Przejdź do głównej zawartości

John Bradshaw. Zrozumieć psa. Alexandra Horowitz. Oczami psa.


Wydane przez
Wydawnictwo Czarna Owca

Kiedy miałam tylko koty, to czytałam o kotach wszystko, co mi wpadło w ręce. Nie czytałam wiele o koniach, psach czy kanarkach :-) Od kiedy w naszej rodzinie jest Sara (a w zasadzie od chwili, w której już wiedziałam, że będzie), najpiękniejsza na świecie mamutka, o psach czytam wszystko, co się da. Książki Bradshawa i Horowitz przeczytałam dawniej (pomimo tego, że to książki o psach :-) ale ostatnio do nich wróciłam.

Lubię przeczytać w książkach to, co już o zwierzętach wiem i to, czego nie wiem. Wydaje się, że o zwierzętach o wiele więcej nie wiem, niż wiem, a zatem przede mną całe stosy książek i życie z naszymi zwierzątkami. Bradshaw i Horowitz to naukowcy, a do tego maja psy; ponadto umieją pisać, więc napisali ciekawe książki.

W roku 2012, a mówiąc dokładniej – w Boże Narodzenie 2012 roku - napisałam, że być może tezę o tym, iż antropocentryzm w podejściu do zwierząt jest postawą jak najbardziej błędną, należy uznać za najważniejsze przesłanie książki Bradshawa. Od Bożego Narodzenia 2012 roku przeżyłam kilkanaście miesięcy ze swoimi zwierzętami i przeczytałam wiele książek o zwierzętach. Po tym wszystkim wiem, że uniknięcie antropomorfizowania w stosunku do jest właściwie niemożliwe. Ale nie jest to wielki kłopot, to całe antropomorfizowanie; zresztą – nawet język zmusza nas do antropomorfizowania. Mówimy przecież, że zwierzę coś wie, o czymś myśli, czegoś chce, że nas kocha, że lubi i kocha inne zwierzęta, że kradnie jedzenie itd.

Właściwie to nie bardzo wiadomo, kiedy mówiąc o zwierzętach antropomorfizujemy, a kiedy nie. Sara co jakiś czas zwędzi nam coś, co sobie przygotowaliśmy do jedzenia; raz nawet zwędziła kiszoną kapustę. Ale czy Sara kradnie? Kradzież to termin używany w kontekście prawa i moralności, ale to są ludzkie prawo i moralność. Trudno wymagać od psa, żeby stosował się do naszej moralności i przestrzegał naszego prawa. Chyba zatem antropomorfizujemy mówiąc, że Sara kradnie?

Z drugiej strony Bradshaw pisze, klarownie przedstawiając stosowne argumenty, że istnieje rozsądny powód pozwalający przypuszczać, że psy naprawdę nas kochają, a nie, że tak nam się tylko wydaje”. [s. 222]

Temple Grandin w książce „Zrozumieć zwierzęta” pisze wprost: Zwierzęta kochają inne zwierzęta.

Wygląda na to, że w wielu przypadkach, kiedy mówimy o zwierzętach, nie antropomorfizujemy, bo na przykład kochanie jest uczuciem nie tylko ludzkim. Z książek „Zrozumieć psa” i „Oczami psa” dowiaduje się między innymi tego, że mamy wiele wspólnego ze zwierzętami. I coraz bardziej podobają mi się różnice, jakich między nami i zwierzętami jest mnóstwo.

Komentarze

Wyliczanka.eu pisze…
Baaardzo lubię te książki. I inaczej je czytam, odkąd mam psa. :)
Monika Badowska pisze…
Prawda? Jakoś człowiek pełniej czyta, gdy ma przy sobie psa:-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...