Marta Sapała. Na marne / Miesięcznik znak nr 776


Marta Sapała jesienią odwiedziła bibliotekę, a ja - przyznaję ze wstydem - po jej książkę sięgnęłam dopiero teraz. Zgodnie jednak z moją teorią głoszącą, że książki czytamy w korelacji z potrzebami - czas na lekturę jest idealny. Najwyraźniej właśnie teraz miałam czytać o tym jak wielka jest skala tego, co marnujemy. A marnujemy głównie jedzenie.

Na marne obudziło we mnie sporo emocji. To książka, z której nie tyle poznałam liczby i dane statystyczne, ale w której skonfrontowałam się z własnymi zakupami i tym, co wyrzucam do śmietnika. Zrobiłam też przy okazji rachunek sumienia dotyczący tego, jak gospodaruję, jaki mam styl tzw. prowadzenia kuchni, w jaki sposób zarządzam dobrami w domu. I choć nie jestem przekonana, czy chciałabym robić sobie chipsy z obierek po marchewce i ziemniakach, to wiem, że w moim domu naprawdę niewiele się marnuje. 


Miesięcznik Znak, który tu przywołuję, jest w pewnym zakresie komplementarny z tym o czym pisze Marta Sapała. Co więcej, w nr 766 poświęconym przyszłości jedzenia, zamieszczono tekst autorki tytułując go Czułość dla jedzenia. A pisze w nim Sapała o rzeczach trudnych do przyjęcia, choć przecież łatwych do zrozumienia. Przywołuje między innymi raport EAT-Lancet (KLIK), w którym wyliczono, iż dzienny koszt jadłospisu ułożonego wg zaleceń prozdrowotnych i proekologicznych równa się kwocie 2,84 $ (około 11 zł dziennie). I zaraz potem dodaje, że 1,9 mln Polaków nie może sobie pozwolić na taki wydatek. Bardzo ciekawie o nieuniknionej zmianie naszych preferencji kulinarnych mówią również Zbigniew M. Karaczun i Ewa Kopczyńska. 

Jednak poza artykułami związanymi z jedzeniem mamy w Miesięczniku bogactwo innych tematów. Dominika Szkatuła, świecka misjonarka w Peru opowiada Karolowi Wilczyńskiemu o roli kobiet w Kościele na misjach i debatach Synodu Panamazońskiego. Wiele do myślenia dały mi wywiad i artykuł dotyczący antynatalizmu, przypisującemu negatywną wartość narodzinom. David Benatar, antynatalistyczny filozof w bardzo prosty i racjonalny sposób przekonuje, że głoszona przez niego filozofia jest czymś co warto wziąć pod uwagę. Jeśli dołożymy do tego głosy o zaprzestaniu rodzenia dzieci ze względu na zagrożenia związane ze zmianami klimatycznymi, robi się nam z tego całkiem bogaty pakiet idei skłaniających do przemyśleń.

Dla mnie dwoma wiodącymi tematami tego numeru są jedzenie i antynatalizm. Wy zapewne też, znajdziecie w numerze coś swojego, bliższego Waszym zainteresowaniom. 

Polecam - i książkę, i czasopismo.

2 komentarze:

Moreni pisze...

Książkę mam na półeczce w Legimi i czeka, aż będę miała odpowiedni nastrój. Może pozwoli mi to jakoś zapanować nad zakupami żywności (u nas gotuje Luby, a on zawsze robi porcje jak dla pułku wojska, i nie przetłumaczysz, że za dużo. Na szczęście wymyślono zamrażarki). Natomiast co do obierek to mam w domu sześć super eko organicznych utylizatorów, które chętnie zajmują się sprawą, przerabiając wszystkie obierki na wartościowy nawóz. XD Tak z dwa 120l wory tego nawozu co dwa tygodnie wychodzą. Aż szkoda, że nie mam żadnych znajomych z działką/ogrodem i wszystko się marnuje (a borówki ponoć świetnie na tym rosną).

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Moreni,
O, takie super ekologiczne utylizatory to jest fajna sprawa. Nie wiem tylko, czy zgodziłyby się z kotami i psem;) Gdy byłam kiedyś na targach zoologicznych i zobaczyłam świnki - łysolki - zakochałam się:)
P.S. U mnie w Legimi na taki nastrój czekają długie półki :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger