Przejdź do głównej zawartości

Posty

Lusia w nowym domu

Minął Sylwester niepokojący koty fajerwerkami. Minął rozleniwiony Nowy Rok, a trzeciego stycznia dostałam z serwisu Tablica.pl informację "Zaktualizuj swoje ogłoszenie". Zaktualizowałam i wkrótce na moją skrzynkę przyszły zapytania o Lusię.  Umówiliśmy się na spotkania i po jednym z nich już wiedzieliśmy, że trafiliśmy na ludzi, do których Lusia pasuje. Myśleliśmy, że zawieziemy ją dziś, ale patrzenie na nią (i na inne koty, które przecież czują nasze napięcie związane z rozstaniem się z MałąKot) ze świadomością upływających godzin stałoby się dla nas nie do zniesienia. Lusia po drodze spała. W nowym domu zajrzała we wszystkie kąty, skorzystała z kuwety, sprawdziła czym karmią, przywitała się z kolegą. Poczuła się dobrze i choć początkowo siedziała głównie pod choinką, to spod niej wyprawiała się na zwiedzanie i obwąchiwanie. Później nowy człowiek zaczął się z nią bawić piłeczką, którą Lusia dostała od Heli i którą zabraliśmy, żeby miała coś swojego, i zdobył tym uwagę oraz s...

Pressje. Teka 25.

Teka XXV nosi tytuł „I  - serce oplecione cierniem – Lewica” :-) i traktuje o lewicy, o lewicowym myśleniu i o tym, jak sobie radzić w świecie, w którym za dopuszczeniem Bożym porobiło się tak, że istnieje lewica. Tom zaczyna się od tekstu autorstwa Michała Zabdyr-Jamróza zatytułowanego „Dlaczego prawica powinna kochać lewicę”? Kto ciekaw, co Zabdyr-Jamróz ma do powiedzenia w kwestii tego, dlaczego prawica powinna kochać lewicę, niech czyta Zabdyr-Jamróza. Ja przeczytałam :-) A znowu Grzegorz Lewicki pisze tekst pod tytułem „Teoria krytyczna albo śmierć. Dlaczego powinniśmy mówić Marksem?” Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego powinniśmy mówić Marksem, czytajcie Lewickiego :-) Nie lenię się i nie z powodu lenistwa każę czytać teksty, zamiast napisać trochę o tym, co w tych tekstach jest; idzie o to, że to dość dużo ważące teksty i nie da się ich opowiedzieć po łebkach. Spis treści ostatniego numeru jest tutaj . Widać od razu, że teka zawiera mnóstwo ciekawych rzeczy do czytania, z...

Grażyna Lewandowicz-Nosal. Książki dla najmłodszych. Od zera do trzech.

Wydane przez Wydawnictwo SBP Jeśli ktoś chciałby zasięgnąć opinii osoby zawodowo zajmującej się książką dla dzieci i jej wpływem na rozwój dziecka i jednocześnie matki, która korzystając ze swojego zawodowego doświadczenia pragnie wychować człowieka czytającego, to niezwłocznie powinien sięgnąć po publikację dr Grażyny Lewandowicz-Nosal ( lista pozostałych publikacji autorki). Poradnik napisany w sposób prosty, dogłębnie wyjaśniający dobór lektur odpowiedni do wieku dziecka, podający przykłady z doświadczeń autorki to rzadka i cenna książka. Cenna także i z tego powodu, że wskazuje wartości jakie dzięki czytanym dzieciom książki możemy w nich kształcić. ów poradnik to także poradnik z ścisłym tego słowa znaczeniu; autorka pisze o tym, jak modulować głos czytając dzieciom, podpowiada jak oswoić z książkami tematy trudne (nie wystarczy tylko przeczytać), w jaki sposób budzić wrażliwość dzieci na losy bohaterów i na ile pozwalać dziecku (i czy w ogóle) na umiłowanie tylko jednej, jedyn...

Podsumowanie 2011 roku

Udał mi się rok. Jestem zadowolona z bloga i z tego, co działo się w sferze prywatno-zawodowej. Nastąpiło sporo zmian, ale chwalę je sobie. Przeczytałam nieco mniej książek niż w ubiegłych latach, ale to efekt uboczny zmian wspomnianych powyżej. Czasami trudniej było mi zmobilizować się do pisania o lekturach (wciąż przede mną leży stos składający się z około dwudziestu ubiegłorocznych lektur), ale starałam się doczytywać wszystkie książki, nawet te, do których traciłam serce i zapał w okolicy setnej strony. Bardzo mnie cieszy, że blog jest czytany w różnych stronach świata. Zdarzyło się nawet kilka wejść z tak egzotycznych miejsc jak Burkina Faso. Wśród przeglądarek, z jakich korzystacie wchodząc na bloga wciąż króluje ta z liskiem:-) Moja ulubiona, kojarząca mi się z odchudzaniem, znajduje się na trzecim miejscu. Miło mi, że blog ma wiernych czytelników, ale równie miłe są odwiedziny nowych osób.  W roku 2012 chciałabym kontynuować akcję "Tydzień z...", angażować si...

Sylwestrowo-noworoczna wygrywajka [wyniki]

Za dwanaście godzin wejdziemy w Nowy Rok zostawiając za sobą dwanaście miesięcy 2011 roku. Świadomość upływającego czasu dziś szczególnie skłania nas do refleksji, podsumowań i marzeń. O rozliczenie z odchodzącym rokiem pokuszę się jutro; teraz chcę zaprosić do rozmowy i wygrywajki. Lubię kalendarze. Gromadzę te z lat minionych; wracam do nich sporadycznie, ale lubię je mieć i zaglądać czasami za ich pomocą w przeszłość. Co roku, w grudniu, odzywa się moja zachłanność i z nią na ramieniu oglądam kalendarze w sklepach, na stronach, u znajomych. Chciałabym mieć i ten, i tamten, a może i taki artystyczny przydałby się do prowadzenia zapisków. Cenie jednak tylko kalendarze książkowe, te wiszące na ścianach są poza moim zainteresowaniem. Lubię przenosić się z jednego kalendarza do drugiego. Ten zapowiadający Nowy Rok obiecuję sobie prowadzić skrupulatnie, zapisywać w nim wszystko wyważonym, ładnym pismem. Z upływem dni moje pismo robi się coraz szybsze i nieczytelne, między kartki kalenda...

Tydzień z... Miką Waltarim

Stos książek do przedstawienia Wam rośnie niebotycznie, a ja zachłannie czytam, czytam i rozmyślam o tym, co warto i co mam chęć przeczytać. Efektem rozmyślania jest powrót do wewnątrzblogowej akcji "Tydzień z...". Cztery książki, cztery twarze Mika Waltarego? Nie będę ukrywała - dwie spośród widocznych na zdjęciu książek już czytałam, ale z przyjemnością wrócę do lektury. Dwie będą dla mnie wędrówką w nieznane i okazją do tego, by lepiej poznać autora.