Przejdź do głównej zawartości

Bronnie Ware. Czego najbardziej żałują umierający.

Dotarłam do tej książki dość krętą drogą. W oczy wpadł mi tytuł Twój rok na zmianę i kiedy zerknęłam we fragmenty uznałam, że może jest to coś, z czym warto się zapoznać. Gdy jednak zaczęłam sprawdzać, czy autorka napisała coś jeszcze, okazało się, że jej pierwszą książką była ta, którą Wam dziś przedstawiam.

Bronnie Ware przez pewien czas w życiu wiodła życie nomadyczne. Mieszkała tam, gdzie akurat znalazła pracę lub opiekowała się mieszkaniem znajomych i w tym samym mieście szukała pracy. Gdy pierwszy raz trafiła jako opiekunka do domu osoby umierającej nie miała doświadczenia radzenia sobie z chorymi terminalnie. Mimo to - jej postawa wobec umierającego człowieka - była na tyle adekwatna, że zaczęto ją polecać.

Najważniejsze w tej książce jest jednak nie to jak życie samej Bronnie zmieniło się pod wpływem zajęcia jakie wykonywała (a zmieniło się bardzo), ile to, co kobieta usłyszała od osób żegnających się z życiem.

Za dużo pracy, za mało miłości. Zbyt mało czasu dla przyjaciół, niedostrzeganie szczęścia, poczucie winy, brak odwagi do okazywania uczuć, życie według tego, czego chcą od nas inni, a nie tego, czego my chcemy dla siebie. To tak w wielkim skrócie. Znacie te uczucia? Pojawiają się Wam czasami takie myśli, że może za dużo jest w Waszym życiu dobrego, a zbyt wiele pośpiechu i bylejakości? Żaden z rozmówców Bonnie Ware nie żałował, ze miał za mały dom, kiepski samochód, a jego zarobki były niewystarczające. Nie, każdy żałował czegoś, co lokuje się w emocjach, uczuciach, co stanowi o naszym człowieczeństwie.

To ważna, uświadamiająca książka. To zapis tego, co może stanowić dla nas otrzeźwienie, a może być po prostu zlepkiem słów. Mam jednak nadzieję, że historie opisane przez Bronnie Ware dadzą Wam, tak jak i mnie, do myślenia. Może zdobędziecie się, by powiedzieć komuś dla siebie ważnemu, jak bardzo jest dla Was ważna jego obecność?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...