Przejdź do głównej zawartości

Dla dzieciaków (23)


Pamiętacie Amandę z Mejli na miotle? Nadal uważa, że szkolna edukacja to element uprzykrzający życie i wciąż fascynuje ją flamenco. Mieszka u przyjaciółki, z mamą, mieszkającą w Krakowie, rozmawia przez skajpa, taty unika, a pieniądze zarabia sprzątając mieszkania.

Podczas pobytu u mamy dziewczyna przenosi się w czasie i poznaje Jakuba z Gdańska, który zupełnie inaczej niż ona podchodzi na możliwości uczenia się. Gdy okazuje się, że poznany młodzieniec nie jest tym za kogo się podawał, a jego obecność wśród żaków jest więcej niż niemile widziana, Amanda zaczyna dostrzegać plusy swojego życia.

Jak zwykle, polecam to co wyszło spod pióra Agnieszka Tyszka.



Jeśli wejdziecie na stronę Quentina Greban (https://www.quentingreban.be) odkryjecie, że znacie jego ilustracji. Ilustrował kilka książek, które się w Polsce ukazały, ale chyba nie miał szansy na to, by zaistnieć nieco wyraźniej w świadomości czytelniczej. Mam nadzieję, że dzięki Kiedy dorosnę ten stan się zmieni, a ciepło płynące z jego prac i opowieści, sprawi to, że i Wy, podobnie jak ja, będziecie chcieli więcej jego książek.

Kiedy dorosnę to prosta i bardzo mądra opowieść. Dzieci, zapytane przez panią, co chcą robić w przyszłości, opisują siebie przez pryzmat zainteresowań, uzdolnień, predyspozycji i w nich upatrują tego, czym chcą się zajmować będą dorosłymi. I tak - dziewczynka budująca największe zamki z piasku wie, że będzie w przyszłości budowała domy. Heniu, kochający jazdę na rowerze, chce być listonoszem. Julka lubi zadawać pytania, więc zostanie nauczycielką, a Robert stoi zawsze na przedzie i będzie maszynistą w pociągu.

Dziecięce marzenia są proste i ładne, prawda? Quentin Greban prowadzi nas przez nie czułą i delikatną ilustracją, pokazując jednocześnie jak bardzo dorosłe plany na przeszłość dzieci mogą różnić się od tego, jakie swoje mocne strony dostrzegają najmłodsi i jak logiczne wydaje się im czerpanie z nich do tworzenia wizji swojej dorosłości.


Wydawać by się mogło, że jest jeszcze za wcześnie na pisanie o tym, jak oswoić dziecko z przedszkolem i obowiązkiem codziennego rozstawania się z rodzicami. A jednak - rynek wydawniczy czasami podsuwa nam pewne książki na tyle wcześnie, abyśmy mieli czas na reakcję. O ile z podsuwaniem książek bożonarodzeniowych w październiku nie mogę się pogodzić, tak pojawienie się książki Anny Sójki Pora do przedszkola witam ze zrozumieniem.

Każda z czternastu opowieści zamieszczonych w książce jest adresowana do innego dziecka. Każda przedstawia inny problem, z którym dziecko mierzy się podczas edukacji przedszkolnej. A to strachy wychodzą spod łóżka podczas leżakowania, a to kolega użył brzydkiego słowa i ono tak mocno pcha się na usta, a to urodziła się młodsza siostra i rodzice nie zwracają już uwagi na starsze dziecko lub koleżanka wciąż wszystko wszystkim zabiera, bo nie umie się dzielić.

Anna Sójka pokazuje sens bycia w grupie rówieśniczej, socjalizacji, której nie zastąpi przebywanie tylko z rodzicami, dziadkami, czy nianią. Autorka, w wyważony, bardzo naturalny sposób pokazuje jakie są recepty na dziecięce obawy i lęki, a stworzone przez nią dzieciaki i panie przedszkolanki pozwolą przygotować się adeptom przedszkolnych doznań do nowego, ważnego etapu w życiu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...