02 maja 2017

Aneta Jadowska. Akuszer Bogów.


Uświadomiłam sobie, że mimo tego, iż przeczytałam całą serię o Dorze Wilk oraz pozostałe książki Anety Jadowskiej, to nie wspomniałam o nich zbyt wiele na blogu. Postanowiłam się zrehabilitować, tym bardziej, że Akuszer Bogów nastroił mnie refleksyjnie.

Nikita, której imię rodzinne brzmi Erynia, wyrusza na północ by odkryć tajemnice rodzinne. Towarzyszy jej Robin, partner zawodowy, którego - jak sama ogłasza i ku zdumieniu innych - jeszcze nie zabiła. Okazuje się, że po drugiej stronie morza czekają na nich przyjaciele przyjaciela, którzy mają pomóc w wyprawie, a sama obecność Nikity w tej cześć świata, w której koegzystencja magii i jej braku przebiega pokojowo, bez zakłóceń i stanowi normę, wiele dziewczynie daje. W tym wiedzę o sobie samej.

Być może jest tak, że Akuszer Bogów powstał jako tom bardziej niż wcześniejsze nasączony przemyśleniami głównej bohaterki na temat relacji z innymi, człowieczeństwa, istoty tego co w nas dobre i złe. Dopuszczam jednak i taką możliwość, że sięgnęłam po tę książkę w odpowiednim czasie i nastroju - na tyle odpowiednim, by umieć dostrzec w niej to, czego nie dostrzegłabym w innym czasie.

Przeczytam Akuszera Bogów ponownie. Mam na to ochotę, więcej - czuję taką potrzebę.
Jestem człowiekiem w budowie. Jestem na odwyku od nieczucia, które było moim bezpiecznym kocykiem i używką. Odważyłam się wpuścić do swojego życia ludzi. [s. 134]

P.S. Zamówiłam już w bibliotece pierwsze trzy tomy serii o Dorze Wilk (pozostałe są wypożyczone). Mam ochotę na ponowne spotkanie z bohaterami powieści:)

Brak komentarzy: