Przejdź do głównej zawartości

Jeśli poprzednio wydawało mi się, że jest upał...

... to nie wiem, co powiedzieć teraz. W mieszkaniu, w którym zazwyczaj panuje temperatura zbliżona do 19 stopni, szaleje 25-26 stopni. Termometr zewnętrzny, który w pełnym słońcu jest tylko do godziny 9 rano, i na który boimy się spoglądać, pokazuje od 27 do 40 stopni. Koty śpią na okrągło i nie chodzi tu tylko o czas, ale także o przyjmowane do spania pozycje. Pies wyspacerowany został już przed 8 rano, a w dzień wyszła tylko na krótki spacerek. Resztę czasu śpi, zajada się ze mną wiśniami, śliwkami, kalafiorem i chrupie - już beze mnie - marchewkę.

Drapak, jak widać, służy nie tylko do drapania. Wojtek w nim sypia, Gusia uwielbia tarzać się na plecach, Nusia zza ramienia spogląda lekceważąco na Sarę, a Sisi - w pozycji na kokoszę - omiata dom spojrzeniem pełnym wzgardy dla ludzkich słabości.



Jak sobie radzicie z wysokimi temperaturami?

P.S. Dojrzałam do zmiany szablonu (albo chociaż nagłówka), może macie jakieś podpowiedzi, żeby było ładnie i czytelnie?

P.S.2. TUTAJ zrobiłam bazarek na rzecz Lajli z guzem na śledzionie. Może coś Was zainteresuje.

Komentarze

Alison pisze…
Nie jest lekko .... chłodzimy sie w nocy na balkonie , koty i ludzie. W dzień tylko spogladam czy zyja moje kociska. Mocze im troszkę foootro - podpatrzyłam u Amyszki ...Wiatrak tez juz nie pomaga, ale chłodzi im trochę futro pomoczone wodą. Ludzie chyba gorzej to znoszą ...
kociokwik pisze…
Alison,
ja kiedyś kładłam na kotach zmoczone chusteczki. Ale nie chciały;-)

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?