Przejdź do głównej zawartości

Bazarek dla Nuki

Dziękuję wszystkim Wam, którzy wspieracie Nukę. 
Tym, którzy licytują, wpłacają pieniądze, przekazują na bazarek fanty. 
Od zawsze wiedziałam, że dobro lubi być mnożone i w Was znajduję na to najlepszy dowód.

Poniżej znajdziecie faktury za diagnostykę i obrożę przeciwkleszczową Nuki. Fundacja prowadzi dokładne rozliczenia wpłat i wydatków i z nich wynika, że marzec Nuka zaczęła z 300 złotymi na minusie. W tym miesiącu konieczne jest również zaszczepienie przeciw wściekliźnie. Nie wiadomo też, czy nie będzie niezbędna dalsza diagnostyka i/lub suplementacja.

W pierwszych dniach marca wpłaciliście na konto Nuki 480 zł. Jesteście wspaniali:)





Nieustająco zapraszam na bazarek - wśród książek znajdą się także inne rzeczy. Między innymi możliwość zamówienia portretu Waszego zwierzaka czy pakiet motywacyjny, wiosenny. Zaglądajcie:) 


Komentarze

Pies w Swetrze pisze…
Ej! To niesprawiedliwe! Jak mają licytować i kupować niefejsbukowi? :(
Ale jakby co, to ja poproszę Martha Grimes. Pod anodynowym naszyjnikiem za 15.
Monika Badowska pisze…
Dziękuję - dopisałam:)
anonimowa72 pisze…
Ja zacytowałam grę Wiedźmin przez fb syna. I nie potrafię się odnaleźć. Trochę wstyd.
Daria pisze…
Super ! Też coś zalicytuje i pomogę trochę, lubię bardzo takie akcje charytatywne i udzielam się jeśli mogę w danym miesiacu sobie na to pozwlić to staram się pomóc, trzeba się wspierać ! :)
_______________
Tlumaczymy-ekspresowo

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...