18 stycznia 2016

Gavin Extence. Lustrzany świat Melody Black.


Jeśli ktoś, tak jak ja, sięgnie po książkę Gavina Extence'a zafascynowany sposobem w jaki Autor wykreował historię i jaką tematykę poruszył w powieści "Wszechświat kontra Alex Woods", to po lekturze "Lustrzanego świata Melody Black" może poczuć się zdumiony. Choć nie powinien. Wszak w obydwu powieściach Extence porusza tematy poważne, w pewnym stopniu ostateczne, objęte społecznym tabu, często kontrowersyjne. O ile jednak w "Wszechświecie..." stykamy się z problemem wyboru czasu śmierci, tak w Lustrzanym..." jest z pozoru banalniej, bardziej codziennie. Chodzi bowiem o nasze (nie)zdrowie psychiczne.

Powieść przeczytałam ponad dwa tygodnie temu i od tamtej pory noszę ją w sobie obmyślając to, jak ją Wam przedstawić. Mijające dni sprawiają, że zadanie wydaje się coraz trudniejsze. Czemu? Bo temat depresji, manii, czy hipomanii, jest społecznie tematem niewygodnym. Nie uczy się nas jak mówić o swoich emocjach, o samopoczuciu psychicznym. Kozetka psychologa wciąż obrośnięta jest mitami, a ktoś, kto nie jest albo lekarzem/terapeutą albo osobą zaburzoną/pacjentem, ma niewielką wiedzę i jeszcze uboższe słownictwo.

Abigail znajduje martwego sąsiada. To niewątpliwie sprzyjające szokowi wydarzenie staje się powoli jej obsesją; dziewczyna przekuwa ją na poczytne artykuły, zaczyna domyślać się, że czytelnicy pisma, w którym ukazują się jej teksty, spragnieni są owych podbudowanych delikatnie nauką, tematów. Zaangażowana w nową jakość swojego życia odrzuca dawną siebie, a co za tym idzie - także tę, która ma kochającego chłopaka, rozsądną terapeutkę i względnie uporządkowane życia. W pewnym jednak momencie jej świat przyspiesza tak bardzo, że Abby nie wytrzymuje pędu, w który wprowadziła się sama. 

To nie jest łatwa książka i piszę to z całą świadomością tego, że czyta się ją szybko. Autor doskonale odwzorował zachowania osoby niestabilnej psychicznie, przedstawił nam Abigail taką jaką ona jest i kazał nam towarzyszyć jej w lepszych i gorszych dniach. Po co? 

Każdy z nas nosi w sobie zalążek geniusza i zalążek wariata - usłyszałam gdzieś, kiedyś i przemówiło to do mnie. Jeśli pozwolimy sobie, tak jak Abby, pójść za owym geniuszem i wariatem, możemy trafić na społecznie nieakceptowalne manowce. Jeśli będziemy "w normie" może nigdy nie doświadczymy bycia geniuszem?

Polecam. Warto.

6 komentarzy:

Magdallena M pisze...

Zaintrygowała mnie Twoja recenzja. Masz mieszane uczucia, piętrzą się pytania - może to jest siłą tej opowieści. Postaram się przeczytać i podobnie jak Ty, poszukać odpowiedzi.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Magdalleno,
będę wypatrywała Twojej recenzji:-)

Anna Dutka pisze...

U mnie "Wszechświat..." wciąż na półeczce do przeczytania, właściwie stosiku jednym z wielu, które i na stole a ostatnio i na podłodze. Skoro piszesz, że warto, to się biorę do czytania.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Anno,
:-)

Moje zaczytanie pisze...

Ostatnio spotykam tę książkę w sieci, ale opinię czytam pierwszą i zostałam zaintrygowana.
Obawiam się jednak, że biblioteka jej nie zakupi, chyba że się mylę....ale chciałabym ją przeczytać.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Zamów u bibliotekarki - u nas jest tak, że czytelnicy mogą zgłaszać swoje zapotrzebowanie:-)