01 marca 2016

Luca Dotti. Audrey w domu.


Nie ukrywam - po książkę o Audrey Hepburn sięgnęłam głównie ze względu na moją Siostrę, która ceni znaną aktorkę. Drugą motywacją była ciekawość - intrygowało mnie jak przedstawiono kobietę będącą dla wielu innych ikoną kobiecości, co niesie z sobą opowieść o kimś, kogo życie zdaje się być znane powszechnie tym, którzy interesują się historią Hepburn.

Piękne zdjęcia, proste, acz smakowicie zapowiadające się przepisy, a pomiędzy nimi wyłaniająca się postać kobiety niegdyś sławnej, a w chwili, o której opowiada jej syn, zwykłej, skromnej Mamy. Ciepłej, życzliwej ludziom - tym blisko, i tym do których trzeba jechać z misją humanitarną - pani domu, która z przyjemnością kręci się po kuchni, wyraża swoje uczucie poprzez pyszności stawiane na stole i tchnie spokojem oraz mądrością.

I choć przepisów nie wypróbuję (chyba, że po znacznych vege - modyfikacjach), to cieszę się, że poznałam "Audrey w domu". Ucieszyła mnie owa domowość, codzienność i poczułam, że i mnie Hepburn stała się bliższa. Kto wie, może ta książka będzie początkiem do poznawania życia i twórczości aktorki?

*   *   *

Poprosiłam moją Siostrę, Pannę Pollyannę, o kilka słów na temat książki:

„W moim domu”, czyli zeszyt z przepisami mamy.
Pokaż mi, co gotujesz, a powiem ci, kim jesteś – tak mogłoby brzmieć motto tej książki. To książka dla fanów Hepburn, którzy chcieliby poznać jej historię jeszcze bliżej, tym razem – z zupełnie innej perspektywy.
Czytając ją miałam wrażenie, że siedzę przy stole w Jej kuchni, a Jej syn, autor książki, opowiada mi rodzinne anegdoty przeglądając zeszyt z przepisami.
Nowe, do tej pory nigdzie nie publikowane zdjęcia Audrey na pewno będą niezłą gratką dla miłośników jej urody i stylu. Rozczarują się ci, którzy oczekują, że ta książka jest biografią Audrey. To raczej garść wspomnień syna z gotowaniem w tle. 
Myślę, że jeśli ktoś zdecyduje się wypróbować któryś z przepisów, to danie a la Audrey Hepburn może być przebojem podczas kolacji dla przyjaciół. Nawet jeśli wybrana potrawa będzie prosta, to w końcu gotowała ją też „boska Audrey”, a to już połowa sukcesu.

Zachęcamy. Obydwie!

8 komentarzy:

Malwina pisze...

Jestem po lekturze tej książki i osobiście jest zachwycona. Uwielbiam Audrey widziałam z nią wiele filmów a mieszanka jej życia z przepisami to najlepsze co mogło mnie spotkać :)
manufaktura-wyobrazni.blogspot.com

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Malwino,
cieszę się, że Cię zachwyciła. Książka jest cudnie wydana, co niewątpliwie podnosi poziom zachwytu:-)

Pomalowana na niebiesko pisze...

Zamawiam, bo uwielbiam Audrey. :-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Moje zaczytanie pisze...

Byłam i jestem wielbicielką tej subtelnej kobiecości jaką się odznaczała Audrey Hepburn. A moja ulubienica widziana oczami własnego syna to coś dla mnie więc czuje się zachęcona.

Magdallena M pisze...

Audrey jest dla mnie ideałem: kobiecości, subtelnego uroku, aktorki.
Książkę kupię i zapewne napiszę o swoich wrażeniach.

Agnes pisze...

Cenię urok Audrey, ale prawdziwą fanką jej talentu jest moja mama. Na pewno zaopatrzy się w książkę, a wtedy ja, myk, pożyczę sobie i przeczytam :)

KuLtUrAlNiE BP JAĆMIERZ pisze...

Wiele słyszałam na temat tej pozycji i wreszcie muszę sięgnąć po książkę. Pozdrowienia!