Przejdź do głównej zawartości

Raphaëlle Giordano. Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest jedno.

Rewelacyjny tytuł, prawda?

Tak naprawdę nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. Zauroczył mnie tytuł i  opis głoszący, że jest to książka ucząca zrywania z rutyną.

Camille ma męża, dziecko, pracę, która może nie do końca jest tym o czym marzyła, ale dającą stabilizację finansową i pozwalającą na system obowiązków służbowych dopasowany do potrzeb matki. Ma też, coraz częściej, napady frustracji, niezadowolenia z życia, zniechęcenia. Gdy pewnego wieczoru wszystko idzie nie tak jak powinno, kobieta trafia do człowieka, który przedstawia się jej jako rutynolog i diagnozuje ją jako ofiarę ostrego rutynizmu.

Dalsza historia jest ujmująco prosta: Claude niczym przewodnik w ciemnościach stwarza okazje ku temu, by Camille zaczęła pracować nad sobą i dostrzegać dawno uśpione, przygniecione codziennością pragnienia, marzenia, szczęście. Podążając za jego wskazówkami kobieta wiele dowiaduje się o sobie, swoim małżeństwie i swojej rodzinie oraz relacjach z ludźmi spoza niej.

Gdy czytałam Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest jedno nie mogłam się pozbyć wrażenia, że coś podobnego znam. I dopiero pod koniec mnie olśniło – podobnie stworzone są historie opowiadane przez Josteina Gaardera w Świecie Zofii i Podróży Teo.


Czasami okazuje się, że to co najbliżej i to, co najprostsze, może być odpowiedzią na nasze poszukiwania. Rozejrzyjcie się, a jeśli wciąż niczego nie dostrzegacie, sięgnijcie po wskazówki rutynologa i pozbądźcie się z życia zgody na rutynowe złość, zniechęcenie, marazm. Świat będzie piękniejszy z Waszym uśmiechem.

Komentarze

Anna91 pisze…
Wydaje się być interesująca :-) Ja mogę polecić całkowicie inną książkę, ale moją ulubioną " Zatrzymać dzień". Ma w sobie coś magicznego. Jej treść oraz sposób wydania są inne niż wszystkie, wręcz zaskakujące. Polecam
Monika Badowska pisze…
Anno, rozejrzę się za nią:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...