Przejdź do głównej zawartości

Dojrzewanie do bycia kocurem

Wojtek dojrzewa do bycia KOTEM. Owszem, szaleje, ale też coraz częściej zaczepia mnie prosząc o głaski, coraz częściej układa się na "kokoszkę" puchaciejąc i stając się większym kotem niż jest w rzeczywistości. Nie porzucił, rzecz jasna, chowania się pod kapy, kołdry, koce do spania, ale często widuję go śpiącego po prostu na fotelu, czy wersalce. I nie zawsze noce spędza na drapakowym bocianim gnieździe.

Wczoraj mnie zaskoczył. Widząc ułożone na mnie Sisi, Gusię i Nusię zaczął powolutku wchodzić na tapczan. I gdy już, już miał się przytulić do Gusi, ta obudziła się i nakrzyczała na niego. Zwiesił łepetynkę i powędrował na drapak. Ale dziś rano spał na tapczanie, pięknie zwinięty w kłębuszek. Może dziś wieczorem ciotki wyrażą zgodę na jego towarzystwo?

Komentarze

monikacookies85 pisze…
sliczniutki kocurek :)
Alison pisze…
Wspaniaaaaaaaaaaaaaały kotek !!!
Szkoda ze koteczki tak szybko dorastają, mniej brykają .....
Orka pisze…
No jak one mogą tak na Wojtusia krzyczeć,no jak?
Nie martw się Wojtuś,jeszcze będą chciały!:)
Mechatek pisze…
Brawa za kocia odwagę!

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?