28 stycznia 2015

Willa Cather. Drzewo białej morwy.

Wydane przez
Wydawnictwo Książka i Wiedza

Nie umiem dociec czemu książka nosząca w oryginale tytuł "O Pioneers!" w polskim tłumaczeniu ma tytuł taki jak widzicie. Ale to nie jest tak istotne, jak fakt, że powieść Willi Cather jest uznawana za najlepszą w jej dorobku.

Gdy umiera John Bergson, pozostawia swoje gospodarstwo pod zarządami córki. Owszem, ma dwóch synów, ale to w Aleksandrze dostrzega miłość do ziemi, miłość podobną do tej, jaka i on sam odczuwa. Szwedzka rodzina, od czasu śmierci ojca, ciężko pracuje na to, by się utrzymać i choć siostra konsultuje z braćmi ważne decyzje dotyczące domu i otoczenia, wszyscy wiedzą, że to do niej należy ostateczna decyzja, że to ona bierze odpowiedzialność za rozwijanie ojcowskiego dziedzictwa.

Z "Drzewa białej morwy" tchnie umiłowanie przestrzeni, szacunek do pracy, rozkochanie w swoim własnym kawałku świata, kawałku wyszarpanym wysiłkiem naturze. Aleksandra jest dziewczyną/kobietą rozważną, spokojną i jednocześnie otwartą na nowe, skłonną do wprowadzania rozsądnych, kreujących trendy zmian, które dla innych wydają się być prostą drogą do klęski.

Powieść Willi Cathet to inny świat. Świat, w który przyjemnie było się zanurzyć.

P.S. Zachęcam do lektury na stronie poświęconej Autorce.

7 komentarzy:

Pyza Wędrowniczka pisze...

Jedna rzecz mnie tylko odstrasza - jeśli dobrze kojarzę, to jest ta seria wydawnicza: niewielki format, średniej wielkości druk i w większości (jeśli książka nie zaczytana) bardzo ciasno klejona?

Moje zaczytanie pisze...

Mam w swym zbiorze KOlibrów i tę książeczkę i chyba jeszcze inne tej autorki.
Pomału wyczytuję posiadane Kolibry więc i do tego dotrę...i cieszę się, że jest interesujący.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pyzo,
sklejona tak, że nie przeszkadza to w czytaniu, a wierz mi należę to tych książkowych barbarzyńców, którzy - jeśli nie da się książki normalnie otworzyć - rozginają ją do nadłamania grzbietu. Tu tak nie trzeba było;-)

Moje zaczytanie,
to powodzenia w doczytywaniu:-)

Dominika Br pisze...

Dotychczas nie słyszałam o tej Autorce, ale myślę, że jeszcze to zmienię :)

Zapraszam do mnie na www.maialis.pl

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Dominiko, polecam:-)

magdalenardo pisze...

To chyba swego rodzaju hołd ziemi i wsi, prawda?
Z opisu kojarzy mi się z taką niespieszną opowieścią o spokojnym życiu na roli. Taki tekst dziękczynny.

Sięgnęłabym po nią jednak tylko wtedy gdybym nic "nieczytanego" w domu już nie miała, a w moim domu ciągle przybywa nowych książek. Zupełnie nie nadążam z ich czytaniem.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Magdaleno,
tak - ta książka to hołd złożony ziemi i pracy na niej. Niespieszna, ale pokazująca jakim hartem ducha trzeba się wykazać, by podporządkować sobie kawałek świata.