Przejdź do głównej zawartości

Marta Kisiel. Efekt pandy.

 


Na wieść, że nadchodzi Efekt pandy uśmiechnęłam się całą sobą. Jest mi w życiu dobrze i cudnie, robię rzeczy, które lubię, ale dodatkowa dawka śmiechu przyda się zawsze, prawda? A tego, że Marta Kisiel zapewni mi w swojej powieści sporo radości, byłam pewna. Myliłam się?

Mama Tereski Trawny, od lat mieszkająca we Francji, odwiedzała córkę rzadko i gwałtownie. Pojawiała się, brylowała żonglując trzema językami - polskim, rosyjskim i francuskim - używanymi naprzemiennie i bez żadnego uporządkowania, po czym znikała odlatując do męża. Tym razem - choć nieświadoma tego jeszcze Tereska nastawiała się na ponowną błyskawiczną wizytę (wizytację?) - miało być inaczej. Briżit postanowiła zabrać córę i wnuczkę do SPA. Skoro jednak w domu Trawnych obecna była także i mama Andrzeja, to i Mira wyruszyła do Dierżążni-Zdrój, by zażywać relaksu. I Pindzia, rzecz jasna też.

Cztery kobiety w różnym wieku i na różnych poziomie doświadczeń życiowych w niewielkim apartamencie. Trzy z nich ze wspólnymi genami, podobnymi charakterami, a czwarta - doskonale je uzupełniająca - z ciekawością świata, skłonnością do węszenia za intrygami i dysponującą białym czołgiem oraz odwagą.  Myślę, że nie trzeba pisać zbyt wiele, by wskazać kierunek w jakim najnowsza powieść Marty Kisiel miała okazję podążyć.

I choć śmiechu jest wiele, to autorka nie byłaby sobą, gdyby nie przekazała w swojej książce ważnych treści. Tych o wartości więzów rodzinnych oraz traumach, które wykształcone w dzieciństwie w wyniku tychże więzów, kołaczą się nam, dorosłym, po sercach, umysłach i ciele, stanowiąc potężne samoograniczenia. O ciałopozytywności i niezgodzie na to, by to mężczyźni urządzali nam świat. o relacjach na linii matka-córka, które czasami krew mrożą w żyłach i spać nie pozwalają po nocy. O tym, że dobrym ludziom też zdarza się błądzić. I o wielu innych istotnych rzeczach, które trafią do was, gdy tylko otrzecie oczy po łzach ze śmiechu.

Cóż - nie pozostaje mi nic innego niż napisać - czytajcie, śmiejcie się i wyciągajcie wnioski!


Komentarze

Miałam okazję dostania tej powieści do recenzji i nawet się zastanawiałam przez chwilę czy ją wziąć, bo pierwsza część mi się spodobała. Jednak na razie wstrzymałam się z sięgnięciem po nią, bo póki co mam ochotę na książki w zupełnie innym klimacie.
Monika Badowska pisze…
Ja Martę Kisiel czytam choćbym była najbardziej zajęta:-)

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?