Przejdź do głównej zawartości

Justyna Bednarek. Dom numer pięć (HP 2.1)


Justyna Bednarek w Domu numer pięć pokazuje siłę przyjaźni i moc słów jakie używamy wobec innych. 

Dwunastoletni Piotrek traci wzrok. Dzień za dniem widzi coraz słabiej, a to w jakiś przedziwny sposób powoduje, że jeden z jego klasowych kolegów czuje pokusę by dokuczać mu mocniej. Gdy po jednym z meczów (w których o dziwo Pepe grał i w dodatku wrzucił decydującego kosza) Eryk kradnie mu okulary, chłopak - trochę ze strachu, trochę z potrzeby zawalczenia o siebie - ucieka przed prześladowcą. Obydwaj chłopcy trafiają do dziwnego świata, świata, w którym wciąż trwa wojna, żołnierze walczą na słowa (ale też amunicję), Piotrek odzyskuje wzrok, a Eryk przestaje widzieć.

Jak to jest wejść w skórę tego drugiego? Jak z ofiary stać się prześladowcą? Jak z prześladowcy stać się obiektem kpin i okrucieństwa? Kiedy jest czas na bycie bohaterem i co tak naprawdę oznacza to słowo?

Podoba mi się to, że autorka nie zatrzymała swoich bohaterów w wieku dziecięcym, że pozwoliła im dorosnąć i przekonać się czym jest siła przyjaźni. Mimo, że zazwyczaj mam kłopot z czytaniem tekstów Justyny Bednarek, Dom numer pięć zrobił na mnie dobre wrażenie.

Wesprzyj Fundację za minimum 10 zł :-)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?