24 czerwca 2016

Lato

Tydzień temu padał deszcz. Dziś wypijam już nasty kubek wody i cieszę się ciepłem. Mam nadzieję, że cieszą się także koty, bo Sara zapewne nieco mniej.

Z pewnością jednak czuła się dobrze podczas naszego pobytu na Mazurach. Miała czas na moczenie nóg, zabawę na trawie, powolne wędrowanie przy rowerze, spanie na prawdziwych deskach. Do dyspozycji była Pani, która karmiła pysznościami, można było pobawić się w berka z Kavką i Wojtkiem, a nawet podjąć próbę zajrzenia do króliczej klatki. Tylko ta podróż taka daleka...






Koty w tym czasie doglądane przez troskliwych opiekunów hodowały w skrzynkach rośliny maskujące. No i teraz mamy na balkonie pnącą fasolę, rzeżuchę, werbeny (na 5 sztuk trzy się na nas obraziły i uschły), inne kwiatki doniczkowe oraz szafkę na koty sztuk dwie, drapak oraz fotel z poduszką. Nie muszę dodawać, że wszystkie śpią na moim łóżku zamiast korzystać ze świeżego (ekhm) powietrza?




Korzystając z mądrych podpowiedzi oraz siły życzliwych sąsiadów zamieniłam miejscami sypialnię z pokojem gościnnym. Nie, nie wyburzałam ścian, a jedynie przestawiłam wyposażenie obydwu pomieszczeń. Za mną pierwsza noc spędzona w obszerniejszej od poprzedniej sypialni i powiem Wam, że - szczególnie ze względu na wysokie temperatury - to strzał w dziesiątkę. Nusia spała na podłodze przed szeroko otwartymi drzwiami balkonowymi, Sara na balkonie, ale również koło drzwi. Gusia ułożyła się koło mnie i jedynie Sisi upodobała sobie przedpokojowe przestrzenie. Zdjęć po przestawianiu nie ma, bo powinnam jeszcze pomalować ściany (ale wiecie, te 10 regałów pełnych książek do spakowania nieco mnie zniechęca). Są za to koty - bo koty są dobre na wszystko:)




Miłego weekendu:)

5 komentarzy:

Pyza Wędrowniczka pisze...

Na upały zwykle obkładam kota mokrym ręcznikiem - zdaje się to doceniać (wyciąga się pod nim, zrzuca go i wyciąga się na nim, a jak już poczuje się bardziej żywotny, zrzuca go i ucieka, a ręcznik leży i rozmacza to, obok czego został zrzucony ;)).

Prowincjonalna Nauczycielka pisze...

Pyzo,
Mój zwierzyniec nie docenia wilgotnych ręczników. Niestety;-)

Ann RK pisze...

Cudny zwierzyniec! :)

A na Mazurach nigdy nie byłam, niestety.

efka i koty pisze...

Kochane zwierzaki :) Ładnie zielono masz na balkonie :-) Moje koty też żadnych chłodzących ręczników nie akceptują. Fajnie byłoby jej ochłodzić ale nie chcą.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ann RK,
zachęcam do odwiedzenia Mazur:)

Efko,
juz sobie obiecałam, że w przyszłym roku dostawię trochę skrzynek, żeby jeszcze bardziej się zazielenić:)