28 grudnia 2013

Jennifer Coburn, Jane Green, Liz Ireland. Idą święta.

Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

W tomie "Idą święta" zebrano trzy mini-powieści. Klimatycznie świąteczne, ale wiecie - tak amerykańsko świąteczne:-)

Jane Green. Urlop.

Sarah Evans, po ośmiu latach małżeństwa, czuje, że przerażająco się różni od tej młodej dziewczyny, którą była w dniu ślubu. Opieka nad domem, wychowywanie dzieci, banalna codziennośc, która coraz mocniej oddala ją od tego, czym zajmowała się przed ślubem, ogranicza ją i sprawia, że czuje się nieszczęśliwa. Także mąż, który wracając z pracy zasiada z piwem przez telewizorem, nie poprawia sytuacji. Sarah decyduje się podjąć trudną decyzję - wykorzystując delegowanie męża do innego miasta, proponuje Eddiemu separację. Zdumiony mężczyzna przystaje na propozycję żony i dopiero gdy jest daleko od niej i dzieci zaczyna doceniać, to, co może bezpowrotnie utracić.

Jennifer Coburn. Druga żona Reilly'ego.

Sarah jest, a właściwie - powinna być, szczęśliwą mężatką. Jednak, mimo, że jej wybranek zaakceptował jej syna, a Hunter polubił ojczyma, że między nią a Reilly'em wszystko układa się jak najlepiej, niepokój Sarah budzi to, że pierwsza żona jej męża wciąż jest singielką. Postanawia, przy pomocy przyjaciółek, znaleźć Pana Idealnego dla Prudence.

Liz Ireland. Jedyne takie Boże Narodzenie.

Holly poznaje wymarzonego mężczyznę. Z radością planuje wspólny wyjazd do rodzinnego domu na święta; po raz pierwszy także i ona przywiezie swojego chłopaka. W podróż wraz z Holly i Jansonem wyrusza także Izaak, przyjaciel Holly. Dom rodziców Holly niczym jednak nie przypomina domu czekającego na Boże Narodzenie - nie ma ozdób, z kuchni nie unoszą się smakowite zapachy, a mama oznajmia, że wynajęła mieszkanie i gdy tylko córki wyjadą wyprowadza się na swoje.


Trudno byłoby mi polecać szczególnie tę książkę, podobnie jak trudno byłoby mi ją ostatecznie odradzać. Opowieści zebrane w "Idą święta" są niestety dość sztampowe, ale można znaleźć w nich przesłanie o mocy pojednania wynikającej z bożonarodzeniowego klimatu.

Brak komentarzy: