25.6.19

Olga Rudnicka. Miłe Natalii początki.


Sięgnęłam po książkę Olgi Rudnickiej z sympatii do autorski i niektórych z jej bohaterów. Ot, choćby ze względu na Natalie. Sięgnęłam przeczytałam i mam mieszane uczucia oraz uwagę natury ogólniejszej niż treść tej książki.

Ojca świetnie nam znanych Natalii, Jarosława, poznajemy gdy ów ma lat 10. W domu jest biednie, ojciec nie żyje, matka zarabia sprzątaniem, a babcia dokłada do wspólnego życia lichą emeryturę. Chłopiec jest inteligentny i ma w sobie zadatki na takiego, którzy przez życie będzie szedł czerpiąc korzyści. Ze wszystkiego i wszystkich zakładając, iż to co jemu przyniesie zysk, a nie każe zapłacić zbyt wielkiej ceny, liczy się jako najważniejsze.

Chłopcem zainteresował się oficer służby bezpieczeństwa, zdecydował się łożyć na jego wykształcenie i wspierać rozwijanie różnorodnych talentów, bo - doskonale wyczuł w młodym Sucharskim potencjał do bycia człowiekiem podobnym sobie.

Wśród najróżniejszych zadań jakie Jarek wykonywał dla tzw. wujka znajdował czas na życie prywatne. I tym sposobem - jako, że uwielbiał kobiety - miał jedną żonę, konkubinę, drugą żonę, a później się rozwiódł, ale tylko z pierwszą i poślubił trzecią kobietę. I tak - jak wiemy - do pięciu razy, bo też z każdego związku miał dziecko, córeczkę o imieniu Natalia.

*   *   *

Kilka lat temu poczułam się urażona, gdy Adam Wajrak odpowiadając na pytanie dzieci, czemu napisał książkę o wilkach, z dużą bezpośredniością odrzekł: Bo mi wydawca kazał. Dziś oburzyłabym się mniej, bo coraz częściej trafiam na książki napisane na zamówienie. Wiem, że requiem Mozart napisał na zamówienie, że Kroniki Warszawskie Prusa, dzięki którym tak przyjemnie możemy zajrzeć w inną epokę również są dziełem pewnego kontraktu, ale jednak... Jednak tęsknię za literaturą napisaną z potrzeby umysłu, a nie z powodu tego, że wydawca dopatrzył się w jakimś temacie szansy na zysk lub czytelnicy maja problem z rozstaniem się z bohaterem. O książkach na zamówienie mówią wydawcy i autorzy. Mówią, a moje wciąż bardzo naiwnie podchodzące do pisania książek serce, drży.

Zauważyliście taką tematyczno-finansową tendencję?

1 komentarz:

ClaudiaMorningstar pisze...

Nie wiem czy ta pozycja przypadłaby mi do gustu.

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger