Przejdź do głównej zawartości

Duszka [*]

Umarła nam rok temu. W procesie umierania towarzyszył jej Z., mnie nie było. Żałuję każdego dnia, że mnie nie było. Ale jeszcze bardziej żałuję, że już Jej nie ma z nami. 


Lubiłam te chwile, w których - gdy jeszcze Duszka była dzikuskiem i mieszkała w łazience - wędrowałam do niej, włączałam cichy dźwięk mruczenia kota i siedząc na podłodze czytałam co chwila popatrując na nią. Cieszyło mnie każde głaśnięcie, na które pozwoliła. Uśmiechałam się widząc jak wyciąga szyjkę próbując dojrzeć coś ze swojej kryjówki i jednocześnie nie opuszczać kryjówki. Rozśmieszała mnie wynosząc - swoim zdaniem - za duże kawałki jedzenia do przedpokoju i domagając się zmniejszenia porcji, bo ona jest damą i tak mocno to jej się buzia nie otwiera. A z drugiej strony - gdy widziała Sisi goniącą Gusię wpadała między nie, szeroko rozstawiała nóżyny i prychała na nie ostrzegawczo, niczym strażnik Teksasu. Doskonale wiedziałam, że oszukuje kiedy wracałam z pracy, a ona z miną zagłodzonego niewiniątka witała mnie w przedpokoju usiłując mnie przekonać, że Z. przez cały, cały czas mojej nieobecności nie dał jej nic, NIC, do jedzenia.

Brakuje mi Jej. Każdego dnia...

Komentarze

L.B. Abigail pisze…
Dobrze to rozumiem...
:)... Wspomnienia muszą wystarczyć...
ofczasta pisze…
Dobrze wiem, jak to jest...

Mądrze powiedziane: wspomnienia muszą nam teraz wystarczyć.
kociokwik pisze…
Abigail,
muszą...

Ofczasta,
zgadzam się.
efka i koty pisze…
Czasem tak smutno bardzo jest tęsknić za nimi :-(

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?