12 stycznia 2018

Podsumowanie 2017 (cz. 1)

Książki, książki, książki... Jak każdego roku, od dawna, nieodłączne towarzyszki mojego życia. Połączenie pasji i pracy daje mi dodatkową motywację do czytania. Rok uznaję czytelniczo za udany. W moich lekturach dominowały głównie książki obyczajowe, często dla młodych czytelników, bywało, że przygotowując się do moderowania spotkań autorskich odświeżałam twórczość danego pisarza lub poznawałam ją po raz pierwszy. Zdecydowałam się - jak co roku - wziąć udział w wyzwaniu świątecznym Znaleziono pod choinką i było to jedyne wyzwanie, z którym się zmierzyłam (wciąż mierzę).

Wywiady ze sportowcami, poradniki, lubione - dające wyjątkowy komfort czytania - powieści, literatura młodzieżowa, kompletnie inna od tej znanej mi z czasów mojego dorastania, czy wreszcie książki, które pod płaszczykiem często sztampowych okładek przemycają treści wcale nie tak zupełnie oczywiste. Nowe tropy, czasami nowe tylko dla mnie, czasami pozwalające zbadać interesujące obszary literackie na tyle sugestywnie, by zaprosić do wędrówki innych miłośników słowa pisanego. 

W każdym roku towarzyszy mi kalendarz książkowy, na początku którego umieszczam cytat wiodący. Słowa z czytanej przeze mnie książki szczególnie mocno przylegające do mojego serca i myśli. Te słowa pojawiają się same - nie przeszukuję gorączkowo kolejnych tomów, nie szperam w sieci za trafnymi cytatami, po prostu czytam, a on nagle jest, zagnieżdża się i nie pozwala o sobie zapomnieć. W 2017 roku na pierwszej stronie kalendarza widniało kilka zdań z książki Anna i Pan Jaskółka czytanej przeze mnie w lutym.


W 2018 rok weszłam z kalendarzem, ale jeszcze bez cytatu. Poczekam, aż w jednej z czytanych książek, znajdę słowa, które uznam za swoje na najbliższy czas. Kołacze mi się po głowie coś o marzeniach, bo ostatnio dużo o nich myślę, ale dam słowom czas, niechaj się pojawią.



Wśród książek, które przeczytałam w 2017 roku na szczególne miejsce w moim sercu zasługują wymienione poniżej. Ciekawe, czy któraś z nich i dla Was stała się ważną.

Finansowy ninja Michała Szafrańskiego, który otworzył mi umysł na pewne sprawy, które dotychczas wydawały mi się zbyt trudne i nie dla mnie. Okazało się jednak, że mogę, potrafię i co najważniejsze chcę.
Załatw pogodę, ja zajmę się resztą Renaty Frydrych, bo w głębi duszy chcę być choć trochę taka jak Pola. Aż mi się zachciało ponownie przeczytać tę książkę, ale swój egzemplarz gdzieś zagubiłam, a w bibliotece są do tej książki kolejki;)
Jeoren Van Haele i jego Morze ciche to typ marca. Podejmująca w poetycki sposób trudny temat książka jest w swojej wymowie zbyt ważna, by ją pomijać.
Żony jednego męża Anny Fryczkowskiej to doskonały przyczynek do dyskusji nad tym, co oznacza miłość i jak bardzo ulegamy ludzkim opiniom. A poza tym - to kolejna książka jednej z moich ulubionych polskich autorek.
Habit zamiast szminki Eweliny Tondys określa w bardzo bezpośredni sposób to, co w życiu najważniejsze. I to mi się podoba.
Pozdrawiam i przepraszam Fredrika Backmana spowodowało u mnie refleksję na temat tego, że bardzo lubię powieści, których akcja dzieje się w jednym domu/kamienicy/bloku. Może to niespełnione marzenie na temat tego, że mieszkańcy mojego wieżowca mogą być dla siebie życzliwi?
Wielki marynarz Catherine Poulain. Bo gdybym miała więcej odwagi, dziś byłabym gdzie indziej niż jestem.
Anna Kańtoch Łaska, Wiara. Zachęcona recenzjami sięgnęłam i nie żałuję. To pewien obraz minionych czasów.
Lorraine Fouchet Między niebem a Lou. Podobnie jak społeczność kamienicy/bloku kusząca wydaje się społeczność wyspiarska.
Gail Carson Levine w Magii pisania mówi o tym, że nie trzeba wielkich przygotowań, pięknych zeszytów i wzniosłych myśli. Trzeba pisać - tak po prostu. O zlewie pełnym naczyń, drodze z domu do szkoły/pracy, o porzuconym koło śmietnika pluszowym misiu. Tematy są wszędzie.
Eric Berttrand Larssen. Hell week. Najtrudniejsze wydaje mi się do realizacji zadanie pierwsze, czyli zdobycie od ludzi, z którymi się pracuje i wśród których się życie szczerej opinii o sobie i swoim społecznym funkcjonowaniu. Myślicie, że to realne?
Tracy Chevalier Ten nowy, czyli historia o tym, że zazdrość jest obecna także wśród dzieci. I prowadzi - dokładnie tak jak wśród dorosłych - do czynów okrutnych.


Na rok 2018 nie robię żadnych planów. W najbliższych dniach zajmę się poukładaniem na nowo książek, rozstaniem się z tymi, do których już z pewnością nie wrócę i zrobieniem miejsca dla tych, które będą mi towarzyszyły przez kolejne dwanaście i więcej miesięcy.

Chciałabym w tym roku - zamiast w Targach Książki - uczestniczyć w festiwalach literackich. Kusi mnie Big Book Festival, Literacki Sopot i odbywający się w ten sam weekend festiwal Patrząc na Wschód oraz Conrad Festival.

Dobrze wspominacie literackie tropy z 2017 roku? Gdzie chcecie zawędrować w 2018?

Brak komentarzy: