16 stycznia 2017

Jolene Hart. Eat Pretty. Jedz i bądź piękna.



Książki Jolene Hart, oprócz tego, że cieszą oko wyglądem, cieszą także moje serce treścią. Niby Autorka nie omawia niczego odkrywczego, a jednak to o czym pisze jest ostatnio modne i stało się informacją wartą polecania. I choć zazwyczaj trzymam się z daleka od tego, co modne, to w tym przypadku wspieram teorie Jolene Hart i przychylam się do ich propagowania.

Jaka jest teoria Hart? To co jesz, ma wpływ na to jak wyglądasz i jak się czujesz, więc jedz to, co ułatwi Ci być zadowoloną ze swojego wyglądu. Proste? Oczywiście! 

Jolene Hart nie poprzestaje jednak tylko na wydaniu oświadczenia o korelacji jedzenia i samopoczucia. Idzie krok dalej i konkretnie podpowiada co kupować, czym zapełnić kuchnię, jak i co gotować, aby nam służyło. Istotne jest także i to, że Hart podkreśla naszą indywidualność i choć poleca sezonowe jedzenie, to zwraca uwagę na to, abyśmy tak naprawdę sami sprawdzali jak które warzywo, czy potrawa się sprawdzą w naszym jadłospisie. 


Książka i towarzyszący jej kalendarz (notes z miejscami na zapisy między innymi tego co jemy, naszego samopoczucia po jedzeniu, pory roku, zapisanie tego, co nam sprawia wyjątkową przyjemność, elementów programu proponowanego w książce) doskonale się uzupełniają. Co szczególnie mi się podoba, to krótkie, jasne informacje, najczęściej prezentowane w postaci list. Mamy zatem listę wrogów wdzięku, listę zalecanych ziół i przypraw, listę zakupów dla "pięknych celów" (czyli na przykład dobrego nastroju, mocnych kości albo zdrowego snu). Pojawiają się też przepisy i mimo, iż unikam wszelkich książek kucharskich, bo i tak wolę gotować po swojemu, to w tym przypadku poczułam się zaintrygowana.


Są listy, wyzwania, szereg polecanych w danej porze roku produktów spożywczych i działań, które szczególnie nam sprzyjają (jesienią żegnamy złe nawyki, a wiosną tworzymy nowe, dobre dla naszej urody).

Nie umiałam się oprzeć pokusie i sfotografowałam kilka stron, by mieć je ze sobą - jako wskazówkę - przy kolejnej wizycie w sklepie. Sądzę, że osoby, które dotychczas niezbyt sobie radziły w kuchni lub takie, które dopiero zaczynają przygodę z samodzielnością kulinarną, docenią sugestie Jolene Hart o wiele bardziej niż ja, która wiele z jej propozycji już dawno wcieliła w życie:)

Owo tytułowe "bądź piękna" dalekie jest w idei od tego, by ciało przysłaniać tonami kosmetyków, a twarz maskować kolejnymi warstwami makijażu. Autorka zwraca uwagę na to, iż to jak wyglądamy opiera się na tym jaki mamy stosunek do samych siebie - im bardziej dbamy o to, by żyć zdrowo i szczęśliwie, tym mocniej widać to w naszej skórze, włosach, sposobie poruszania się i tym wszystkim, po czym ludzie oceniają naszą atrakcyjność będącą wszak pochodną zadowolenia z życia.

Książki Jolene Hart zapraszają do zabawy, w której nagrodą jest nasze piękno. Nie sposób oprzeć się takiemu zaproszeniu.

09 stycznia 2017

Joanna Wojdon. Świat elementarzy. Obraz rzeczywistości w podręcznikach do nauki czytania w krajach bloku radzieckiego.


Przyznaję - trafiłam na tę książkę przypadkiem. Otworzyłam i zaczytałam się, bo porównywanie togo, co mogłam znaleźć w elementarzu ja, z tym, co znaleźć mogli moi rówieśnicy z innych krajów mnie zafascynowało. Zresztą - poczytajcie sami:)











Podziwiam mrówczą pracę autorki.

08 stycznia 2017

Marita Conlon-McKanna. Sklep z kapeluszami.


Jeśli przydarzył Wam się dzień pełen nerwów, nieoczekiwanych i mało przyjemnych sytuacji, gdy marzycie o czymś co uspokoi Wasze galopujące myśli i pozwoli na relaks, to zdecydowanie sięgnijcie po powieść Marity Conlon-McKenna.

Ellie otrzymuje w spadku do zmarłej matce pracownię modystki. Młoda kobieta dziedziczy także talent i zmysł estetyczny, które poparte odpowiednimi studiami, czynią z niej artystkę równą matce. Sklep z kapeluszami, wbrew zapędom budowlanym deweloperów próbujących przekształcić jedną z klimatycznych dublińskich uliczek w ulicę z dominującym nad okolicą centrum handlowym, działa, a dzięki pomocy przyjaciół Ellie nadaje mu nowy wizerunek.

Sklep z kapeluszami to powieść przypominająca w nienachalny sposób proste, często zapominane wartości. Mówię o przyjaźni, działaniu ku wspólnemu dobru, szacunku do pracy, tradycyjnych relacjach rodzinnych, czy miłości. Historie ludzi trafiających do sklepu Ellie są najróżniejsze, ale łatwo w nich odszukać owe ciepłe i pozytywne zjawiska.

Książka Marity Conlon-McKenna zapewni Wam mile spędzony czas. Czasami trzeba nam tego - tylko tego i aż tego, prawda?

07 stycznia 2017

David McKee. Elmer. Najlepsze przygody.


Przyznaję, że Elmerowe szaleństwo Heleny jakoś mnie ominęło. Owszem - wiem, że istnieje słoń w kratkę i jest popularnym bohaterem dziecięcych książek, ale to moje pierwsze z nim spotkanie. Spotkanie urocze:)


W tomie z najlepszymi przygodami znajdziemy ich sześć. Jest również kolorowanka i miejsce na wpisanie imienia dziecka, do którego ów tom opowiadań o kraciastym słoniu należy. 


 Historia o strachu, wietrze, deszczu i poszukiwaniu spokoju, o Paradzie Elmera, w której brać mogą tylko stworzenia w maskach i pomalowane, o śniegu. I ta ostatnia chyba najmocniej mnie ucieszyła. Nie dość, że pasuje klimatem, to jeszcze wyobrażenie sobie słoni na ślizgawce... Musicie przyznać - myśl o tym sprawia, że człowiek się uśmiecha mimo woli;)


Elmer ma dużo energii, optymizmu i empatii. Zdecydowanie jest kimś, kto może stać się bohaterem Waszych dzieci.


06 stycznia 2017

Anna Ficner-Ogonowska. Szczęście w cichą noc.


Przeczytałam. I w zasadzie powinnam w tym momencie przestać dzielić się wrażeniami, ale jednak... Kusi mnie;)

Nie znam pozostałych powieści Autorki, przyznaję. Jedna z tego, co wywnioskowałam ze Szczęścia w cichą noc, obydwaj mężowie Hanki noszą/nosili imiona Mikołaj, jedyni dwaj chłopcy w rodzinie są Tomkami, osoba, którą jedna z bohaterek nazywa Florą, dla innych jest Dominiką, a Irenka i Iwonka są blisko skoligacone. Zapętlenie z imionami irytowało mnie niepomiernie pozwoliłam sobie jednak uznać, że Autorka tworząc trylogię o miłości Hani i Mikołaja (cytat z okładki), nie wiedziała, że stanie wobec konieczności napisania czegoś o świętach.

Na to, że słowo szczęście będzie używane na wszelkie sposoby nastawiłam się jeszcze przed lekturą. Okazało się jednak, że szczęście nie jest jedynym nadużywanym. Pokonał mnie fragment:
- A jeżeli obiecam ci, że będzie ci dobrze...- Dobrze...Udało się. Otrzymał zgodę Uśmiechnął się i zaczął odpinać duże guziki pomarańczowego swetra Hanki, bo dobrze zacząć obiecane dobrze...
Mam wrażenie, że w czasie, w którym książka szła do druku redaktor i korektor byli na urlopie.

Przeczytajcie coś lepszego albo idźcie na spacer z rodziną i przyjaciółmi.

05 stycznia 2017

Plany czytelnicze


Lubię czekać. Na dzień urodzin, wizytę gości, interesujące książki, wyprawę w znane lub nieznane. U progu Nowego Roku z przyjemnością, oprócz planów ogólnożyciowych, robię plany lekturowe, plany tego, z czym chcę się spotkać w czytaniu w najbliższych miesiącach. Oto niektóre z tytułów, te, które zaintrygowały mnie najmocniej:)

Wydawnictwo Albatros
Peter May Zbieg

Wydawnictwo AMBER
Mindfulness. Żyj tu i teraz. Praktyka uważności dla każdego (bez medytacji)
Mindfulness. Krótkie ćwiczenia uważności dla spokojnego życia (bez medytacji)

Jaguar
Veronika Roth Naznaczeni śmiercią

Wydanwictwo Marginesy
Simona Kossak O ziołach i zwierzętach
Dave Goulson Żądła rządzą

Wydawnictwo Muza
Erling Kagge Cisza
Noah Strycker Rzecz o ptakach

Noir sur Blanc
Jan Brokken Bałtyckie dusze                             
Jorge Carrión Księgarnie                                                              

Wydawnictwo Otwarte
Nina George Księga snów

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Bartosz Janiszewski Grzesiuk. Król życia

Wydawnictwo Dolnośląskie
Jo Nesbø Pragnienie

Smak Słowa
Dan Ariely Szczera prawda o nieuczciwości

SQN
Aneta Jadowska Akuszer Bogów (Seria Nikity Tom 2) 

Czerwony Konik
Małgorzata Najder Rodzina z fotografii

Druga Noga
Zuzanna Kisielewska 12 Półtonów. Książka o muzyce

Wydawnictwo Literatura
Marcin Pałasz Elf i skarb wuja Leona
Katarzyna Ryrych Jasne dni, ciemne dni

Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Grażyna Bąkiewicz Ale historia... Jadwiga kontra Jagiełło
Steve Jenkins, Derek Walter, Carpice Crane Esther the Wonder Pig, czyli jak dwóch facetów pokochało świnię

Wydawnictwo Zielona Sowa
Christopher Edge Wiele światów Albiego Brighta
David Almond  Pieśń dla Elli Grey 

Wytwórnia
Marta Kopyt Wytwórnik geometryczny 

A Wy na co czekacie?

Melissa Hill. W poszukiwaniu szczęścia.


Holly O'Neill, pracująca w luksusowym butiku z odzieżą używaną, w kieszeni jednego z żakietów znajduje bransoletkę z przywieszkami, podobną do tej, którą sama nosi i która jest dla niej nie tylko biżuterią/ozdobą, ale i swoistym dokumentem życia. Postanawia odnaleźć właścicielkę i - wraz z synem i przyjaciółmi - zamienia się w detektywa.

Przyjazna opowieść o tym, że dobre uczynki mogą zostać nagrodzone w sposób jakiego się nie spodziewamy:)

P.S.Taka bransoletka, do której przyczepia się kolejne elementy w istotnych momentach życia, to świetny pomysł, prawda?

03 stycznia 2017

Dorothea Benton Frank. Czar miłości.


Niewielkich rozmiarów opowiastka o Bożym Narodzeniu zawiera w sobie odpowiednią dawkę świątecznej tkliwości i niespodziewanego.

Dziewięćdziesięciotrzyletnia Theodora w przeddzień Wigilii wspomina cudowną atmosferę Świąt, jaką pamięta z lat dziecięcych i porównuje ją do Świat współczesnych - z byle jaką choinką, rodziną, która głównie prawi sobie złośliwości i jedynie po tym wiadomo, że nie są sobie zupełnie obcy, z pretensjami, rozczarowaniami i bez tego wszystkiego, co sprawia, że Boże Narodzenie to czas wspólnego przeżywania dobrych chwil.

Przyjemna, rozsądnie napisana historia z obowiązkową tajemnicą świąteczną.

Polecam!

01 stycznia 2017

Życzenia na Nowy Rok

Kochani, przyjmijcie życzenia na 2017 rok.


Od Kavki - wiary w siebie i swoje możliwości.


Od Sisi - rozsądku i opanowania.


Od Sary - miłości i jasno określonych celów w życiu.


Od Nusi - ufności i cieszenia się nawet najmniejszym.


Od Wojtka - apetytu na życie i odrobiny szaleństwa.


Ode mnie - chwil za zadumę i życia z pasją.

31 grudnia 2016

Pożegnanie z 2016 rokiem

Ostatnie dni roku skłaniają mnie do zastanawiania się nad tym jak wyglądał. Kusi mnie by zacząć już myśleć o roku kolejnym, ale trzymam swoje myśli krótko – chcę 31 grudnia podsumować dobrze to co minęło, by umieć rozsądnie planować 2017 rok.


Dziewiąty rok blogowania za mną. Wciąż uparcie dzielę się z osobami odwiedzającymi stronę prowincjonalnanauczycielka.pl opiniami o książkach. Są to opinie inne niż kiedyś, ale taka naturalna kolej rzeczy. Piszę wyraźnie mniej niż w latach minionych, a szczególnie mocno widać to w okresie letnim, kiedy maksymalnie dużo czasu spędzam aktywnie. Czytanie książek drukowanych współdzielę ze słuchaniem i sprawia mi to wiele przyjemności. Do tego stopnia, że zdarza mi się słuchać powieści, która wcześniej spodobała mi się w tradycyjnym czytaniu. W tym roku pierwszy raz miałam okazję korzystać z czytnika i przyznaję, że jest to coś, co pewnie za jakiś czas sobie sprawię.

Dziękuję za zaufanie pracowników wydawnictw, z którymi mam zaszczyt współpracować. I, redaktorowi Niezbędnika Kulturalnego, za zaproszenie do rozmawiania o książkach na falach Radia eM.

Czytelnikom blogu dziękuję za obecność, czytanie, komentarze. Dziękuję, że jesteście ze mną na blogu, Facebooku i Instagramie. Dziękuję tym, którzy zdecydowali się odpowiedzieć na moją prośbę o kartki urodzinowe; było mi bardzo miło.

Dzięki Wam to był bardzo dobry rok:)


Miniony rok był dla Kociokwika nieco skomplikowany. Do marca gościła u nas Kavka, a gdy wracała do siebie, dołączył do niej Wojtek. Chłopczydełko, bardzo powoli, odnalazło się w mazurskich przestrzeniach i towarzyszyło Mamie w ogrodzie i najbliższym otoczeniu domu. 


Niestety, zachorowała Gusia. Rentgen wykazał guza na płucach i – wg mnie – w błyskawicznym tempie – Gusia zaczęła chudnąć, mieć problemy z oddychaniem, żegnać się z nami. Umarła pod koniec listopada, a mnie wciąż jej brakuje.


Pozostałe Kociokwiki nie chorują, a ja  intensywnie obserwuję Sisi i Sarę, które w tym roku będą miały odpowiednio 11 i 13 lat. Obydwie nie wykazują większych oznak związanych z wiekiem, ale... Wolę się dobrze przyglądać.


Z Sarą byłyśmy dwa razy na Mazurach i jej entuzjazm do szaleństw na polach i w lesie jest zachwycająco zaraźliwy. Tak jak nie przepadam za bieganiem, tak przez te kilka dni, które spędziłyśmy nad jeziorami biegałam codziennie po kilkanaście kilometrów. Z psiskiem u boku, rzecz jasna:)


Za Wojtka i Nusię dziękuję Niekochanym, Sarę – Malamutom, a PanDoktorowi za troskliwą opiekę nad Kociokwikami i jemu i jego Rodzinie za to, że mogę ich zaliczyć do życzliwych i zaprzyjaźnionych.


W Nowy Rok wchodzimy ponownie w towarzystwie Kavki i Wojtka.

Dziękuję ludziom, którzy są obok mnie i których serdecznością mogę się cieszyć. Dziękuję tym, którzy mnie motywują (świadomi tego lub nie). Dziękuję także osobom, które mnie zawiodły; uczę się dzięki temu lepszego oceniania ludzkich intencji i umacniam. Rozczarowanie drugim człowiekiem to w sumie niezbyt przyjemne uczucie, ale za to mocno uświadamiające.

Są idee, które porywają nas jedynie przez jakiś czas w życiu. Są ludzie, z którymi jedynie przez jakiś czas kroczymy obok siebie przez życie. Po pewnym czasie wyrastamy ponad owe idee, a droga współdzielona, wypełniona zajmującymi rozmowami i działaniami, rozdziela się, by poprowadzić losy osoby niegdyś emocjonalnie nam bliskiej, inną niż nasza ścieżką. Dziękuję za wspólny czas ludziom, z którymi moja znajomość wygasła.

Rok 2016 to dla mnie zdecydowanie rok aktywności fizycznej. Siłownia, zajęcia z szerokiej gamy fitnesowych propozycji, rower i pływanie.

Za pokazanie/przypomnienie, że aktywność daje mnóstwo przyjemności i motywowanie do pracy nad sobą serdecznie dziękuję Asi, T. i Alanowi. Agacie – za nakłanianie mnie do tego, by nie odpuszczać. Współćwiczącym – za wsparcie, pomoc, instruktaż, opiekę podczas ćwiczeń. A Monice i Marcinowi za stworzenie przyjaznego miejsca, w którym można ćwiczyć i zawiązywać dobre znajomości.


Wiosną zostałam zaproszona do rowerowego teamu i to zdeterminowało moje plany na ciepłe dni. Większość weekendów zaczęłam spędzać na siodełku, a owo przemierzanie kilometrów stało się doskonałą okazją do tego, by poznawać okolice. Może to niezbyt oczywisty wniosek, ale jeżdżenie w grupie sporo nauczyło mnie o sobie – o relacjach jakie nawiązuję z innymi, zaangażowaniu, wytrwałości z jaką z jaką pokonuję opracowane przez lidera teamu trasy oraz reakcji na różne nieprzewidywane sytuacje, przyjemne i te mniej. Wspólne jeżdżenie to idealna szkoła cierpliwości, uważności, akceptacji innych ludzi. Za każdy wspólnie przejechany kilometr (a było ich na moim liczniku 3571) dziękuję T., A. i J., J. i M. Dziękuję też za idealnie dobrane, rowerowe prezenty urodzinowe:) Już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu.



Gdyby ktoś zapytał mnie co jest dla mnie największym szczęściem w życiu zawodowym bez wahania odpowiedziałabym, że możliwość łączenia pasji z pracą. Mam to szczęście i entuzjazm jaki się z tym wiąże niósł mnie przez kolejny rok. Jeśli do tego, dodamy fakt, że ludzie z którymi mam przyjemność współpracować także są oddani książkom i promocji czytania, to przyznacie – nie mogłam trafić lepiej:)

Dziękuję mojemu zespołowi za mrówczą pracę, która sprawia, że wszystko działa idealnie, a która często jest niedostrzegana przez otoczenie. Za opanowywanie wszelkich burz, za zaangażowanie, kreatywność i chęć współpracy. Za niesztampowe pomysły, cierpliwość i radość z książek.

Dziękuję tym, którzy przyjęli moje zaproszenie w biblioteczne progi. Gościom piszącym i tym, którzy zechcieli przyjść na spotkania z autorami. Odwiedzającymi wernisaże, przyprowadzającym dzieci na czytanie bajek, wiernie uczestniczącym w kiermaszach książek i ogólnobibliotecznych wydarzeniach.


To był dobry rok. Otaczali mnie życzliwi ludzie, miałam okazję doświadczyć wiele nowego, odkrywałam dotychczas nieznane lub zapomniane pasje, zmieniałam postrzeganie niektórych sprawy, uporządkowałam te czekająca na to od dawna. Czułam, że żyję, głęboko oddycham, że nie muszę się obawiać o to, co jeszcze złego za chwilę mnie spotka. Byłam trzy razy na Mazurach, wyjechałam na urlop i niemalże każdy weekend spędziłam na wędrowaniu. Bawiłam się do zdartego gardła na koncercie Kultu. Do ważnych wydarzeń w moim życiu należą oczywiście świętowane uroczyście, w gronie osób bliskich, urodziny. 


Kończę rok z nadzieją, że 2017 będzie równie dobry albo i lepszy. Mimo kryzysów, agresji i tego wszystkiego, co wylewa się z mediów. Wierzę, że wciąż i Wy, i ja, będziemy mogli cieszyć się obecnością bliskich osób, kochać, realizować swoje pasje, doświadczać nowych rzeczy.