Przejdź do głównej zawartości

Niedzielnik nr 28

W powietrzu czuć już jesienny chłód. Dla mnie to pora, w której muszę zacząć nosić rękawiczki. Na szczęście mam Mamę, która potrafi robić na drutach i robi takie cuda:
(różowe są dla mnie, pozostałe na wspomożenie funduszu leczenia Duszki).

*   *   *

Czytam nieco mnie i nieco mniej piszę, co wyraźnie widać. Moje życia zawodowe nieco zmieniło tor i teraz pracuję więcej przy komputerze. Po powrocie do domu staram się pozwolić oczom odpocząć, a że wstaję mocno rano, to i zasypiam wcześnie. To wszystko sprawia, że na czytanie książki w jeden dzień mogę sobie pozwolić tylko w weekendy. A w weekendy ostatnio mamy gości;-)))

*   *   *

Zastanawialiście się kiedyś jak dzieci postrzegają to, że je się zwierzęta? Helena (moja siostrzenica), wychowana przez mamę wegetariankę i przyzwyczajona, że i ja nie jem mięsa, zapytała kilka dni temu babcię w sklepie mięsnym o to, czyje nóżki leżą za szybą. Na wieść, że świnki ze łzami w oczach postawiła pytanie o to jak chodzi świnka skoro w sklepie leżą jej nóżki. Czy Wasze dzieci zadają podobne pytania? Jak sobie radzicie z odpowiedziami?

*   *   *

Dziś wybory. Byliście głosować?

*   *   *

Rzadko bywam w kinie, ale ostatnio miałam przyjemność obejrzeć "Legendy przestworzy" w 3D. Przed seansem wyświetlono zapowiedzi i już wiem, co muszę koniecznie zobaczyć:


Kolejnym filmem, który, moim zdaniem, trzeba zobaczyć jest najnowsza produkcja Marka Koterskiego "Baby są jakieś inne". Planujecie to obejrzeć?

*   *   *

Miłego wieczoru. U nas będzie gwarnie:-)

Komentarze

Anonimowy pisze…
O rany, trudne pytanie zadała, oj trudne. Jak to dobrze wytłumaczyć?

Ja też byłam zagłosować, jak zawsze. Nie uważam, że to łaska z mojej strony, tylko, że to mój obowiązek.

Rękawiczki są przecudne! Powiedz mi - one są bez palców? Tylko mitenki?
Monika Badowska pisze…
Książkowo,
mitenki. Na październik - jak znalazł:-)
Magia książki pisze…
Rękawiczki piękne, mój typ - szaro-czarne.

Zagłosować oczywiście byłam ;-)

"Baby są jakieś inne"... jakoś mnie od tego filmu odrzuca, to chyba wina plakatu, który go reklamuje :)
Monika Badowska pisze…
Isabelle,
zobacz zapowiedzi filmu:-)
Anonimowy pisze…
A planujecie z Mamą może dostawę rękawiczek "pełnych" za jakiś czas? :> No i pytanie o cenę. Bardzo mi się podobają, tylko nie chcę robić nadziei dopóki nie wiem, czy mnie stać :>
liritio pisze…
Głosowanie odhaczone, chociaż szczerze nie znoszę wyborów.

A "Baby są jakieś inne" obowiązkowo! Szczególnie odkąd wczoraj znajomy, który był na premierze, opowiadał o tym, jaki to fajny film... A mnie tylko z niecierpliwości skręca :)

Zima niestety nadchodzi w szybkim tempie, a ja jeszcze muszę sobie w jednych butach obcas naprawić... A do szewca taaaak daleko (dwie przecznice ;)

Mitenki kocham, Twoja mam robi świetne, po czym następuje pytanie, dlaczego nigdy nie chciało mi się nauczyć robienia na drutach?

Pozdrawiam :)
mpoppins pisze…
Film cudny, rękawiczki też. Sama już dzisiaj po raz pierwszy założyłam na łapki.
Oj, dociekliwe te dzieci, ale to znaczy, ze myślą. Mój syn też kiedyś o to zapytał. Nie pamiętam co mu odpowiedziałam, ale wiem , że się bardzo namęczyłam.
A na wybory chodzę zawsze, bo to mój obowiązek. Pozdrawiam
Monika Badowska pisze…
Książkowo,
o ile dobrze pamiętam, to mama raczej nie robi pięciopalczastych, choć te inne, takie przypominające dziecięce lata, też bardzo lubię:-)

Lirito,
sprawdziłam swoje kozaki - też muszą do szewca;-) Na drutach też nie umiem, łatwiej mi coś wyszyć, ale od dawna tego nie robię; nad miganie igłą przedkładam lektury.

Mpoppins,
ja dopiero się przymierzam do rękawic, choć na jutro już przygotowałam. Pytania dzieci zmuszają do myślenia. Pozdrawiam:-)
Anonimowy pisze…
Bardzo trudne pytanie zadała Helena. Mój sześcioletni syn zadaje podobne. Staram się mówić mu prawdę, ale on tej prawdy nie chce przyjąć i nie dopuszcza do siebie. Ja dotąd to najtrudniejsze zagadnienie do objaśnienia dziecku na mojej macierzyńskiej drodze.
Trailer filmu niesamowity wybiorę się na pewno. Na "baby" chyba też się skuszę ;)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...