Zygmunt Miłoszewski. Kwestia ceny.


Od dawna powtarzam, że są takie książki, których samodzielne czytanie w zestawieniu z audiobookiem byłoby stratą czasu. Bo Harry Potter brzmiący Fronczewskim, Harry Hole - Bonaszewskim, a Cormoran Strike - Stuhrem są nie do przecenienia.

W przypadku Kwestii ceny zaryzykowałam, głównie z niecierpliwości. Któż wie kiedy miałabym w rękach wersję drukowaną. Tę w uszach mogłam mieć natychmiast po premierze. Zaczęłam słuchać i przepadłam. Bo i lektorzy świetni, i treść tak wieloznaczna, z tak obfitymi nawiązaniami do rzeczywistości wokół nas, że aż przyjemnie śledzić tropy. Te sensacyjne i te realne.

Bazując na fascynującej historii Bronisława Piłsudskiego Zygmunt Miłoszewski stworzył postać etnografa, który poznawał obyczaje Ajnów, ludu z Północy. Tropem zesłańca i badacza podążają Zofia Lorenz, znana z Bezcennego, i Bogdan Smuga (jeśli macie skojarzenia literackie, to są one prawidłowe).

Okazuje się, że oprócz spisków, barwnych postaci, intryg na skalę międzynarodową, Kwestia ceny zawiera pewnego rodzaju obraz społeczeństwa i tego, jaka jego nasza przyszłość. 

I gdy tak Wam piszę o tej książce, i w myślach wędruję przez jej treść, to nabieram ochoty, by przesłuchać jej ponownie. A nie zdarza mi się to zbyt często.

Polecam:-)

4 komentarze:

Natalia | natalia-recenzuje.pl pisze...

Jaka entuzjastyczna recenzja. :) Ja się do Miłoszewskiego od dawna nie mogę przekonać. Dużo osób mi poleca i zachęca, ale słyszałam, że autor ma specyficzne poczucie humoru i skłonność do ironizowania, co sprawia, że nie jestem pewna, czy będzie mi po drodze z jego stylem... Ale może spróbuję z audiobookiem? Wszak abonament mam opłacony, mogę słuchać do woli... Zooobaczymy. ;)

P.S. Też uważam, że Harry Potter w wykonaniu Fronczewskiego jest nie do podrobienia. :) A ostatnio zakochałam się w lektorowaniu pana Chabiora. Jak nie dzierżę Kinga, tak doszłam do wniosku (po wysłuchaniu fragmentów "Jednej krwi"), że gdyby to Chabior miał mi czytać Kinga, "łyknęłabym" wszystko ;) Hahaha. Ale fakt, faktem, że ja z natury jestem typem słuchowca, co zapewne też ma znaczenie.

Monika Badowska pisze...

Natalio,
spróbuj:-) I daj znać jak Ci się spodobało.

A co do Kinga - za strachliwa jestem, nie czytuję. A gdyby mi ktoś go czytał, to byłoby to jeszcze straszniejsze, więc... Sama rozumiesz;-)

ola wolna - myslizaczytanej.pl pisze...

Przyznaję, że początek książki trochę mnie znużył, dlatego porzuciłam ją na chwilę. Gdy powróciłam do lektury, trwało to najwyżej dwa dni :) Audiobooki to nie moja bajka, co nie zmienia faktu, że kwestia ceny - jak każda dotąd książka p. Miłoszewskiego, bardzo mi sie spodobała.

Pozdrawiam :)

Monika Badowska pisze...

Ola :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger