Przejdź do głównej zawartości

Gilles Paris. Nazywam się Cukinia.


Nie jest łatwo pisać o książce Nazywam się Cukinia. Trudność polega na znalezieniu odpowiednich słów do tego, by przedstawić, jednocześnie nie spłaszczając historii, którą stworzył Gilles Paris, głównego bohatera książki i jego losy.

Rodzice Ikara nie są wzorcowymi rodzicami. Tata odszedł, a mama głównie popija piwo i ogląda telewizję. Chłopiec tłumaczy sobie na swój sposób to, co się dzieje w jego życiu - a my, czytelnicy powieści - podglądamy jego codzienność i próbujemy zrozumieć czemu tyle złych rzeczy dotyka Ikara (i mnóstwo innych dzieci).

Przypadkowy strzał, dom dziecka, dzieci, które przepełnione są strachem, lękami, które w nowym miejscu i nowej dla siebie rzeczywistości uczą się najprostszych rzeczy, relacji z dorosłymi i rówieśnikami.

Fascynujące i wzruszające zarazem jest obserwowanie jak dzieci niekochane i niczyje tworzą sojusze, jak zaprzyjaźniają się i zaczynają się czuć odpowiedzialne za siebie wzajemnie.

Główny bohater, Cukinia, jest dzieckiem, który spogląda na świat tak, jakby zawsze świeciło słońce. W każdej z sytuacji stara się dostrzec dobre jej strony i choć nas, dorosłych, może to początkowo dystansować, to myślę, że w tym właśnie tkwi bogactwo zarówno Ikara, jak i tych z nas, którym udało się zachować takie właśnie, zwane dziecięcym, podejście do życia.

Jeśli podsuniecie tę książkę do czytania dzieciom, to niech to będzie czytanie wspólne; tak chyba będzie łatwiej opanować emocje, które z pewnością pojawią się podczas lektury.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...