09 listopada 2017

Sylwia Chutnik. Kobiety, które walczą.


Sylwia Chutnik, wstęp do książki zawierającej rozmowy z trzynastoma kobietami walczącymi na macie, ringu czy w oktagonie, zaczyna zdaniem: Wolę leżeć niż chodzić. Ale dalej, przywołując teorie ludycznych zabaw Huizingi, szuka wyjaśnienia upodobania do aktywności fizycznej, czy to tej uprawianej dla mody, czy tej, której oddają się jej bohaterki, amatorskiej lub zawodowej, jakiej podporządkowane są dnie, miesiące, lata, życie prywatne, sposób odżywania i relaksu. Aktywności, która już nie jest czymś stricte rozrywkowym, ale sposobem na życie. Nawet bardziej - jest  życiem.

Rozmawiające z Sylwią Chutnik są na różnym etapie sportowego życia, w różnym wieku, dzielą je najrozmaitsze doświadczenia. Łączy - pasja i determinacja. 

Iwona Guzowska mówi słowa, które dla mnie są zdaniem kluczem: (...) nie miałam złego dzieciństwa, ja po prostu miałam różne doświadczenia [s. 27]. Większości z wypowiadających się w książce Kobiety, które walczą... bliskie jest przekonanie o tym, co jeśli nas nie zabija to z pewnością wzmocni. Może dzięki takiemu podejściu - zbieraniu doświadczeń, a nie narzekaniu na coś złego w życiu i wzmacnianiu się podczas upadków - tak swojska stała mi się ta książka?

To świetne rozmowy z ambitnymi, fascynującymi kobietami. Znam pewne zjawiska, o których mówią - np. wędrówki fit - mód, znam wysiłek jakiego wymaga trening i pytania o to, czy naprawdę znów muszę iść na trening. I po co? Na szczęście, moja rodzina i przyjaciele akceptują moje zamiłowania - na Boże Narodzenie od Mamy dostałam rękawice bokserskie, a na urodziny od przyjaciół - bandaże pod rękawice:) Bliscy wiedzą, że żadna sukienka, czy remont mieszkania nie sprawią mi tyle radości, co nowy rower i wizja przemierzania na nim - szybciej, mocniej, dalej - kilometrów.

Hm... Miało być o książce... Wiem ile mam lat i mam świadomość tego, że to, co osiągnęły bohaterki wywiadów jest dla mnie nieosiągalne. Wszystkie szczerze podziwiam. Ale też wiem, co mi daje codzienny trening, jak komfortowo się czuję, gdy się zmęczę (jakkolwiek dziwnie to brzmi) i jak bardzo lubię towarzystwo ludzi, z którymi trenuję.

A książkę Sylwii Chutnik i jej rozmówczyń - Kobiety, które walczą - mocno polecam. Dużo się można z niej nauczyć...

Brak komentarzy: