Przejdź do głównej zawartości

Ronaldo Wrobel. Tłumacząc Hannah.


Brazylia w 1936 roku. Duże i coraz liczniejsze wraz z upływem lat środowisko Żydów uciekających z Europy. I pomiędzy nimi Max Kutner, szewc, który pod cudzym nazwiskiem wylądował na ziemi mającej posmak obiecanej. Gdy okazuje się, że Max zna jidisz, lokalna policja proponuje mu (a wiadomo, że takim propozycjom się nie odmawia) by pracował jako tłumacz wspierając instytucję cenzury.



Czytając listy swoich sąsiadów dowiaduje się o nich więcej niż chciałby wiedzieć. Bije się z myślami, łapie na tym, że czasami chce zapytać spotykanych na ulicy przechodniów o to, jak rozwikłały się sprawy, o których pisali w liście do bliskich. I nagle, dzięki listom zaczyna śledzić losy fascynującej kobiety. Kobiety, która pisząc do siostry określa się mianem aguny, kobiety spętanej. To skłania Maxa do poszukiwania Hannah, a gdy już staje z nią twarzą w twarz, jego zauroczenie potęguje się, a sposób w jaki ją sobie wyobrażał jest zgodny z tym jaka jest. Prawie. Bo też Hannah nie jest szanowaną żoną, a wspominany przez nią często w listach Josef nie jest człowiekiem.

Dla mnie ta książka miała głównie walor regionalno-społecznościowy. Owszem, relacja Maxa i Hannah stanowiła jądro fabuły, ale ciekawsze niż ich rozmowy wydawały mi się obyczaje emigracji, wspomnienia Maxa z czasów gdy mieszkał w Katowicach, czy z tychże Katowic wyjeżdżał.

Ronaldo Wrobel, mieszkający w Rio de Janeiro autor o żydowskich korzeniach udanie przybliżył mało znany wyimek historii XX wieku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?