20 października 2014

Mateusz Hohol. Wyjaśnić umysł.

Wydane przez
Wydawnictwo Copernicus Center Press

Mateusz Hohol w swojej książce nie tyle wyjaśnia umysł, czy działanie umysłu (jak mógłby - aczkolwiek niekoniecznie - sugerować tytuł), ile pisze o tym, o czym mówi podtytuł, czyli o strukturze teorii neurokognitywnych. Autor stwierdza, że celem niniejszej pracy jest rekonstrukcja struktury teorii neurokognitywnych, które pozwalają wyjaśnić umysł. [s. 13]

Główna teza Hohola jest taka, że kluczowym aspektem struktury nauk neurokognitywnych jest wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia. [s. 13] Hohol tłumaczy, czym jest wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia, po czym opisuje dwa etapy konstrukcji neuronaukowych, czyli budowanie wyjaśnień i wybór najlepszych dostępnych wyjaśnień. W przypadku drugiego etapu nie wystarczy adekwatność empiryczna, jak w etapie pierwszym, pojawia się bowiem problem doboru kryteriów, którymi należy się kierować szukając najlepszego wyjaśnienia. Pomyślałam sobie, że w tym kontekście z naukami neurokognitywnymi jest jak z życiem: ileż to razy, mając różne dostępne wyjaśnienia, stajemy przed trudnym zadaniem wyboru wyjaśnienia najlepszego?

Hohol pisze o tym, czym jest teoria neurokognitywna, wskazuje źródła danych neurokognitywnych, opisuje heurystyki oraz schematy interpretacyjne. W rozdziale trzecim Autor prezentuje trzy fundamentalne paradygmaty neuronauki poznawczej, czyli paradygmat komputerowy, psychologię ewolucyjną i ambodied-embedded mind, po czym, w ramach wyrazistego przykładu, omawia kazus self deception, czyli zagadnienie samooszukiwania się. Dla zachęty przytoczę cytat z Michaela Gazzanigi, który to cytat Hohol zamieszcza:
Jeśli pragniesz być dobrym kłamcą, byłoby dobrze, gdybyś nie wiedział, że kłamiesz, albo - jak w wypadku psychopatów - żebyś się tym nie przejmował. [s. 157]
W tym samym rozdziale mamy opisaną Hipotezę Makiawelicznej Inteligencji; zgodnie z tą hipotezą inteligencja koewoluowała wraz z uspołecznieniem, a uspołecznienie w sposób istotny powiązane jest z makiawelizmem, przejawiającym się często poprzez kłamstwa, manipulacje i podstępy, czyli - mówiąc ogólniej - oszustwa.

Innym zjawiskiem podanym jako przykład jest opisany w rozdziale siódmym kazus neurokognitywnej teorii moralnej autorstwa Williama D. Casebeera i Patricii S. Churchland. Casebeer i Churchland swoje wstępne hipotezy oparli na tezach trzech głównych stanowisk etyki normatywnej: etyce cnót, reprezentowanej przede wszystkim przez Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, utylitaryzmie oraz deontologii. I tu niespodzianka. Oto Hohol pisze:
Casebeer i Churchland twierdzą, że opisane badania i eksperymenty koroboruja tezę, zgodnie z którą współczesna wiedza o istocie poznania moralnego jest najbardziej kompatybilna ze stanowiskiem w etyce normatywnej, jakim jest etyka cnót. [ss. 325-326]
Z pewnością takie konkluzje nie dla wszystkich są niespodzianką, niemniej jednak, moim zdaniem, dla wielu są. Poczytajcie, jak Casebeer i Churchland argumentują swoje wnioski.

Książka jest trudna, w dużej mierze traktuje bowiem o warsztacie stosowanym w naukach neurokognitywnych, a jest to warsztat ciągle wypracowywany, co wiąże się między innymi z tym, że nauki neurokognitywne są dziedziną młodą i multidyscyplinarną. Warto jednak książkę czytać, bo w sposób przystępny, na ile się da, wyjaśnia ona, jak ludzie próbują wyjaśnić być może największy fenomen we wszechświecie - ludzki umysł.

Polecanki:

1. Wykład Mateusza Hohola na temat tego, skąd się biorą liczby. 

2. Wykład Piotra Urbańczyka na temat samooszukiwania się.

2 komentarze:

5000lib pisze...

Dzięki przyjrzę się przynajmniej tej książce.

bibliotekarz pisze...

Pięknie pani pisze i chyba lubimy podobne lektury.Będę tu zaglądać i pozdrawiam, też prowincjonalnie.J.K.