19 grudnia 2017

E-czytam

Kiedyś wydawało mi się, że e-czytanie nie jest fajne. 
Kiedyś myślałam, że czytnik to niewygoda. 
Kiedyś wyobrażałam sobie, że po e-czytaniu będą mnie bolały oczy.

Myliłam się. O czym donoszę z wielką przyjemnością:)


Jest lekki (180 g).


Ma podświetlany ekran, a jasność reguluję według własnych potrzeb.


Odczytuje siedemnaście rodzajów plików, więc czy tekst zapisano w epubie, pdfie, czy pliku tekstowym - poradzi sobie i nie trzeba się głowić jak dotrzeć do treści, do których dotrzeć chcemy.


Mieści się w nim mrowie a mrowie (parafrazując Joannę Chmielewską) książek. Ma 8 GB pamięci wewnętrznej i miejsce na 32 GB karty pamięci.


Jest zgrabny, doskonale dopasowany do ręki (przekątna ekranu 6 cali). Do oka również - można sobie ustawić wielkość czcionki, obrócić ekran, rozciągnąć tekst na cały ekran lub tylko jego kawałek.


Jest poręczny - idealnie pasuje do torebki (małej lub dużej) i plecaka. Do wyjścia na kawę, lody, czy herbatę lub wyruszenia w podróż.


Czasami żałuję, że do pracy mam na tyle blisko, by chodzić na piechotę, bo aż się prosi, by e-czytanie uprawiać przy turkocie kół tramwaju.


Dzięki czytnikowi oszczędzam miejsce na regałach. W e-książki wtykam zakładki, robię notatki, bez najmniejszego kłopotu znajduję fragmenty, które chcę zacytować pisząc o książce na blogu.


Przekonałam się i jestem na tak. Bardzo na TAK. I powiem Wam, że moja Mama również. Polecam!

*   *   *

Z czytnika PocketBook Touch Lux 3 korzystam dzięki zaufaniu firmy PRcontext. Dziękuję:)

2 komentarze:

Joanna pisze...

A do tego wszystkiego co napisalas dodam, ze takie cudo (+ internet) sprawia, ze osoba zamieszkujaca na koncu swiata, ma ksiazki po polsku na wyciagniecie reki.

Pozdrawiam z konca swiata,
Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Joanno,

ooo, widzisz o tym aspekcie nie pomyślałam, a to przecież bardzo istotne.

Pozdrawiam:)