cudowny czas, w którym Mama czytała mi i czytała. Podejrzewam, że Mamę zarówno moje choroby, jak i konieczność głośnego czytania nie zachwycała tak jak mnie:-) Z takiej choroby i czytania, które chwilami ustępowało innym obowiązkom, wynika fakt, że nauczyłam się czytać. I tak oto przechodzimy do drugiego książkowego miejsca. Krzesło i lampa. Lampy zazdrościły mi wszystkie znajome dzieci. Zamontowana była na czymś na kształt sprężyny i dawała się opuszczać w dół do pewnej, wygodnej dla kilkulatki, granicy. Zasiadałam na krześle, ściągałam lampę i czytałam. Musiałam zabawnie wyglądać:-) Trzecie miejsce, także związane z moim dzieciństwem, to księgarnia po drugiej strony ulicy. Nie pamiętam, żeby p...