Przejdź do głównej zawartości

Robin Sharma. Manifest codziennego bohatera.

 


Manifest codziennego bohatera to niezwykła książka. Czemu - zapytacie? Jest niezwykła w swej prostocie.

Robin Sharma opisuje swoje życie, dzieli się tym, co u niego działa i tym, co z tego co wdraża u siebie i proponuje swoim klientom, przynosi dobre rezultaty. Od chwil dzieciństwa, prostego i skromnego finansowo, po dzisiejszą codzienność, w której autor jest człowiekiem zamożnym - opowieść toczy się płynnie, przykłady i odkrycia zaskakują i inspirują. 

101 rozdziałów, raczej krótszych niż długich, podaje nam jak na tacy pewne rozwiązania, sposoby na szczęśliwe i skuteczne życie. Sharma zachęca by zastanowić się nad tym o co warto zapytać na 6 miesięcy przed końcem życia, podpowiada by oczekiwać niewdzięczności (i tu się łapie, że to trudne, a później daje po d...), opisuje osiem form bogactwa (i pieniądze nie są wszystkimi ośmioma), dzieli się czterdziestoma rzeczami, których nie wiedział mając 40 lat (Jedna z nich, ta, która najbardziej zamieszkała we mnie brzmi: Prowadzenie dziennika to forma modlitwy na papierze, a wszystkie modlitwy zostają wysłuchane).

To książka, której nie zalecam czytać na raz. Zbyt szybko wówczas umkną nam wartościowe idee i myśli przekazywane przez autora. Manifest codziennego bohatera to książka warta tego, by mieć ją obok siebie, zaglądać, a wraz z tym zaglądaniem robić w zeszycie notatki zawierające nasze refleksje i myśli o tym, co czujemy czytając słowa Robina Sharmy i co z jego lekcji chcemy wziąć do swojego życia.

Komentarze

Unknown pisze…
Przeczytam. Dziękuję.
Monika Badowska pisze…
Dobrych przemyśleń po lekturze.
Pozdrawiam!

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...