16 lipca 2014

Ludmiła Piasecka. 52 tygodnie.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Od pewnego czasu pod oczy i w ręce trafiają mi książki o tym, jak bardzo ważne jest, abyśmy żyli świadomie. Czasami nawet sięgałam po jedną, czy drugą, ale nie umiałam się w nich odnaleźć – wydawały mi się przegadane,  zupełnie nieprzystającego do tego etapu życia, w którym jestem i w ogóle – pobrzmiewały szarlatanerią. 

Widząc książkę Ludmiły Piaseckiej postanowiłam, że spróbuję raz jeszcze. Może przekonają mnie „52 tygodnie”?

Majka ma wygodne życie – praca na uczelni, mąż, dwoje dzieci. Codzienność tocząca się rytmem niespodziewanie ułożonym, bez wybuchów entuzjazmu, ale też bez chwil grozy. Ot, zwykłe życie. I nagle owa trzydziestopięciolatka dostrzega, że mijające dni upodabniają się do siebie, że nie jest w stanie zapamiętać czegoś, co odróżniłoby je od siebie. Pragnienie odmiany jest na tyle silne, że Majce udaje się zaangażować w proces zmian także rodzinę.

Przyznaję – pomysł z zamrożeniem portfela wydawał mi się przesadzony. Ale później uświadomiłam sobie, że coraz częściej łapię się na myśli „coś bym sobie kupiła”, mimo, że wiem, że niczego nie potrzebuję.  Czyli i mnie przydałby się zamrożony portfel ;-)

Wspólne rodzinne pieczenie ciastek, zaproszenie osoby potrzebującej pomocy na obiad,  spacerowanie boso po trawie, wolontariat w schronisku i mnóstwo innych działań, które albo wydają się nam zbyt banalne, by zapoczątkować zmianę, albo – otoczone przez nas samych stereotypami – zbyt trudne. A jednak w przypadku Majki – jeden czyn wiódł do kolejnego i nawet nie trzeba było jakoś specjalnie planować, wymyślać, zastanawiać się, co warto zrobić odkrywczego, czy nowego.

Każdy z nas, rok w rok, ma do dyspozycji tyle samo czasu. Dla siebie, dla innych, do tego, by żyć jak chcemy. „52 tygodnie” wybudzają z marazmu, zachęcają do tego, by spojrzeć na siebie inaczej niż dotychczas. By żyć świadomie. 

Zachęcam do lektury!

P.S. Kiedy robiliście ostatnio coś po raz pierwszy? Poczytajcie tekst Panny Pollyanny.

8 komentarzy:

Magdallena M pisze...

Jestem rozsądna, trochę przewidywalna, przemądrzała, często irytująca, ale mam takie dni, gdy wszystko nieoczekiwanie zmienia swój rytm i kierunek. Życie ma wtedy swój sens.
Przeczytam tę książkę, bo mam nadzieję, że znajdę w niej cząstkę siebie :)
Pozdrawiam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Magdalleno,
podzielisz się wrażeniami?
Pozdrawiam:-)

Moje zaczytanie pisze...

Pozycja godna uwagi.
W moim życiu tez przydała by się odmiana zanim zniedołężnieje i nic mi się chcieć nie będzie.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Życzę powodzenia!

Dwojra pisze...

52 tygodnie. Wydaje się tak dużo, a jednocześnie tak mało. Widzę po sobie, jak błyskawicznie czas przelatuje mi przez palce. Pozycja z pewnością godna uwagi - by na chwilę przystanąć i zastanowić się przez chwilkę...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Dwojra,
życzę udanej lektury. I udanych zmian:-)

cf04daba-1578-11e4-a8d8-734ab8d4ab50 pisze...

To moja pierwsza książka na czytniku, stąd zapamiętam ją na pewno na długooo :) Mam nadzieję, że będę też wracać do tej książki (szkoda, ze w czytniku nie ma funkcji- alarm- przejrzyj książkę jeszcze raz) ale miałam pisać o ksiązce... Były momenty, że się śmiałam, a były, że pojawiały mi się łzy w oczach. Uwielbiam takie książki! Niektóre pomysły jak dla mnie zbyt szalone (posiłek ze śmietnika...), ale w końcu nie wszystko jest dla wszystkich ;)
Wiele pomysłów na które wpada bohaterka naprawdę fajnych, niektóre znałam, ale się bałam (np. couchsurfing)-może się przełamie ;) Dużym plusem dla mnie jest język. Prosty- dobrze się czyta, ale od czasu do czasu poetycka metafora nad którą można się zamyślić... No i bohaterka mimo dzieciaków- potrafi korzystać z życia- także nocą ;) Podsumowując: warto przeczytać!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Cieszę się, że Ci się podobało:-)