Przejdź do głównej zawartości

Eva Swedenmark, Nikt nie ma wszystkiego, każdy ma coś (seria)

 


Trzy powieści zawarte w serii Nikt nie ma wszystkiego, każdy na coś, to historie, których bohaterowie liczą sobie około 70-80 lat, żyją w szwedzkim Aspuden, a ich życie towarzyskie ogniskuje się wokół sklepiku z używanymi rzeczami o wdzięcznej nazwie Po Siostrze.

Książki, w interpretacji Maszy Boguckiej, dostępne są w aplikacji storytel i choć nie jest to reklama/płatna współpraca, chciałabym Wam owe książki polecić.

Świat szwedzkich seniorów jest bowiem zgoła inny od tego, co mogę zaobserwować wokół siebie. I nawet jeśli uznamy, że Eva Swedenmark podkoloryzowała rzeczywistość pozwalając na to, by Viola i Rick spotkali się po ponad 30 latach rozłąki, a innych bohaterów prosto do łóżka zaprowadziła współdzielona pasja do lalek, to jednak pewne realia są zdecydowanie prawdziwe.

Seniorzy pracują mimo emerytur, bo lubią, a nie dlatego, że muszą. Realizują swoje pasje. Kupują bilet na samolot i lecą do USA, bo chcą szukać aktualnej lub minionej miłości swego życia. Zaniedbane seniorki wychodzące spod rąk fryzjerki, makijażystki i stylistki z szarych, myszowatych kobiet zamieniają się w piękności, by za Oceanem tworzyć wizerunki siebie jako seniorskich modelek szczególnie rozchwytywanych na rodzimej ziemi. Bliskość, nie tylko emocjonalna, ale i ta fizyczna, pełna uniesień i rozkoszy, nie stanowi dla nich wspomnień, o których nie wypada nikomu mówić, tylko coś co jest, będzie i - nieco zaczepienie - a dlaczego, by nie spełniać swoich pragnień także w zakresie seksualnym?

Uderzające jest to, co pewnego dnia powiedziała Viola - licząca sobie sporo ponad osiemdziesiąt lat niegdysiejsza hipiska z Harlemu: te wszystkie leki, którymi mnie faszerowano miały mnie optępić i zabrać chęć do życia. Bo starych wypycha się na margines.

Na szczęście istnieją powieści takie jak te: Sklepik przeciwzmarszczkowy, Podróż ujędrniająca, Ślub pielęgnacyjno-odżywczy. Miłego słuchania!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...