27.4.13

Coś się kończy, coś się zaczyna...

6 kwietnia w domu mojej siostry i jej rodziny zamieszkała siedmiomiesięczna dziewczynka rasy husky. Szczuplutka, lekko zaniedbana od pierwszego dnia odwiedziła lekarza weterynarii i zaczęła być karmiona dobrą karmą i warzywnymi smakołykami. Chętna do spacerów, pokojowo nastawiona, grzeczna i kochająca mocno swoich ludzi. To trzeci dom Saszki w jej krótkim życiu, więc tym ważniejsze jest, by czuła się w nim bezpiecznie.

W czwartek pieska była mocno niespokojna. Ściągnęła pościel, podarła prześcieradło, nie chciała jeść, popiskiwała. Podjęto decyzje o wizycie u doktora, by wykluczyć jakieś wirusy, czy chorobę odkleszczową. W drodze do kliniki, na niewielkim trawniku Saszka urodziła swoje pierwsze dziecko - dzieczynkę. Siostra zawinęła maleństwo w szalik i czym prędzej pobiegła z Saszką do lekarza. W gabinecie weterynaryjnym na świat przyszło jeszcze dwoje dzieci Saszki: dziewczynka i chłopiec.

Hela i jej rodzice w czasie błyskawicznym stali się z towarzyszy jednego psa i kota towarzyszami czterech psów i kota :-)

Za niedługi czas pieski będą szukały domu. Może ktoś z Was lub Waszych znajomych chciałby przygarnąć dziecko Saszki?










P.S. Blog robi się coraz bardziej kocio-psi :-)

5 komentarzy:

amyszka pisze...

Ale niespodzianka ! :-))
Kciuki za domki dla szczeniaczków ...

monikacookies85 pisze...

ale slodkie malenstwa:)

kociokwik pisze...

Amyszko, Moniko,
nespodziewan i przesłodkie. Już nie moge się doczekać 16 maja, wtedy je zobaczę:-)

Alison pisze...

Ale tata to chyba jakis buldog ...
Ślicznoty, dobrych kochajacych domków im życzę ... :-)))

kociokwik pisze...

Alison,
jak sie okazało - Tata to gończy słowacki.

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger