Przejdź do głównej zawartości

Matthew Tyrmand, Kamila Sypniewska. Jestem Tyrmand, syn Leopolda.


Wydane przez
Wydawnictwo Znak

W książce „Jestem Tyrmand, syn Leopolda” syn, praktycznie nieznający ojca, mierzy się z jego legendą. Czyni to w sposób niewymuszony, z elegancją i olbrzymimi zasobami humoru. 

Matthew Tyrmand ma w sobie i pokorę człowieka, który nie zna swojego przodka, i ciekawość wobec tego, w jaki wpływ Leopold Tyrmand miał na swoich czytelników, na pewną epokę w literaturze polskiej. 

Wspólna książka młodego Tyrmanda i Kamili Sypniewskiej nie jest jednak tylko pomnikiem wystawionym autorowi „Złego”. Dużo w niej wspomnień syna, ale też dużo informacji o tym, jak wygląda życie Matthewa Tyrmanda, o jego pracy na Wall Street i biznesie maklerskim. O ile ta część może wydawać się niektórym lekko nużąca, to już opis tego, jak autor poznawał koloryt ojczyzny swojego ojca, jak realizował dziedziczoną po ojcu miłość do własnego kawałka świata i o tym, jak bardzo w poznawaniu Polski pomagali mu zauroczeni twórczością Leopolda ludzie, może zaspokoić czytelniczą ciekawość tych, którzy chcą lepiej poznać pisarza i jego syna.

 „Jestem Tyrmand, syn Leopolda” to fascynujący misz-masz pozwalający poznać ojca i syna z innej, niż dotychczas, strony. Obydwie te postacie są podobnie interesujące.

Komentarze

xrajka pisze…
Muszę przeczytać! Czytałam z nim wywiad, wydaje się ciekawą osobowością :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...