Przejdź do głównej zawartości

(Po)niedzielnik nr 70


Weekend upłynął mi pod znakiem rozstawania się z Baloo. Jego przyszli (i aktualnie - teraźniejsi) przyjechali po niego w sobotę popołudniu. Dlatego też piątkowe popołudnie to była kość, długi spacer po lesie i objadanie z gałęzi malin. W sobotę od rana spacerowaliśmy, czesaliśmy się, przytulaliśmy, a ja - gdy pies nie widział - lałam łzy. Trudno rozstaje się z psem, ale o tym jak się to robi w środę...


Nie chciałam spędzać reszty dnia w domu, więc otoczona życzliwością bliskich osób wybrałam się na obiad do miejsca, które mogę w ciemno polecić. Pełne obłożenie, smakowite zapachy i wielość potraw do wyboru gwarantują mile spędzony czas i porządne zaspokojenie głodu. Gdyby ktoś był ciekaw - zdjęcie jest podlinkowane.


W niedzielę dołączyłam do mojej grupy rowerowej, z którą w tym roku jeżdżę o wiele mniej niż w latach ubiegłych. Na szczęście nie wykluczyli mnie za absencję i zabierają wciąż ze sobą :-) Wczoraj odwiedziliśmy Przeczyce, Siewierz, Pogorię, Sosnowiec - Kazimierz, Jaworzno i Mysłowice. W Jaworznie odwiedziliśmy Ośrodek Edukacji Ekologiczno-Geologicznej GEOsfera, spacer po którym serdecznie polecam.

Post udostępniony przez prowincjonalna nauczycielka (@prowincjonalna_nauczycielka)


A jak Wam upłynął weekend?

Komentarze

Jardian pisze…
A mnie weekend upłynął na czytaniu zaległych książek, pozdrawiam !

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?