Przejdź do głównej zawartości

Aneta Jadowska. Trup na plaży.


Aneta Jadowska napisała świetną powieść. Główną bohaterką Trupa na plaży jest Madzia Garstka, dziewczyna, która po skończonych studiach odwiedza Ustkę, babcię i resztę rodziny tam mieszkającą.  Podczas jednej z wczesnoporannych wizyt na plaży zauważa w morzu trupa. Wiedziona ciekawością próbuje dowiedzieć się kim był mężczyzna zamieszkujący wcześniej pensjonat jej babci i co było przyczyną jego śmierci.

W tle poszukiwań kryminalnych jest zbliżający się ślub kuzynki, wieczór panieński z zapadającym w pamięć słoniem, starszy i groźny mężczyzna wyrażający swoją niechęć do Madzi wątpiami rybimi, ciekawa i pobudzająca apetyt praca w kawiarni i zalęknione kobiety, które pojawiają się w pensjonacie Wielka Niedźwiedzica.


Mocne zakończenie książki czyni z niej zaangażowaną społecznie powieść. Autorce udało się wyważyć proporcje między szerokim tłem obyczajowo-kryminalnym, a istotą tego, co w moim pojmowaniu, jest znaczące w Trupie na plaży. Ale, o ile mogę zgodzić się z hasłem, że Każda rodzina trzyma trupy w szafie. W niektórych domach szafy są większe, tak nijak nie umiem dopasować tekstów z okładki do treści książki.

Trup na plaży to kolejna książka Anety Jadowskiej o silnych kobietach. Jednak pozbawiona fantastycznej otoczki wybrzmiewa wyraziściej i głośniej. I oby tak dalej...

Komentarze

Karolajna pisze…
Brzmi ciekawie, więc możliwe, że sięgnę po tę książkę. :)
Agnes pisze…
Tak coś czułam, że to może być dobra książka. Pewnie sobie kupię :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...