28 czerwca 2017

Kiedy umiera Twój pies


Kiedy umiera Twój pies, to idąc przez stoisko warzywne w supermarkecie uświadamiasz sobie, że od dziś marchewkę będziesz kupowała tylko dla siebie.


Kiedy umiera Twój pies, to nie wiadomo kiedy koty mają jeść, bo od wielu miesięcy jadły razem z psem, po psim spacerze.


Kiedy umiera Twój pies, to gdy robisz coś w kuchni okazuje się, że możesz się swobodnie poruszać, bo nikt nie siedzi na środku pomieszczenia wpatrując się łakomie i z nadzieją w Twoje ręce i nie znosisz tej swobody poruszania.


Kiedy umiera Twój pies, a w słuchawce słyszysz głos Waszego weterynarza jadę, bez względu na porę nocy, o której dzwonisz, to wiesz, że on zrobi wszystko, co w jego mocy, by uratować Twojego psa, a gdy medycyna przegra, to nie będziesz musiała patrzeć bezsilnie na cierpienie zwierzęcia, które kochasz.


Kiedy umiera Twój pies, to gdy wyniesiesz jego legowisko, piłki, karmę, ulubione koce, robi się w domowej przestrzeni luka - luka nie do zapełnienia.


Kiedy umiera Twój pies, to wychodząc spod prysznica już nie musisz uważać, żeby nie nadepnąć ogona psa śpiącego na ręczniku przed brodzikiem, w którym się myjesz i nie chcesz tego nieuważania.


Kiedy umiera Twój pies, to szepczesz mu do ucha piękne słowa o bieganiu, smakołykach, zapachu innych zwierząt i wietrze poruszającym uszy i wąsy, a w twojej głowie wciąż się kłębią wyrzuty sumienia, że dawałeś mu za mało czasu, za mało głaskania, za mało czesania ogona, za mało...


Kiedy umiera Twój pies, to nie musisz nikomu pokazywać filiżanki z kawą, żeby się upewnił, że to na pewno tylko kawa, a nie jakiś smakołyk dla psa pachnący kawą i myśląc o tym z trudem podnosisz do ust filiżankę.


Kiedy umiera Twój pies, to brakuje Ci w domu oddechu. Są kocie, ale i tak brakuje jednego. Ten brak nie pozwala Ci usnąć.


Kiedy umiera Twój pies, to wiesz, że trudno będzie Ci się zmotywować, aby w zimowy wczesny poranek iść do parku oglądać tropy zajęcze na śniegu.


Kiedy umiera Twój pies, to uświadamiasz sobie, że liczba zwierząt w Kociokwiku, która wieńczy niektóre z Twoich haseł, ponownie się zdezaktualizowała i to tak bardzo wyraźnie.


Kiedy umiera Twój pies, to nagle masz około trzy godziny dziennie, z którym nie wiesz co zrobić. Masz ochotę je przepłakać.


Kiedy umiera Twój pies to czujesz jakby ktoś odłączył Cię od prądu. Nie możesz spać, czytać, jeść, poruszasz się jak we mgle.


Kiedy umiera Twój pies, to wiesz, że już żadne kocię nie doświadczy już zachłannej psiej opieki i smutno Ci w imieniu tych nieznanych jeszcze kociąt, które być może trafią w przyszłości do Waszego domu tymczasowego.


Kiedy umiera Twój pies, to boisz się wyjść z domu i spotkać tych wszystkich ludzi, dla których dotychczas byłyście nierozłączne.


Kiedy umiera Twój pies, to wiesz, że 3 lata i 8 miesięcy to zbyt krótki czas, by móc się kimś nacieszyć i wystarczająco długi, by powstała nierozerwalna więź.

15 komentarzy:

Asia pisze...

Kochałam Sarę choć jej nie poznałam. Napisałaś to czego ja nie umiałam wysłowić półtora roku temu. Teraz płaczę nad stratą Twoją i moją... Ciężko się myśli o Tobie bez niej... Ciężko Cię samą wyobrazić...
Pusty dom i puste godziny można wypełnić, ale to już będzie INNE wypełnienie. W tym sęk... 😣
Ściskam Cię z całych sił

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Asiu,
dziękuję. Takie to nasze zapsione życie - pełne radości z bycia z ogoniastymi i rozpaczy, gdy ich zabraknie.
Cieszę się, że mam wokół siebie życzliwych, wspierających ludzi.

Pati pisze...

Nigdy nie zapomnę poranka gdy umarł Buras ( stary kocur) moje dzieci wychodziły do przedszkola i zajrzały do niego i Wiktorek powiedział - spójrz mamusiu jak Burasek słodko śpi. Tulę mocno.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pati,
dziękuję.

Moreni pisze...

Och, tak strasznie mi przykro... ;( Trzymaj się.

Kasiek pisze...

kochana! wiem jak to boli. Zwierzaki powinny być wieczne, miłość przecież jest wieczna

Wioleta Sadowska (awiola) pisze...

Popłakałam się... Bardzo Ci współczuje... My mamy cztery pieski i nie wiem, co zrobię, gdy zaczną odchodzić...

Leacathy pisze...

Dzisiaj i mój pies odszedł po 17 latach dawania nam szczęścia. Dostałam od przyjaciela taki oto mail z wierszem Franciszka Klimka:
"Jest coś takiego w psiej naturze,
co ludzie często mają za nic;
to wierność, która trwa najdłużej
i miłość, która nie zna granic.

Ta miłość się nie może znużyć
ani z latami, ani z wiekiem,
ale by na nią móc zasłużyć,
trzeba po prostu być człowiekiem."

Mocno Cię ściskam.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Moreni,
dziękuję - próbuję.

Kasiek,
na szczęście jest miłość i pamięć.

Wioleta,
obyś cieszyła się nimi jak najdłużej i jak najintensywniej. I nie gniewaj się na nie jak coś zbroją.

Leacathy,
wiersz przepiękny. Bardzo Ci współczuję, przytulam.

Anna pisze...

Bardzo mi przykro, pięknie napisałaś. Łzy mi w oczach stanęły :( Sama mam psa i nie wyobrażam sobie tego momentu :(

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Anno,
ja wiedziałam, ze Sara ma 13 lat. I miałam w głowie słowa naszego PanDoktora, że może odejść w każdej chwili. Ale nic nie przygotowuje na przeżycie śmierci ukochanego zwierzaka.

Samira pisze...

Pożegnalam 3 moje psy. Po 14 , po 4 i po 11 latach ,i króliczka po 4 ,I po każdym zostały takie wspomnienia ze pozwalają czuć ich obecność nawet teraz kiedy ich nie ma. Każdy czas spędzony z nimi był za krótki. Nie da się przygotować do odejścia. Przytulam

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Samiro,
no własnie - ten czas zawsze jest zbyt krótki.
Dziękuję.

Joanna pisze...

... i wrocily wspomnienia...
Mialam moja Agate 15 lat. Kiedy sie do mnie przyblakala, mialam 13 lat. Kiedy odeszla, 28. To bylo 16 lat temu a ja nadal spotykam ja w snach. I nadal nie potrafie zaprosic do domu innego psa.
Mam nadzieje, ze razem bedziecie biegac po lakach w Twoich snach.

Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Motylku,
biegamy.