Przejdź do głównej zawartości

Dla dzieciaków (37)

Alexander Steffensmeier, Matyldo, niedługo Święta!


Prosta, kartonowa książeczka dla najmłodszych pokazuje to, co w świętach najprzyjemniejsze i to, co najprzyjemniejsze w krowie Matyldzie. Jest i kalendarz adwentowy, kartki i paczki świąteczne, zjeżdżanie na sankach z zasypanych śniegiem pagórków, lepienie bałwana, pieczenie pierniczków i wspólny posiłek, w gronie najbliższych i w blasku zapalonych świec.

Matyldo, niedługo Święta! to książka, która pomoże objaśnić najmłodszym czytelnikom obyczaje świąteczne i pozwoli im oswoić nowe doświadczenia i doznania. Radość i zaangażowanie Matyldy z pewnością udzieli się także dzieciakom.

Wiola Wołoszyn, Przemek Liput, Jano i Woto. Zapach Świąt. 


To moje pierwsze spotkanie z Jano i Woto. Pierwsze, ale bardzo udane. Historia jest prosta - zbliżają się Święta i odwiedzająca chłopców koleżanka chciałaby zobaczyć ich choinkę. Wszak spadł już śnieg, gałązki choinki pachną (pachną naprawdę, powąchajcie), pora zatem wyruszyć w spacer po domu, by ową choinkę odnaleźć. Dzieci wędrują i gdy już im się wydaje, że znalazły drzewko okazuje się, iż to sterta prania prasowanego przez tatę przybrała kształt tego, czego szukają. Kolejny raz mylą się przy regale z książkami, słoikami porządkowanymi przez dziadka, kwiatami ustawianymi przez babcię, obrazami wieszanymi na ścianie... Czy znaleźli choinkę?

Sprawdźcie sami, a ja wkrótce przekonam się, czy w pozostałych opowieściach o Jano i Wito też w tak ciekawy sposób podzielone są role życiowe dorosłych. 

Warto.

Matt Haig, Chris Mould, Wróżka Prawdomówka.


Jak wyglądałby świat, gdybyśmy zawsze mówili prawdę? Pomyślcie przez chwilę, a potem postarajcie się zrozumieć wróżkę Prawdomówkę, na którą jedna z ciotek rzuciła urok mówienia prawdy. Widząc reakcje na swoje słowa wróżka próbowała się odseparować od wszelkich istot, ale i tak wciąż ktoś się pojawiał w jej otoczeniu, zaczynał z nią rozmowę, pytał o coś, a ona - niejako z przymusu - mówiła to, co myśli. Elfowi, że śmierdzi, królikowi, że ma malutki umysł, a trollowi - że jest nikim. I gdy już ma dość siebie, swojej prawdomówności i jej skutków, spotyka kogoś, kto pozwala jej uwierzyć, ze mówienie prawdy nie zawsze rani, a czasami działa motywacyjnie.

Świetne grafiki, karkołomny tekst i tłumaczenie, interesujący morał.

Katherine Rundell, Świąteczne życzenie.


Zapracowani rodzice i kilkuletni Teodor, który przedświąteczny dzień spędzi z opiekunką. Chłopiec ozdabia choinkę, próbuje pogodzić się z samotnością i nie tęsknić zbyt mocno za radością przebywania z rodzicami. Gdy dostrzega spadającą gwiazdę myśli, że chce być odsamotniony. I wówczas zadziałała magia.

Piękna opowieść o samotności i tym, jak wiele w nasze życie mogą wnieść bliskie osoby. Historia o tęsknocie i miłości, pamięci i zapominaniu, nakazach serca i spełnianych marzeniach.

Jeśli, tak jak Teodor, chcecie nie być samotni, wypatrzcie spadającej gwiazdy (albo lecącego samolotu), uwierzcie mocno i czekajcie na to, co się wydarzy:)

Marcin Mortka, Tappi i pierwszy śnieg.



Dwa spośród dziesięciu opowiadań Marcina Morki są zimowo-świąteczne, ale myślę, że nie będzie to przeszkadzało miłośnikom Tappiego.

Tappi i pierwszy śnieg to opowieść o dwóch dokazujących stworzonkach: reniferku i wilczku, które w czasie zabawy zabiegły do nieznanej im części lasu. Gdy już zdecydowały wracać po swoich śladach, zaczął sypać śnieg, przykrył leśne dróżki i zmarznięte, zagubione maluchy wpadły w panikę. Na szczęście jest Tappi.

Pomocy Tappiego potrzebował także Mikołaj, bohater drugiego świątecznego opowiadania w tym zbiorze. Niemiła przygoda skończyła się dobrze, a oprócz obietnicy złożonej przez Mikołaja, a dotyczącej ponownych odwiedzin w Szepczącym Lesie, wniknęło coś jeszcze cudownego - Chichotek latał z reniferami z zaprzęgu Świętego Mikołaja.

Łagodne, pozytywne i idealnie dopasowane do tego, czego chce słuchać Wasze dziecko.

Anne-Cath. Vestly, 8+2 i pierwsze święta.



W różnych miejscach czytałam dobre opinie na temat książek o wielodzietnej rodzinie mieszkającej w domku w lesie. Wieść o tym, że jedna z nich opowiada o świętach, zmotywowała mnie, by czym prędzej sięgnąć po książkę.

W niewielkim, acz szalenie pojemnym, domku w norweskim lesie mieszkają rodzice, ośmioro dzieci, babcia, pies, kury i ciężarówka, która - wraz z tatą - zarabia pieniądze. Zbliżają się święta, pierwsze we wspomnianym domku, i cała rodzina cieszy się na nadchodzący świąteczny czas. PIękne jest to, jak razem, w silnym poczuciu wspólnoty rozwiązują problemy i realizują pragnienia. Gdy z powodu oddalenia od miasta i braku telefonu, tata i ciężarówka nie mają zleceń na pracę - pomagają. Gdy jedna z dziewczynek i babcia boją się ciemności - obydwie, wspólnie oswajają swój strach. Gdy babci zamarzy się wyprawa w góry - wyruszają.

W książce widać miłość i szacunek do każdego z członków rodziny. Tak - kury i Rurek też do niej należą. Będę czytała resztę historii spod znaku 8+2 i Was też do tego namawiam.

Jo Nesbo, Doktor Proktor i niemal ostatnie święta.

Ta powieść Jo Nesbo dla dzieci to czysta krytyka konsumpcjonizmu i promowania postaw zachłanności. Pisze ta, bo nie znam innych, ale wiem, że to kolejny cykl/autor po którego książki adresowane do dzieci, chciałabym sięgnąć po doświadczeniu jednorazowego spotkania.

Ulicę Atramentową, podobnie jak całe Oslo, przykrył śnieg. Lisa i Bulek spędzają miło czas w towarzystwie dr Proktora i Juliette Margarin, którzy wspominają minione święta. Sielską atmosferę przerywa obwieszczenie radiowe - Król sprzedał święta. I to komu?! Panu Thrane, który natychmiast wydał zarządzenie, że jedynie ci, którzy wydadzą w jego sklepie 10 000 koron mają prawo do świętowania. Pozostałym zabrania śpiewania kolęd, dekorowania choinki, zapalania świec adwentowych, itp.

Zwariowana, ale o bardzo wyrazistym przesłaniu, powieść dla młodych czytelników zahacza o magię, zupełnie zaplątany splot wydarzeń i przypadków, przywołuje wampirożyrafy i Mikołaja, który porzucił zawód z powodu kuchenek mikrofalowych. Lekkie szaleństwo bohaterów, w imię wspólnego dobra, ma szansę udzielić się także czytelnikom, więc czytajcie na zdrowie, wcale nie ostrożnie i bawcie się dobrze towarzysząc przedziwnemu wynalazcy i obecnym przy nim dzieciakom.

Monika Utnik-Strugała, Idą święta. 
O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie.


Jeśli szukaliście książki, która w bardzo szerokim zakresie opowie Wam o świątecznych obyczajach, to właśnie ją znaleźliście. Idą święta, Moniki Utnik-Strugały, to skarbnica wiedzy o świątecznych, czy okołoświątecznych zwyczajach, kolędach, jedzeniu, Mikołajkach, choinkach, dekoracjach (w tym oczywiście bombkach), prezentach, szopce, opłatku, skrzatach i wszystkim tym, co kojarzy nam się z czasem od początku grudnia do Święta Trzech Króli.

Bogata treść, piękne ilustracje i idealne trafienie z książką na spragniony takiej publikacji rynek wydawniczy sprawiły, że w niektórych księgarniach przy tym tytule widnieje opis brak w magazynie

*   *   *

Miłego czytania:)

Komentarze

Całego Tappiego polecam :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...