22 grudnia 2013

Agot Gjems-Selmer. Nad dalekim cichym fiordem.

Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Pewnie nie trafiłabym na tę książkę, gdyby nie wyzwanie "Znalezione pod choinką". Co roku staram się czytać coś nowego, co roku znajdować inne niż dotychczas lektury, więc oprócz nowości szukam też tematyki bożonarodzeniowej w książkach wydanych kilka lub kilkanaście lat temu.

Autorka, której książka miała premierę w 1900 roku, opisuje rodzinę lekarza mieszkającą w okręgu Balsfjord w Norwegii. Bohaterowie książki, ale i ich rodzina mieszkająca w innych regionach kraju, określa okolice Tromso, jako Daleką Północ. Cóż, jest Daleka, skoro zima trwa tam dziewięć miesięcy.

Opowieść o tym, jak wygląda codzienne życie w krainie śniegu i wiatru jest uroczo staroświecka. Rodzina spędza czas głównie w swoim towarzystwie i choć w pracy w domu zawsze jest dużo (szczególnie przy czwórce dzieci) to rodzice znajdują bez kłopotu czas, by towarzyszyć dzieciom, by z nimi czytać lub by, po prostu, obserwować ich zabawy.

Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest wieczorowi wigilijnemu. To jedyny dzień roku, w którym dzieciom wolno nie wstawać wcześnie z łóżka i w którym mogą wypić poranną kawę w pościeli. Koło południa rodzina wraz z przyjaciółmi zjada uroczyste śniadanie, a później, nie kłopocząc się o wielość spraw do zrobienia, wszyscy wychodzą na spacer: 
Ku północy niebo zabarwia się ciemnym błękitem, ale dalej mieni się tysiącem cudnych odcieni, dochodząc do jaskrawopurpurowego złota. Ani jeden powiew wiatru nie marszczy powierzchni wody; roztacza się toń gładka jak zwierciadło, cicha jak dusza dziecka i odbija najdokładniej grę barw niebios. [s. 88]
Tradycją w rodzinie było to, że to ojciec ubiera choinkę, a dzieci widzą ją - już przystrojoną - dopiero w wigilijny wieczór:
Ale najpiekniejsze ze wszystkiego jest samo wysokie, wspaniałe drzewko. Widzimy je przecież tylko raz na rok - na Boże Narodzenie, bo u nas jodły nie rosną. Przynosi nam pozdowienie z wielkich, poważnych lasów południa. I taka jest dla nas droga! Nie wyrzucamy ani jednej igły, jeśli jest za wysoka, ozdabiamy obciętymi gałązkami pokoje o tak się tym cieszymy! [s.92]
Kolędy, fragment Ewangelii i upominki ułożone na wigilijnym stole. A później:
Miód i ciasta świąteczne, i jabłka, i orzechy na stole, i twarze promieniejące radością wokół stołu, wszystko jak być powinno w wieczór wigilijny. [s.93]
"Nad dalekim cichym fiordem" ma już 113 lat. Wciąż jednak wzrusza i sprawia, że zaczynamy doceniać to, co mamy:-)

2 komentarze:

Agnes pisze...

Oooo, brzmi cudownie. Jak w Bullerbyn. Wrzucam do schowka, dzięki.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ależ, proszę:-)