30 października 2011

Katarzyna Lewcun. Wyznania pizzonosza.


Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Nową serię "Smak dorosłości" zaczęłam czytać od książki o niebanalnie brzmiącym tytule. Zastanawialiście się kiedyś jak nazwać kogoś, kto dostarcza pizzę? Katarzyna Lewcun znalazła trafne  określenie, które wzbudziło moją ciekawość.

Mateusz, wbrew oczekiwaniom mamy lekarza i taty nauczyciela, nie bierze udziału w wyścigu po sukces, a po skończonej szkole średniej podejmuje pracę w pizzerii. Przygotowuje jedzenie, a najczęściej je dowozi pod wskazany w zamówieniu adres. Mieszka sam, świetnie sobie radzi i w zasadzie nie ma powodów do zmartwień. Bohater mimo, iż bywa dość mocno skupiony na sobie, ma jednak zdolność dostrzegania spraw innych, poza sobą, osób. Zauważa uczucie rodzące się między koleżanką i kolegą z pracy, doświadcza zainteresowania, ale i odrzucenia ze strony dziewczyn, komentuje z refleksyjnym zacięciem spotkania związane z życiem zawodowym i prywatnym.

Katarzyna Lewcun stworzyła jednorodną, dobrze zbudowaną postać bohatera. Tak dobrze, że aż w pewnym momencie poczułam przerażenie. Mateusz dowiadując się od zapłakanej siostry, iż ich matka jest aborterką, zdobywa się na konstatację "nie mam w ogóle wyrobionego zdana na ten temat".  Mój niepokój obudziło to, że dla bohatera taka wiadomość wydaje się być tożsama z wszelkimi innymi jakie otrzymuje ze świata zewnętrznego. Owszem - prezentowane zachowanie idealnie koresponduje z tym, co o Mateuszu wiemy, ale z drugiej strony - gdzie miejsce na samoświadomość młodego człowieka? Jakaż ona jest?

Książka  przedstawiająca jedynie wycinek życia zwykłego, młodego mężczyzny tylko pozornie nie poddaje czytelnikowi tematów do zadumy. "Wyznania pizzonosza" można czytać na dwa sposoby - albo jako luzacką opowiastkę o zapatrzonym w siebie dwudziestolatku albo jako historię młodego mężczyzny, który u progu dorosłości wydaje się nie rozumieć co znaczy owa "dorosłość".

3 komentarze:

oliwka pisze...

Aborterka - co właściwie oznacza? Stronę bierną czy czynną? Nie spotkałam się z takim słowem, swoją drogą to ciekawe, jak język podąża za polityką :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Oliwko,
mama bohatera jest lekarzem ginekologiem; w definicjach słownikowych aborter to osoba dokonując aborcji, ale to nadal jest dwuznaczne.

Patrycja pisze...

Nie powiem, ciekawe słownictwo ;)
Niestety, książka raczej nie dla mnie