19.6.19

Marcin Meller. Nietoperz i suszone cytryny.


Po Nietoperza i suszone cytryny sięgnęłam przygotowując się do spotkania z Marcinem Mellerem, które to spotkanie miałam przyjemność moderować. Sięgnęłam, zatopiłam się w felietonach na najróżniejsze tematy i odnalazłam haczyków do myślenia.

Wyboru - jak autor opowiadał wczoraj na spotkaniu - dokonywać było trudno, bo to przecież głównie polega na wycinaniu i rezygnowaniu z tekstów już istniejących. Kluczem była aktualność, rozmaitość tematyczna, ale też myślenie o tym, że podczas trasy promocyjnej będzie się rozmawiało o tym, co w książce, więc i na to trzeba było zwracać uwagę.

Czy też tak macie, że jeśli pisarz mówi, iż kocha książki, które i dla Was są ważne, to z marszu lubicie go jakoś bardziej? Zachwyty Marcina Mellera nad Hrabią Monte Christo i Terytorium Komanczów Arturo Perez-Reverteza, czy felietonami Bolesława Prusa wzbudziły moją sympatię i obietnicę złożoną samej sobie, że choć do Dumasa sięgnę w najbliższym czasie.

Autor pisze przejmująco o ojcostwie, o tym jakiego miał ojca i jak bycie ojcem odmieniło jego życie. Zapytany o to podczas spotkania, wplótł anegdotyczne pytanie dotyczące tego, jak wiele o rodzicach i życiu rodzinnym wiedzą przedszkolanki. 

Opowieść o komikach, którzy w swoich występach próbują ograć, poradzić sobie z wojenną traumą zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Walka z reżimem będąca walką absurdem i humorem jest tym skuteczniejsza, im skuteczniejsi są ludzie ją stosujący. I zapewne nie tylko im pozwala oderwać się od rzeczywistości i obśmiewając jej najstraszniejsze momenty, powoli wracać do normalności.

Marcin Meller opowiadał o specyfice pracy felietonisty i redaktora wydawniczego, o kontakcie z polityką, światem biznesu i realnością życia dziś w Polsce. Mówił o rodzinie, o swoich doświadczeniach akademickich, cechach charakteru, które ułatwiają funkcjonowaniu w świecie hejtu z jakim się często spotyka.

Nietoperz i suszone cytryny to bardzo udana lektura. A możliwość posłuchania autora w rozmowie bezpośredniej - tym bardziej udana.


P.S. Zdjęcia autorstwa Anny Kajzer.

2 komentarze:

Leacathy pisze...

Żałuję, że nie udało mi się dojechać na spotkanie. Bardzo chciałam posłuchać na żywo Marcina Mellera.

Miłego dnia :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Och, to szkoda, że nie dotarłaś.
Dobrego!

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger