28 sierpnia 2018

Linda Åkeson McGurk. Nie ma złej pogody na spacer .


Jakie to szczęście, że książkę Szwedki mieszkającej w Stanach Zjednoczonych czytałam otoczona przyrodą! Inaczej trudno byłoby mi wytrzymać wobec tych przepięknych opisów aktywności spacerowo-poznawczej. A tak - czytałam i gdy już czułam, że nadchodzi potrzeba, zbierałam wakacyjną ferajnę i wyruszaliśmy... Na spacer przez pola targane wiatrem, na zbiór dziko rosnących śliwek, na kąpiel po burzy, na obserwację podwodnej roślinności i wiele, wiele innych. Trzeba przyznać - pogoda była idealna na spacery i nie musieliśmy się mierzyć z deszczem, zimnem i warstwami przemokniętej odzieży, tak jak muszą dzieci z książki. Ale jestem przekonana, że radość  z obcowania z przyrodą była i tam - w opisach Lindy Akeson McGurk - i u nas podobna.

Autorka, wychowana w Szwecji, wyprowadza się do Ameryki i tam zakłada rodzinę. Przez pierwsze lata życia jej córki są wychowywane podobnie jak ona, ale z nieco amerykańską poprawnością. Dopiero, gdy McGurk decyduje się na półroczne zamieszkanie w kraju pochodzenia, ze względów rodzinnych, Maya i Nora doświadczają w pełni tego co nazywa się skandynawskim wychowaniem za pan brat z Naturą, a ich mama uświadomia sobie jak bardzo amerykańskie (i coraz częściej również europejskie) społeczeństwo ulega fobiom i presjom związanym z dawaniem dzieciom swobody podczas przebywania na świeżym powietrzu.

Nie ma złej pogody na spacer to zajmująca opowieść o wychowaniu w poszanowaniu i ukochaniu przyrody, opowieść mocno podbudowana badaniami wykazującymi, że odcinanie dzieci od świata roślin, zwierząt, żywiołów czyni im szkody nie do wyrównania. To opowieść matki dla matek, ale też dla wszystkich tych, którzy mają jakikolwiek wpływ na wychowanie dzieci. Opowieść o tym, że zamykanie się w przestrzeni najeżonej elektroniką nigdy nie zastąpi stąpania na boso po trawie, szaleńczego zjeżdżania z ośnieżonych pagórków, czy prób rozpalania ogniska. 

Uwierzcie, że nie ma złej pogody na spacer i bez względu na aurę wychodźcie z domów. Zdecydowanie polecam - i wychodzenie, i książkę.

5 komentarzy:

M. pisze...

Wspaniała książka!
I ciekawa recenzja :)
Pozdrawiam.

Chabrowa pisze...

Książka już czeka na mojej półce, ciekawe jak odbiorę taki model wychowania dzieci. Myślę, że trochę już sami wprowadziliśmy w życie, ponieważ staram się jak najczęściej przebywać z dzieckiem na dworze. Spacer zaraz po śniadaniu to rzecz święta, ostatnio zaliczyliśmy go w ogromnej ulewie :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

M.
dziękuję:) Pozdrawiam.

Chabrowa,
to świetnie, ze wcielasz w życie ten model wychowywania. Zauważyłam jak wielu ludzi ucieka przed deszczem, nawet jeśli to jest letni deszcz w skwarny dzień? Zupełnie tego nie rozumiem - ja idę korzystając z ochłody i mam ochotę tańczyć z radości i skakać po kałużach;)
Pozdrawiam:)

Kuba pisze...

Recenzja odnaleziona. Dziekuję :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kuba,
:)